Skandal w przededniu igrzysk. Rosja grzmi: odebrali nam pięć złotych medali!

Pięć czołowych rosyjskich lekkoatletek zostało wykluczonych z kadry olimpijskiej za manipulacje próbkami przeznaczonymi do badań dopingowych. Dopingowiczki to gwiazdy: Tomaszowa, Sobolewa, Piszczałnikowa. W Rosji rozpętała się burza. - To prowokacja, by wyrzucić z igrzysk potencjalne medalistki - grzmią lekkoatletki.
Falun Gong nie dla dziennikarzy »

Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) zawiesiło Rosjanki w wyniku śledztwa prowadzonego od ponad roku. Próbki moczu pobrane od zawodniczek w maju zeszłego roku nie pasują do próbek pobranych kilka miesięcy później podczas Mistrzostw Świata w Osace. W efekcie do Pekinu nie pojadą: liderka list światowych w rzucie dyskiem Daria Piszczałnikowa, była rekordzistka świata w rzucie młotem Gulfija Chanafiejewa, najszybsza w tym roku na świecie na 800 i 1500 metrów Jelena Sobolewa, dwukrotna mistrzyni świata na 1500 metrów Tatiana Tomaszowa oraz Julia Fomienko i Swietłana Czerkasowa, również specjalizujące się w biegach średnich. W aferę zamieszana jest też Olga Jegorowa, była mistrzyni świata na 5000 metrów. Czerkasowej i Jegorowej nie było w kadrze na Pekin.

- Kategorycznie nie zgadzam się z tą decyzją. Nie mam podstaw, by czuć się winną. Będę walczyć. Bardzo mi przykro, że znalazłyśmy się w takim położeniu - powiedziała wczoraj Sobolewa. Dziś już oskarża. - To co się stało to prowokacja przeprowadzona po to, by wyrzucić z igrzysk potencjalne medalistki - powiedziała gazecie "Kommiersant". - Mogę tylko przeprosić moich kibiców za to, że zostałam oskarżona o czyn, którego nie popełniłam.

- Jak próbki mogły zostać podmienione, jeśli cała procedura podlega ścisłym regulacjom. Jeśli wszystko było w porządku gdy przekazywaliśmy próbki, a to potwierdza protokół, to oskarżeni powinni być pracownicy WADA (Światowa Agencja Antydopingowa) a nie zawodniczki. Będziemy się bronić. Nie możemy tak po prostu zaakceptować tej decyzji - odpierał zarzuty trener Sobolewej Matwiej Teliatnikow.

Rosyjskie media nie pozostawiają suchej nitki na decyzji IAAF i traktują całą sprawę jak międzynarodowa prowokację. "Wymiecione" informuje na pierwszej stronie "Sport-Express" za pomocą czcionki, którą zwykle informuje się np. o śmierci ważnych osobistości. "Pięć naszych złotych medali zostało zmyte do kanału" donoszą "Izwiestia". "Kommiersant" pisze, że usunięcie lekkoatletek było konieczne do wykluczenia Rosji z rywalizacji medalowej z Chinami i USA. Rosyjskie media sa zgodne, że cała sprawa to zachodnia prowokacja.

W podobnym tonie wypowiadają się również rosyjscy działacze. - To bardzo stara historia i dziwne, że skończyła się wykluczeniami. Myślę że przyczyną była wysoka forma naszych zawodniczek, to sprawa polityczna - stwierdził szef rosyjskiej ekipy Walentin Maslakow w radiowym wywiadzie.

Polki będą miały łatwiej

Wykluczenie zawodniczek z igrzysk otwiera szanse dla reprezentantek Polski. Szczególnie Lidia Chojecka i Sylwia Ejdys "pozbyły" się głównych rywalek w walce o medale w biegu na 1500 m. Sobolewa, Tomaszowa i Fomienko zajmują odpowiednio: pierwsze, drugie, i siódme miejsce na listach światowych. Poza tym Polkom ubyły też dwie rywalki z Rumunii, które w tym sezonie są wyżej od nich notowane. W próbkach krwi Christiny Vasiloiu i Eleny Antoci stwierdzono poziom hemoglobiny przekraczający dozwolone normy. - Obie nie pojadą do Pekinu, a o ewentualnej dyskwalifikacji zadecydują wyniki próbki B - powiedział Octavian Morariu, szef rumuńskiego komitetu. Już wcześniej z podobnych powodów skreślona została piąta na światowych listach Liliana Popescu. O medale będzie łatwiej także innym Polkom. W rzucie dyskiem reprezentować Polskę będą Joanna Wiśniewska, Wioletta Potępa i Żaneta Glanc. W rzucie młotem Kamila Skolimowska i Małgorzata Zadura i Anita Włodarczyk.

Skandal też w szermierce

W piątek wyszedł na jaw jeszcze jeden dopingowy skandal. Rzecznik Włoskiego Komitetu Olimpijskiego poinformował, że Andrea Baldini, numer jeden światowego floretu, nie pojedzie do Pekinu, gdyż w jego organizmie wykryto niedozwolony furosemid. Włoch został zbadany podczas Mistrzostw Europy w Kijowie, które odbyły się w zeszłym miesiącu. Teraz czeka na wyniki próbki B, które mają być gotowe na początku przyszłego tygodnia. Ale już został zawieszony w prawach członka ekipy olimpijskiej i w Pekinie prawdopodobnie zastąpi go kolega z drużyny Andrea Cassara. - Jestem zażenowany i smutny. To okropna sprawa dla całej naszej szermierczej społeczności. Jeśli Baldani dopuścił się dopingu, powinien zostać ukarany - powiedział prezes Włoskiej Federacji Szermierczej Giorgio Scarso. - Mam nadzieję, że testy próbki B go oczyszczą. Czekamy na nie z niecierpliwością, nawet jeśli specjaliści mówią, że w 99 procent dodatkowe testy potwierdzają wyniki tych pierwszych - dodał.

Fragment próby inauguracji wyciekł do telewizji. Chińczycy źli raquo;&

W Pekinie doping się nie ukryje? 1000 specjalistów »