Radwańska wygrała w Sztokholmie

Agnieszka Radwańska bez problemów awansowała do II rundy turnieju WTA w Sztokholmie, pokonując 6:2, 6:3 Francuzkę Nathalie Dechy. - Dobry mecz. Agnieszka jest w formie - mówi jej trener dziewięć dni przed igrzyskami w Pekinie
Radwańska w Sztokholmie. Domachowska bez trenera

To było ważne spotkanie dla najlepszej polskiej tenisistki, bo pierwsze od niemal miesiąca. Radwańska po przegranym ćwierćfinale Wimbledonu z Sereną Williams na początku lipca w ogóle nie startowała, zrezygnowała z wyjazdu do USA i przygotowywała się do igrzysk w Krakowie i Poznaniu.

- Jest dobrze. Agnieszka zagrała bardzo ładnie, właściwie nie dała żadnych szans Dechy i ograła ją w 75 minut. Francuzka to niezła rywalka, teraz jest 89. w rankingu, ale niedawno była znacznie wyżej, lubi sprawiać niespodzianki - mówi "Gazecie" Robert Radwański, ojciec i trener 10. tenisistki świata.

Agnieszka w Sztokholmie broni tytułu. Jej zwycięstwo sprzed 12 miesięcy było niespodzianką, Polka po raz pierwszy w karierze wygrała wówczas zawodowy turniej WTA. Teraz ma już na koncie cztery tytuły, a w Sztokholmie, gdzie pula nagród wynosi 145 tys. dol., jest rozstawiona z jedynką i uchodzi za faworytkę. W kolejnej rundzie zmierzy się z Ukrainką Marią Korytcewą (WTA 54), którą w tym roku ograła dwukrotnie - po raz ostatni w I rundzie Rolanda Garrosa.

- Start w Sztokholmie traktujemy przede wszystkim treningowo, jako przygotowanie do gry na korcie twardym w Pekinie i na US Open. To dwa najważniejsze turnieje. Jeśli Agnieszka nie obroni w Szwecji tytułu, nic wielkiego się nie stanie - podkreśla Radwański. - Najbardziej cieszy mnie, że z kontuzjowaną niedawno ręką wszystko jest w porządku.

Radwańska ma już bilet do Pekinu - leci ze Sztokholmu w niedzielę wieczorem. Olimpijski turniej, w którym Polka będzie rozstawiona prawdopodobnie z numerem dziewiątym, zaczyna się tydzień później. - To turniej oczywiście wyjątkowy, bo Agnieszka zagra bardziej dla Polski niż dla siebie, ale nie ma mowy o dodatkowym stresie - przekonuje Radwański. - Dla zapaśników czy ciężarowców to najważniejsze zawody czterolecia, ale tenisiści podchodzą do tego z marszu.

Obronić Sztokholm, zdobyć Pekin