Radwańska w ćwierćfinale w Sztokholmie

Agnieszka Radwańska nie dała żadnych szans Ukraince Marii Korytcewej i w 50 minut pokonała ją 6:1, 6:1 w II rundzie turnieju WTA w Sztokholmie z pulą nagród 145 tys. dol. Najlepsza Polska tenisistka awansowała już do ćwierćfinału
Obronić Sztokholm zdobyć Pekin »

Rozstawiona z jedynką Radwańska, która broni w Szwecji tytułu wywalczonego przed rokiem, prezentuje wysoką formę na 10 dni przed początkiem igrzysk w Pekinie. - Isia jest w formie, nie ma już problemów z niedawną kontuzją ręki - mówił dzień wcześniej jej trener i ojciec Robert Radwański.

W pierwszej rundzie Radwańska pokonała we wtorek 6:2, 6:3 Francuzkę Nathalie Dechy (WTA 89), a w środę jeszcze szybciej i łatwiej uporała się z Ukrainką Korytcewą (WTA 54). Radwańska kilkakrotnie była w tym meczu w opałach - Ukrainka miała w sumie trzy szanse na przełamanie jej serwisu - ale za każdym razem skutecznie się obroniła. Sama przełamała podanie rywalki pięciokrotnie na 10 prób. Nieźle funkcjonował pierwszy serwis 19-letniej Polki - wygrała z niego aż 79 procent piłek.

O półfinał Radwańska, 10. tenisistka w światowym rankingu, zagra prawdopodobnie w piątek ze zwyciężczynią meczu pomiędzy grającą z dziką kartą Szwedką Johanną Larsson (WTA 189) i Francuzką Camille Pin (WTA 77).

- Turniej w Sztokholmie traktujemy przede wszystkim treningowo, jako przygotowanie do gry na korcie twardym na igrzyskach w Pekinie i potem na US Open. To dwa najważniejsze turnieje. Jeśli Agnieszka nie obroni w Szwecji tytułu, nic wielkiego się nie stanie - podkreśla Radwański.

Większość tenisistek z czołówki na nieco ponad tydzień przed startem igrzysk jest w USA i Kanadzie. Największy obecnie turniej WTA odbywa się w Montrealu - pula nagród to aż 1,3 mln dol. Grają tam m.in. Ivanović, Janković i Szarapowa.

Ale w Sztokholmie też są niezłe rywalki - m.in. Węgierka Agnes Szavay (WTA 14) i Słowenka Katerina Srebotnik (WTA 26). Radwańska zrezygnowała z wyjazdu do USA także dlatego, że chciała do końca wyleczyć kontuzje ręki i nogi, które ciągnęły się za nią od zakończenia Rolanda Garrosa i Wimbledonu. Liczy też na to, że lecąc do Chin z Europy będzie miała mniejsze problemy z aklimatyzacją - różnica czasu wynosi sześć godzin, a nie 12, jak w przypadku wschodniego wybrzeża USA i Kanady.

Do Pekinu Radwańska leci w niedzielę 3 sierpnia wieczorem. Turniej olimpijski zaczyna się 10 sierpnia w niedzielę. Dwa dni wcześniej odbędzie się losowanie drabinki.

Domachowska ma nowego trenera »