Sport.pl

Serbki w trzeciej rundzie, Kirilenko poza turniejem

Najwyżej rozstawione tenisistki, które w środę pojawiły się na kortach w Montrealu, wygrały swoje mecze. Sztuki tej dokonały zarówno Jelena Janković (nr 2), jak i Dinara Safina (nr 7) oraz Ana Ivanović (nr 1). Ta ostatnia potrzebowała jednak trzech setów na wyeliminowanie Petry Kvitovej.
Domachowska minimalnie gorsza od Szarapowej

Liderka światowego rankingu tenisistek rozegrała pierwsze oficjalne spotkanie od sensacyjnej porażki w trzeciej rundzie Wimbledonu. Dlatego też Ana Ivanović nie prezentowała się zbyt dobrze. W trwającym niespełna 2 godziny meczu z Petrą Kvitovą popełniła aż 9 podwójnych błędów oraz pięciokrotnie przegrała własne podanie. Najgorsza w jej wykonaniu była druga partia, którą przegrała do czterech. Jednak w pierwszej i trzeciej górą była 20-letnia mieszkanka Genewy i to ona zagra o ćwierćfinał z Austriaczką Tamirą Paszek.

Było to pierwsze spotkanie Any Ivanović z 18-letnią Czeszką Petrą Kvitovą. - To nie był mój najlepszy mecz. Moja rywalka grała już tu wcześniej, dla mnie natomiast było to pierwsze spotkanie od Wimbledonu. Na początku próbowałem odnaleźć swój rytm gry. Cieszę się, że wygrałam, pomimo nienajlepszej postawy - powiedziała po meczu Ana Ivanović. Dla Any Ivanović Montreal jest bardzo szczęśliwy. To właśnie w tym mieście wygrała Rogers Cup przed dwoma laty, odnosząc pierwszy tak duży sukces w karierze.

Orange Warsaw Open - Gram, bo muszę

Przed rokiem w Toronto przegrała już inauguracyjne spotkanie z Zi Yan. Awans do trzeciej rundy zapewniła sobie także Jelena Janković. Wiceliderka światowego rankingu i turniejowa "dwójka" pewnie pokonała ulubienicę miejscowych kibiców, Aleksandrę Wozniak. 23-letnia Serbka triumfowała 6:0, 6:4 i w całym meczu aż sześciokrotnie przełamała 20-letnią Kanadyjkę. Odnosząc drugie w karierze zwycięstwo nad Aleksandrą Wozniak, Janković rozpoczęła drogę do powtórzenia ubiegłorocznego sukcesu, gdy dotarła w Rogers Cup do finału. Przed tygodniem odpadła w półfinale imprezy w Los Angeles. Natomiast Kanadyjka polskiego pochodzenia przed dwoma tygodniami wygrała imprezę w Stanford. - Pierwszy mecz zawsze jest trudny.

Świadomość, że cała publiczność jest przeciwko tobie także. Jednak byłam w stanie zachować koncentrację i wygrać ten mecz. Już oczekuję kolejnego spotkania - stwierdziła po meczu Jelena Janković. Miejscowi kibice mieli jednak powody do radości. Do trzeciej rundy awansowała Stephenie Dubius, eliminując z turnieju rozstawioną z "trzynastką" Rosjankę Marię Kirilenko. Pierwsza partia przebiegała pod wyraźne dyktando 21-letniej Kanadyjki, która wygrała 6:2. W drugiej odsłonie sytuacja się jednak odmieniła i do moskwianka dwukrotnie przełamała rywalkę, nie tracąc przy tym własnego podania. Dlatego o losach meczu musiał zadecydować najbardziej wyrównany, trzeci set. Jego zwyciężczynię wyłonił dopiero tie break. W trzynastym gemie 7:4 triumfowała Stephenie Dubois i to grająca z "dziką karta" Kanadyjka zmierzy się w walce o ćwierćfinał z Jeleną Janković.

Agassi ponownie na korcie

Oprócz Marii Kirilenko z imprezą pożegnała się jeszcze jedna rozstawiona tenisistka. Pogromczynią turniejowej "piętnastki", Flavii Pennetty, została portugalska kwalifikantka, 15-letnia Michelle Larcher De Brito. Swoje pierwsze mecze w turnieju wygrały także Dinara Safina (nr 7) i Anna Czakwetadze (nr 6). Ta pierwsza pokonała 6:2, 6:4 inną Rosjankę Anastasię Rodionową, natomiast ta druga wyeliminowała Jill Craybas, triumfując 6:2, 7:5.

Radwańska w ćwierćfinale w Sztokholmie