Sport.pl

Drużyna Wenty odleciała. Po medal?

- Mamy szansę, bo jesteśmy prawdziwą drużyną i każdy dałby się pokroić za pozostałych - przekonuje Grzegorz Tkaczyk, kapitan reprezentacji piłkarzy ręcznych
Tkaczyk: Nie jedziemy na wycieczkę »

Pierwszy mecz na igrzyskach piłkarze Bogdana Wenty zagrają 10 sierpnia, ale odlecieli w sobotę, bo czeka ich jeszcze tygodniowy pobyt w Korei na zgrupowaniu aklimatyzacyjnym, gdzie rozegrają dwa sparingi z reprezentacją tego kraju.

Konferencja prasowa przed odlotem zaczęła się od śmiesznej sytuacji - piłkarze zapomnieli, że to igrzyska, i przyszli w koszulkach z logo sponsorów. Zapomnieli, że muszą włożyć oficjalne stroje. Szybko poszli się przebrać.

- Przed mistrzostwami Europy niektórzy obiecywali medale, tymczasem zajęliśmy dopiero siódme miejsce. Teraz powiem tylko tyle, że jesteśmy dobrze przygotowani i jedziemy walczyć. A głośno niech będzie o nas, dopiero jak wrócimy. To nasz cel - powiedział Wenta, który w piątek wzruszył się na ślubowaniu olimpijskim. Łamiącym się głosem, niemal przez łzy opowiadał, że na wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego czekał 24 lata.

W 1984 r. jako młody chłopak był w kadrze, ale komunistyczne władze nie pozwoliły jechać do Los Angeles. W 2000 r. Wenta reprezentował w Sydney Niemcy. - Miałem podwójne obywatelstwo. Grałem dla Niemiec, bo tak ułożył się los, moje życie. Nie chcę do tego wracać. Nawet wtedy myślami byłem jednak przy Polsce. Dlatego wzruszyłem się przy hymnie. Wreszcie jadę na igrzyska walczyć dla Polski - opowiadał Wenta.

Przygotowania były mordercze. - Najpierw Bogdan wyciskał z nas siódme poty we Władysławowie, potem w Szczyrku. W zespole jest idealna atmosfera. Jesteśmy drużyną. Każdy dałby się pokroić za pozostałych - mówi środkowy rozgrywający i kapitan wicemistrzów świata Grzegorz Tkaczyk. Co sprawia, że tak jest? - Jesteśmy najlepszymi kumplami, trener jest naszym przyjacielem, jeździmy z rodzinami na wakacje. Rozumiemy się bez słów, na boisku i poza nim. Na treningu jest czas na pracę, ale jest też czas na piwko i relaks. Kiedy trzeba, Bogdan trzyma nas krótko i wszyscy się na to godzą. Ale najważniejsze jest to, że wiemy, do czego dążymy, i chcemy temu podporządkować wszystko. To cementuje i tworzy drużynę - mówi "Gazecie" Tkaczyk. - Praca, praca i jeszcze raz praca. To jest tajemnica tej drużyny - podkreślił Wenta, który po piątkowym ślubowaniu zafundował kadrze jeszcze wieczorny trening. Piłkarze wrócili z niego o 22.30.

Praca przynosi efekty. W zeszłym tygodniu Polacy pokonali na wyjeździe w sparingu Chorwatów, aktualnych mistrzów olimpijskich i wicemistrzów Europy, z którymi zmierzą się też w grupie na igrzyskach. - Pierwszy przegraliśmy, ale potem zwyciężyliśmy siedmioma bramkami po dużo lepszej grze. To jest najcięższy rywal w grupie. Ivano Balić to najlepszy zawodnik na pozycji rozgrywającego na świecie. To zwycięstwo dodało nam pewności siebie. Chorwacja jest do pokonania - podkreśla Tkaczyk, który spotkanie z Chorwacją oglądał jednak z ławki. Podobnie jak Karol Bielecki i Artur Siódmak leczy drobne urazy i trenuje indywidualnie. - To tylko sparingi, trzeba pamiętać, że każdy jest na innym etapie przygotowań. Nie można wyciągać z tego za daleko idących wniosków - tonował Wenta.

Polska wygrywa z Chorwacją w meczu towarzyskim »

Na co więc będzie stać Polaków w Pekinie? - Na pewno nie jedziemy do Chin na wycieczkę. Medalu nie obiecamy, ale chcemy go przywieźć - stwierdził kapitan. Na igrzyskach zagra 12 zespołów w dwóch grupach. Polacy poza Chorwacją zmierzą się z Francją, Hiszpanią, Chinami i Brazylią. Do ćwierćfinałów awansują cztery drużyny. Grupa jest mocna, ale Polacy są zadowoleni, bo wyjście - a to cel minimum - oznacza, że w ćwierćfinale unikną gigantów, czyli Chorwacji, Francji i Hiszpanii. Tych dwóch ostatnich drużyn nie pokonali za kadencji Wenty ani razu. W drugiej grupie najmocniejsi są Duńczycy i Niemcy - z nimi już wygrywali. Zwycięstwo w ćwierćfinale oznacza walkę o medal.

- Hiszpania, Francja, Chorwacja i my jesteśmy na równym poziomie. Wynik będzie otwarty. Chiny i Brazylia w rankingach stoją niżej, ale zespół trzeba będzie odpowiednio zmotywować do walki. To też sztuka - mówi Daniel Waszkiewicz, asystent Wenty.

- O Chińczykach nie wiemy nic. W piątek dzwoniłem do Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu, próbowałem się czegoś dowiedzieć. Podobno mają bardzo wysokich graczy, czterech ma powyżej dwóch metrów. Niemcy mają grać z nimi sparing w wiosce olimpijskiej. Dogadałam się z trenerem Heinerem Brandem, że oni dostaną od nas materiał o Koreańczykach, a my o Chińczykach - mówi Wenta.

Trener zabrał do Korei 18 piłkarzy, z których do 3 sierpnia musi wybrać 14 plus rezerwowego. - Ja się boję latać samolotem. Jak wytrzymam 11 godzin, to na igrzyskach też dam radę - zaśmiał się prawoskrzydłowy Mariusz Jurasik.

Chorwacki piłkarz ręczny stracił palec i nie pojedzie na Igrzyska »