Beitar: Paweł Brożek ważniejszy od Barcelony

Skład gotowy od tygodnia, zmowa milczenia w sprawie taktyki i jeden cel - zatrzymać Pawła Brożka. Beitar do Krakowa przyjechał po awans do trzeciej rundy Ligi Mistrzów
Czas na rewanż Wisły »

Takiego komfortu trener Maciej Skorża może swojemu rywalowi tylko pozazdrościć. Itzhak Shum, szkoleniowiec Beitaru, zapewnia, że skład na rewanżowy mecz z Wisłą miał w głowie już 24 godziny po pierwszym spotkaniu. - Wiadomo, że czasami występują pewne problemy zdrowotne, ale nawet jeśli takie mam, to na pewno nic o nich nie opowiem - zaznaczył Shum i już do końca konferencji prasowej bardzo tajemniczo odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Optymizm Wisły przed rewanżem z Beitarem »

Ani słowa o problemach

Także piłkarze z Jerozolimy dostali zakaz udzielania wywiadów. - Przykro mi, ale trener nie pozwolił nam nic mówić - ucinali kolejni zawodnicy Beitaru na lotnisku w Balicach. Na chwilę zatrzymał się tylko lider zespołu Derek Boateng. - W pierwszym spotkaniu Wisła pokazała, że jest dobrą drużyną. U siebie zagrają pewnie bardziej ofensywnie, więc od pierwszej minuty będziemy musieli odpierać ich ataki - uciął z uśmiechem pomocnik z Ghany.

Na lotnisku nie chciał rozmawiać również trener Shum, ale dziennikarze i łowcy autografów nie pozwolili mu szybko odejść. - Dla mnie mecz w Jerozolimie był tylko pierwszą połową. Ewentualny spotkanie z Barceloną? W ogóle o tym nie myślę, dla nas liczy się teraz tylko Wisła - zapewniał szkoleniowiec Beitaru.

Również dziennikarze z Izraela mieli problemy z uzyskaniem informacji od swoich piłkarzy. Trener Shum ani słowem nie wspominał o taktyce na środowe spotkanie, a piłkarze pytani o styl gry nabierają wody w usta. - Jedyną ciekawą rzecz powiedział Tomer Ben-Yosef: "Dla mnie Barcelona na razie nie istnieje, bo teraz mam tylko jedno zadanie zatrzymać Pawła Brożka. I tylko o tym myślę" - relacjonował Guy Ben-Ziv z portalu 1one.org.

Izraelczycy do Krakowa przylecieli spóźnieni o... dobę. Ekipa Beitaru w Krakowie miała się zjawić w poniedziałek rano, a dotarła we wtorek po południu. Powodem była awaria samolotu. - Cała drużyna po odprawie paszportowej czekała siedem godzin, a mechanicy próbowali naprawić maszynę. W końcu zapadła decyzja, że piłkarze wracają do Jerozolimy - relacjonuje Ben-Ziv.

- Nie chcę już mówić o naszych problemach - migał się trener Shum. - Cieszymy się, że jesteśmy w Krakowie i teraz najważniejszy jest dla nas mecz z Wisłą. Zrobimy wszystko, by awansować. Pierwsze spotkanie ustawiło pewne sprawy.

Szkoleniowiec gości ani słowem nie chciał mówić o ewentualnych urazach, a wśród kontuzjowanych wymienił tylko Shimona Gershona, który nie może grać od dłuższego czasu. Na konferencji prasowej największą irytację szkoleniowca wzbudziło jednak pytanie o ewentualny mecz z Barceloną. - Jestem zdziwiony, że ktoś się tym interesuje na dobę przed spotkaniem z Wisłą. Motywacja? Jesteśmy profesjonalistami i do każdego meczu podchodzimy w pełni zmobilizowani.

Beitar do przejścia, ale bez Głowackiego »

Każdy dzień na korzyść Beitaru

O ile trener Skorża ubiegły tydzień wykorzystał na poszukiwanie następców dla kontuzjowanych piłkarzy, to szkoleniowiec Beitaru ten czas przeznaczył na zgrywanie drużyny. Przed tym sezonem do zespołu dołączyło bowiem trzech piłkarzy: Sebastian Abreu, Dario Fernandez i Barak Itzhaki. - Tydzień temu pokazaliśmy, że drużyna już się dobrze rozumie. Za to każdy kolejny dzień działał na naszą korzyść - zaznaczył Shum.

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama