Radwańska w Sztokholmie. Domachowska bez trenera?

Oficjalna strona WTA podaje, że nowym trenerem Marty Domachowskiej jest Matias Polonsky. - Marta zaprzecza, ale czy to jest poważne zachowanie w stosunku do mnie? - denerwuje się Paweł Ostrowski, jej jedyny oficjalny trener
Matias Polonsky nowym trenerem Marty Domachowskiej »

- Trenerem marty Domachowskiej jest Matias Polonsky - taką informację od kilku dni w profilu drugiej rakiety tenisowej w Polsce można przeczytać na stronie WTA. - Jak to zobaczyłem, zdębiałem - opowiada "Gazecie" Paweł Ostrowski, wieloletni trener Marty, który przygotowywał ją m.in. do Australian Open, gdzie doszła do 1/8 finału i przegrała dopiero z Venus Williams. - Nikt do mnie nie dzwonił, nie informował, że zrezygnowano z moich usług - mówi Ostrowski, który jest w Warszawie.

Domachowska od kilku tygodni jest w USA i Kanadzie, gdzie prezentując fatalną formę, gra w turniejach na twardej nawierzchni. Przegrała m.in. w pierwszej rundzie w Stanford 0:6, 1:6 z Portugalką Michelle Larcher De Brito. Marta nie zabrała trenera Ostrowskiego, bo - jak mówi od dawna - nie ma pieniędzy i oszczędza. Podobnie było na Wimbledonie. Do Stanów i Kanady pojechała jednak z mamą Barbarą. - Jeśli Marta oszczędza, to może jednak lepiej dla jej przyszłości byłoby, gdyby zabrała trenera, a nie mamę - mówi kwaśno Ostrowski.

Polonsky to trener Rosjanki Nadii Pietrowej, z którą Domachowska czasami trenuje. Hiszpan przychodzi na mecze Polki - tak było m.in. na Wimbledonie - i podpowiada. Ale za darmo. - Marta i mama twierdzą, że nie ma żadnej oficjalnej współpracy z panem Polonskym, że informacja na stronie internetowej to wynik pomyłki WTA, ale sam już nie wiem, co mam o tym myśleć. Czy takie rzeczy dzieją się bez wiedzy tenisistki i jej mamy? Czy to jest poważne traktowanie w stosunku do mnie? - denerwuje się Ostrowski.

I nie ukrywa, że współpraca jest trudna. - Bardzo silną osobowością jest pani Barbara. Lubi o wszystkim decydować, doglądać. Ale rzadko kiedy słucha rad. A moja rada jest np. taka, że żeby powalczyć na igrzyskach w Pekinie, warto się dobrze przygotować, nawet w Polsce. Ale trzeba wtedy zainwestować. Nie tylko w trenera, ale też w sparingpartnerów - mówi Ostrowski. W jakiej formie jest Marta przed igrzyskami? - A skąd mam wiedzieć, przecież nie zabierają mnie na turnieje. Tuż przed odlotem do USA mieliśmy trening i było fatalnie. Potem Marty już nie widziałem - mówi. - Ja jestem cierpliwy i wyrozumiały, ciągle chcę pomagać Marcie, ale nie na takich partyzanckich warunkach.

Domachowska do Pekinu poleci prosto z USA, z trenerem już się nie spotka, bo związek tenisowy - mimo że Ostrowski poza Martą doprowadził do igrzysk także deblistkę Alicję Rosolską - jako trenerów wybrał Roberta Radwańskiego i Nicka Browna, koordynatora drużyny daviscupowej. - Tego już nie będę komentował - wzdycha Ostrowski.

W zupełnie innych nastrojach poleciała do Sztokholmu Agnieszka Radwańska. 10. tenisistka świata zagra w Szwecji ostatni turniej przed igrzyskami. Będzie rozstawiona z jedynką i broni tam tytułu wywalczonego przed rokiem. - Proszę nie nadawać temu startowi Agnieszki jakiejś wielkiej rangi. Przyjechaliśmy, bo tak po prostu wypadało. Zdobyliśmy tu tytuł, trzeba obronić trochę zdobytych w zeszłym roku punktów. A poza tym to Sztokholm traktujemy jak fajny obóz treningowy przed igrzyskami. Jest twarda nawierzchnia, właściwie taka sama jak w Pekinie - mówi ojciec i trener Robert Radwański.

Rywalką Agnieszki w pierwszej rundzie będzie Francuzka Natalie Dechy (WTA 92). Po imprezie w Sztokholmie Radwańscy nie wracają już do Polski. Od razu lecą do Pekinu.

Obronić Sztokholm, zdobyć Pekin »