Najazd Polaków na Węgry. Kubica jak "u siebie"

Dwa lata temu w debiucie był siódmy (ale zdyskwalifikowany), przed rokiem piąty. Czy w niedzielnym Grand Prix Węgier, na swoim "domowym torze", dopingowany przez 40 tys. fanów z Polski Robert Kubica stanie na podium?
Nie tylko Kubica kocha Hungaroning

Po czerwcowym zwycięstwie w Grand Prix Kanady i objęciu pozycji lidera klasyfikacji generalnej mistrzostw świata, w trzech kolejnych wyścigach (GP Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec) Robert Kubica zdobył tylko sześć punktów. Niedzielne Grand Prix Węgier to idealne miejsce do przełamania. Wiele na temat szans Polaka, który zapowiada, że nie rezygnuje z walki o tytuł, będzie można powiedzieć po sobotnich kwalifikacjach. Hungaroring to bardzo specyficzny tor, najbardziej wymagający, co podkreślają wszyscy kierowcy. Wąski i kręty, gdzie zakręt przechodzi w zakręt, przez co zawodnik nie ma chwili wytchnienia. Najtrudniej na nim o wyprzedzenie ze wszystkich torów F1. Dlatego stajnie wkładają największy wysiłek w przygotowania na sobotnie kwalifikacje, by zająć jak najlepsze miejsca. Hungaroring pasuje jednak Kubicy, bo przypomina toru uliczne, gdzie czuje się najlepiej. Przed rokiem choć startował z siódmego miejsca, zdołał przebić się o dwa do przodu. Do podium zabrakło mu trzech sekund.

McLarenz nową kierownicą

Podczas dwóch piątkowych treningów Kubica osiągnął siódmy i ósmy czas. O ile w czwartek nad Budapesztem było bezchmurne niebo, paliło słońce, a temperatura dochodziła do 40 stopni, o tyle w piątkowy poranek kierowców zaskoczył deszcz. Toteż nie wielu kierowców zdecydowało się wyjechać na tor. Zaczekać aż się przejaśni wolał też Kubica.

- Ostatnio przed każdym Grand Prix prognoza przepowiadała deszcz w czasie wyścigu, ale jak do tej pory padało tylko na Silverstone w GP Anglii. Deszcz może trochę zmieszać w rywalizacji, ale oczywiście mój team będzie odpowiednio przygotowany na każde warunki - mówił Polak.

Wyjechał z pit-stopu dopiero po 35 minutach, gdy deszcz przestał padać, a upał (32 stopnie) natychmiast osuszył tor. Przejechał 18 okrążeń, osiągając najlepszy czas - 1.22,267. Najlepiej wypadli obaj kierowcy Ferrari - Felipe Massa, który jako jedyny zszedł poniżej minuty i 21 sekund (1.20,981) i mistrz świata Kimi Raikkonen (1.21,345). Podczas drugiej sesji Kubica uzyskał ósmy czas - 1.21,363. Najszybciej przejechał okrążenie lider klasyfikacji generalnej, Lewis Hamilton (1.20,554), uzyskując najlepszy rezultat dnia.

Kierowca McLarena zapowiada, że w niedzielę powalczy o wygranie trzeciego GP z rzędu. Ostatnim Brytyjczykiem, któremu udało się zdobyć "hat-tricka" był mistrz świata z 1996 roku, Damon Hill. Hamilton stwierdził jednak, że brytyjskie rekordy są dla niego sprawa drugorzędną, a najważniejsze jest wykorzystanie momentu i zdobycie jak największej ilości punktów.

Siwowłosy i siwobrody Hill, który przechadzał się po paddocku Hungaroringu wsparł aspiracje rodaka. - Jestem przekonany, że w tym sezonie Lewis zdobędzie tytuł mistrza świata i to na kilka wyścigów przed końcem. Myślę, że na Silverstone rozbił psychicznie całą konkurencję i dlatego tak świetnie poszło mu na Hockenheim. Jest na wielkiej fali, ma świetny zespół, wóz i wielkie szanse, żeby zapewnić sobie tytuł sporo przed zakończeniem sezonu - stwierdził Hill.

Wystarczy mi świadomość, że oni tam są

Stolicę Węgier powoli zalewają tłumy polskich kibiców, dla których Grand Prix na Hungaroringu to najbliższa i najtańsza okazja do obejrzenia na żywo wyścigu F1 i dopingowania utalentowanego rodaka. Przed rokiem zielone wzgórza wokół toru obległo 40 tys. Polaków. Tym razem organizatorzy szacują, że będzie ich przynajmniej 10 tys. więcej. Czy tak się stanie, trudno ocenić, bo wprawdzie organizatorzy sprzedali o 25 proc. biletów więcej niż w 2007 roku, ale nie są one imienne.

Już teraz jednak w Budapeszcie na każdym kroku słyszy się język polski. Tłumy rodaków wysypują się z 19-wiecznego eklektycznego dworca Keleti, blokują słynny Most Łańcuchowy i zapełniają Wyspę Małgorzaty. W śródmiejskich korkach stoją samochody głównie na polskich numerach. Wszędzie powiewają biało-czerwone flagi. "Nasz Kubica świat zachwyca" - głosił napis na fladze zasłaniającą na busiku z Legnicy.

Wiedząc o najeździe Polaków po raz pierwszy w historii F1 organizatorzy zadbali więc, by rodacy Kubicy mogli podczas wyścigu słuchać komentarza w ojczystym języku. Firma Kangaroo TV, wypożyczająca za kaucją urządzenia z małym ekranem do obserwacji wyścigu z kamer na bolidach i kontrolowania czasów kierowców, obok komentarza po angielskim i niemiecku, wprowadziła możliwość odbierania komentarza Polsatu.

Kubica: jadę "u siebie", liczę na inspirację