Wisła skoszarowana, a Beitar nie przyleciał do Krakowa

W Wiśle nie chcą żegnać się z europejskimi pucharami, ale zwlekają z transferem Brazylijczyka Nei. Przed rewanżem z Beitarem Jerozolima piłkarze z Krakowa trenują z dala od kibiców i dziennikarzy, za to rywale mają kłopoty, by dotrzeć na mecz.
Baszczyński: Trzeba nastawić się na Puchar UEFA »

Tak jak przed pierwszym meczem w Jerozolimie (1:2) trener Maciej Skorża skoszarował drużynę w hotelu pod Krakowem. Na stadion piłkarze przyjeżdżają tylko na trening. I nawet wtedy odgrodzeni są siatką, która zasłania boczne boisko. - Te kilka dni ciszy były nam bardzo potrzebne. Pobyliśmy ze sobą, sporo rozmawialiśmy o rywalu i drużyna wygląda na mocno skoncentrowaną - mówi trener Skorża.

Presja na wiślakach rośnie, bo jeszcze nie zdarzyło się, by odpadli w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Do środowego meczu z Beitarem nawet nie ponieśli porażki na tym etapie rozgrywek. Rywale cieszyli się za to z pierwszego zwycięstwa na własnym boisku w europejskich pucharach od 11 lat. W 1997 roku pokonali Benficę Lizbona 4:2, ale w rewanżu polegli aż 0:6.

W Jerozolimie krakowianie zagrali z jednym wysuniętym napastnikiem. Teraz Paweł Brożek będzie miał większe wsparcie, bo obok niego ma zagrać Andrzej Niedzielan. - Przejdziemy Beitar - zapewnia na swoim blogu 29-letni napastnik.

Nei w Wiśle dopiero po Beitarze »

Wczoraj w Krakowie spodziewano się przylotu mistrza Izraela. Ekipa Beitara Jerozolima była nawet na lotnisku w Tel Awiwie, ale okazało się, że samolot, którym mieli przylecieć, jest zepsuty. W związku z przeciągającą się naprawą rywale Wisły przełożyli podróż na dziś. Z tego powodu mistrzowie Polski żartują, że rewanż już się zaczął. Zresztą krakowianie też mieli w Izraelu perypetie - najpierw kierowca błądził po Jerozolimie w poszukiwaniu hotelu, później na treningu gospodarze zapomnieli przynieść piłki, a po zajęciach autobus na kilkadziesiąt minut zaklinował się w bramie stadionu. - To nie było przypadkowe, ale nas śmieszyło, a nie denerwowało - dodaje Niedzielan.

Działacze mistrzów Polski nie są aż tak pewni awansu do trzeciej rundy eliminacji LM, w której czeka FC Barcelona. Choć CSKA Sofia przyjęła ofertę Wisły (850 tys. euro) za Brazylijczyka Neia, to zwlekają z przeprowadzeniem transferu. - Poinformujemy wszystkich, jeśli sprawa zostanie zakończona - ucina Jacek Bednarz, dyrektor sportowy Wisły.

Nieoficjalnie wiadomo, że krakowianie czekają do jutrzejszego meczu, który rozstrzygnie, czy nadal będą występować w europejskich pucharach. Jeśli nie awansują, pewnie zrezygnują z Brazylijczyka. Emil Kostadinow, dyrektor CSKA, krótko wypowiada się w bułgarskiej gazecie "Top sport": "Nei zostaje w klubie".

Trener Barcelony: Nikogo nie zlekceważymy »

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama