Łukasz Kadziewicz: Odliczam dni

Podopieczni Raula Lozano w chińskim Hangzhou trenują przed odlotem do Pekinu. - Bardzo zależy nam na tym, żeby wypaść jak najlepiej - mówi w wywiadzie dla serwisu Reprezentacja.net środkowy Polaków, Łukasz Kadziewicz.
Trenujący w spokoju i pewnym odosobnieniu reprezentanci Polski starają się nadać swojej formie ostatnie szlify. Do treningów wrócił już także kontuzjowany w Brazylii Łukasz Kadziewicz, chociaż, jak przyznaje, odczuwa jeszcze pewne dolegliwości.

- Nadal coś tam gdzieś mnie boli. Ale to są igrzyska olimpijskie i trzeba dać z siebie maksimum - mówi środkowy reprezentacji Polski. - Nie chcę mówić, czy jest dobrze, czy źle, bo teraz koncentruję się tylko na występie w Pekinie. Po turnieju będę miał kilka dni wolnego, które zamierzam poświęcić całkowicie swemu zdrowiu. Trochę w tym roku w kadrze pograłem, polatałem i odczuwam to niestety każdego dnia - dodaje.

Ostatni, niezbyt udany turniej w Rio pokazał, że jest jeszcze sporo rzeczy do poprawienia. Do uroczystego otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie pozostało stosunkowo niewiele czasu, zaledwie kilka dni. Czy wystarczy to "biało - czerwonym" na poprawienie wszystkich rzeczy?

- Trudno powiedzieć - przyznaje Kadziewicz. - My sami widzimy, że musimy pewne rzeczy poprawić. Czujemy, o co gramy i wiemy, jak mamy zagrać, więc wszystko jest w naszych rękach, nogach i oczywiście w głowie. A o tym jak będzie, przekonamy się w połowie sierpnia.

Kadziewicz jest jednym z kilku zawodników w naszej kadrze, dla którego turniej olimpijski w Pekinie będzie kolejnymi igrzyskami w karierze. Cztery lata temu środkowy reprezentacji Polski w ostatniej chwili dołączył do składu walczących w Atenach Polaków, zastępując kontuzjowanego Damiana Dacewicza. Zbyt wielu szans pokazania się na parkiecie wówczas nie miał, ale ogranie i doświadczenia zdobyte na imprezie tej rangi na pewno mają szansę zaprocentować teraz.

- Koncentruję się tylko i wyłącznie na sobie. Staram się jak najlepiej przygotować na te igrzyska, żeby w ogóle na nich wystąpić - mówi. - Dbam o swoje zdrowie i odliczam dni do rozpoczęcia, bo dopiero wtedy będę mógł powiedzieć, że jestem na igrzyskach, i że przyjechałem walczyć o coś - kończy Kadziewicz.

Przypomnijmy, że polscy siatkarze w Hangzhou pozostaną do wtorku, 5. sierpnia. Później wraz z całym sztabem szkoleniowym przeniosą się do wioski olimpijskiej w Pekinie. Na miejscu odbędą ostatnie treningi i zapoznają się z obiektami, a także złożą uroczyste ślubowanie.

Więcej o przygotowaniach Polaków do igrzysk w serwisie Reprezentacja.net »