Lech pewny, Legia uniknie kompromitacji?

Dziś rewanże pierwszej rundy wstępnej Pucharu UEFA. O godz. 18 Legia gra na Białorusi z FK Homel, a o 20.45 rywalem Lecha jest azerbejdżański Chazar Lankaran. Mecze pokaże TVP 2, relacje z Czuba i na zywo także w portalu Sport.pl
Smuda nie rzucimy się na otwarty nóż »

Dwa tygodnie temu w Warszawie Legia po bardzo słabym meczu tylko zremisowała 0:0. Lech, po bramce kupionego ze Znicza Pruszków za 320 tys. euro Roberta Lewandowskiego, wygrał 1:0.

Legia bez napastników

- Jeżeli nasi piłkarze nie poradzą sobie z taką presją, to lepiej grajmy na podwórku - mówi trener Jan Urban przed meczem na Białorusi. Przeciwko FK Homel zdobywcy Pucharu Polski zagrają praktycznie bez napastników.

Bartłomiej Grzelak na początku lipca leczył uraz. Teraz jest zdrowy i najlepszy z napastników Legii, ale nie został zgłoszony do rozgrywek, bo w klubie myśleli, że się nie wyleczy. Takesure Chinyama strzelił 18 goli w ubiegłym sezonie, trafił niedawno w wygranym przez Legię Superpucharze, ale boli go kolano i nawet nie poleciał na rewanż.

- W ataku został nam tylko Mikel Arruabarrena. Niestety, Hiszpan zbyt późno rozpoczął przygotowania i jest w słabej formie. Poza tym on woli grać jako cofnięty, a nie najbardziej wysunięty napastnik. Dlatego z przodu zagra Piotr Rocki - mówi Urban. 34-letni Rocki przyszedł do Legii latem z Groclinu. To on strzelił Wiśle decydującego gola w meczu o Superpuchar.

- Nie lekceważymy Homla, ale mamy dużo lepszą drużynę - twierdzi Maciej Iwański, który razem z Rogerem ma kierować dziś grą legionistów (Urban zestawi skład bez defensywnego pomocnika). Ale obawy w Legii są spore, mimo że Homel nie odniósł zwycięstwa od 28 czerwca, a w lidze białoruskiej zajmuje dopiero 13. pozycję. - Ale gra. U nas nawet nie zaczęła się liga - przestrzega Urban. Polska drużyna jeszcze nigdy nie wyeliminowała białoruskiej z pucharów. Jeśli nie uda się znowu - będzie wstyd.

Lech gra za darmo

- Dla mnie pierwszego meczu nie było, już go nie pamiętam. Ten decydujący gramy we czwartek - mówi ostrożnie trener Lecha Franciszek Smuda. Poznaniacy są jednak zdecydowanym faworytem. W kolejnej rundzie Lech może trafić na zespoły klasy Herthy czy VfB Stuttgart. - Żeby zaistnieć, musimy potykać się z takimi rywalami. Po co zwlekać? Grajmy od razu! - mówi wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak, który w piątek rano leci do Szwajcarii na losowanie II rundy kwalifikacyjnej Pucharu UEFA.

Dla Lecha wyeliminowanie Chazara to obowiązek. Piłkarze nawet nie dostaną premii za awans. Co innego gracze z Azerbejdżanu. - Nie mogę dokładnie powiedzieć ile, ale każdy z nich za awans dostanie, coś koło 15 tys. dolarów, na pewno więcej niż 10 tys. - mówi rzecznik prasowy Chazara Zaur Azizow. Do Poznania ma przylecieć brat właściciela klubu i honorowego prezydenta klubu Mubariza Mansimowa i podobno jeszcze podwyższyć premie - nawet do 20 tys. dolarów na głowę!

Zdobywca Pucharu Azerbejdżanu liczy na awans, choć jest w niekorzystnej sytuacji po pierwszym meczu. - Nie chcemy stracić bramki na początku meczu, bo ona ograniczyłaby nasze szanse - twierdzi trener Chazara Agasalim Mirdżawadow. Smuda: - Musimy zagrać skuteczniej niż w pierwszym meczu i będzie dobrze.

Do składu Lecha wraca po kontuzji Rafał Murawski, zespół opuścił za to Henry Quinteros, z którym klub rozwiązał kontrakt.

Braki kadrowe Legii na Homel »