Sport.pl

Wisła walczy o złoto Ligi Mistrzów

Krakowianie po raz piąty grają o elitę, do której polski klub nie awansował od 1996 roku. Dziś zmierzą się w Jerozolimie z mistrzem Izraela Beitarem. Relacja z meczu na portalu Sport.pl od godziny 19:30
Łukasz Surma: Szansą Wisły jest słaba obrona Beitaru »

To dopiero druga runda eliminacji, więc jeśli Wisła odpadnie, nie wystąpi nawet w Pucharze UEFA. Ale jeśli wygra dwumecz, czeka ją jeszcze jedno wyzwanie. Być może nawet walka z europejskim potentatem - Barceloną, Liverpoolem, Arsenalem lub Juventusem. Losowanie trzeciej rundy odbędzie się w piątek.

Liga Mistrzów to dla klubów żyła złota. Nawet gdyby Wisła przegrała w grupie wszystkie sześć meczów, od samej UEFA otrzymałaby więcej, niż wynosi połowa jej rocznego budżetu (obecnie około 10 mln euro). Właściciel klubu przestał jednak inwestować w drużynę. Tego lata odeszli reprezentanci Polski Dariusz Dudka i Adam Kokoszka oraz niezły napastnik Jean Paulista. Żadnego poważnego transferu do klubu nie udało się na razie sfinalizować, bo w Krakowie nie chcieli wydawać sporych pieniędzy.

Rywale są pewni swego, kibice w Izraelu typują kilkubramkowe zwycięstwo. Wiślacy typować wyniku nie chcą. - Jeśli zagramy mądrze taktycznie i rozważnie, uzyskamy dobry rezultat - mówi tylko Marek Zieńczuk, pomocnik mistrzów Polski.

- Jesteśmy ciut lepsi. Jeżeli wzniesiemy się na nasz najwyższy poziom, możemy być spokojni - dodaje Marcin Baszczyński.

Piłkarze sprawiają wrażenie optymistów, trener Maciej Skorża w ogóle nie chce wypowiadać się na temat transferów, których nie było. - Będę walczył o awans tym składem, jaki mam. To dla mnie najważniejszy moment w karierze. Przygotowywaliśmy się najlepiej, jak mogliśmy, szkoda tylko, że nie mieliśmy mocnego przetarcia przed meczem z Beitarem [także z powodu odłożenia startu polskiej ligi] - żałuje Skorża. - Będziemy świadkami zaciętego pojedynku, ale jesteśmy zdeterminowani, by po udanym poprzednim sezonie pokazać się w Europie. Marzymy o zwycięstwie już w pierwszym meczu. Absolutnie nie lekceważymy rywala, wręcz przeciwnie, darzymy go dużym szacunkiem. Każda bramka tu strzelona będzie milowym krokiem w kierunku awansu.

Beitar wystąpi w prawie najsilniejszym składzie. Jedyną niewiadomą jest występ Baraka Itzhakiego, który przyszedł właśnie z Racingu Genk za 1,25 mln euro. - To dla nas jedno z najważniejszych spotkań w historii zespołu - uważa kapitan Arik Benado. - Czeka nas wielka próba, ale spodziewamy się, że będzie to bardzo trudny mecz. Mam jednak nadzieję, że zdamy egzamin. Odczuwamy dużą presję, ale wiemy, jak sobie z nią poradzić.

Szkoleniowiec Wisły ma do dyspozycji właściwie wszystkich najlepszych piłkarzy. Jedynie Wojciech Łobodziński wrócił dopiero do treningów po kontuzji i w wyjściowej jedenastce zastąpi go Rafał Boguski. Niestety, brakuje mocnych zmienników. Peter Szinglar, Patryk Małecki czy Krzysztof Mączyński to uzupełnienie składu, a nie zawodnicy, którzy są w stanie wejść z ławki i wzmocnić drużynę. Czarnym koniem według Skorży może być Tomasz Dawidowski. Piłkarz, który uchodził kiedyś za nadzieję reprezentacji, ale potem częściej bywał w kasynach lub u lekarzy, dostał ostatnią szansę, by pokazać, że jeszcze zdoła dobrze grać w piłkę. - Byłem pod wrażeniem pracy Tomka podczas przygotowań - mówi Skorża. Ale czy 30-letni gracz, który miniony sezon spędził na zesłaniu w juniorskiej Młodej Ekstraklasie, wystarczy na boje o Ligę Mistrzów?

Prezes Beitaru: Minimum przejście Wisły »