Życie olimpijczyka zaczyna się po sześćdziesiątce

Przegląd prasy. Różnią ich osiągnięcia i motywacja. Łączy jedno - w dojrzałym wieku startują w igrzyskach. Niektórzy nawet debiutują. 55 lat dzieli najstarszego (67-letni japoński jeździec Hiroshi Hoketsu) i najmłodszego (12-letnia pływaczka z Kamerunu Antoinetti Guedia Mouafo) uczestnika igrzysk w Pekinie - pisze "Rzeczpospolita".
Chińczycy muszą pokonać USA w klasyfikacji medalowej »

Sukcesy na przekór

Dla niemal 50-letniej Francuzki Jeannie Longo będzie to już siódma z kolei olimpiada. Zaczynała w 1984 roku w Los Angeles, po igrzyskach w Seulu (1988) miała zakończyć karierę - zrobiła to zresztą na krótko dwa lata później - ale wróciła i wystartowała w Barcelonie (1992). Tam zdobyła srebrny medal.

Przed igrzyskami w roku 1996, gdy większość rywalek trenowała w dusznym powietrzu Georgii, by przyzwyczaić się do klimatu, ona pojechała do Kolorado, w góry. W Atlancie zjawiła się dwa dni przed wyścigiem i zdobyła złoto w wieku 38 lat.

Amerykański sen

Z praw biologii kpi sobie również Dara Torres. Ma 41 lat i startuje w konkurencji, w której dużo młodsi zawodnicy są uważani za oldbojów. A do tego odnosi sukcesy. W zeszłym roku w mistrzostwach USA wygrała wyścigi na 100 i 50 metrów stylem dowolnym, na tym drugim dystansie bijąc rekord kraju. W Pekinie weźmie udział w sprincie i w sztafetach 4x100 stylem dowolnym oraz zmiennym, a to wszystko po kilkuletniej przerwie w startach.

Jeszcze w Sydney (2000) Torres zdobyła pięć olimpijskich medali (dwa złote i trzy brązowe), a potem na siedem lat odstawiła sport na bok i zajęła się nagrywaniem kaset z kursami fitness, pisaniem książek oraz prowadzeniem programów telewizyjnych.

Stary człowiek i koń

Wśród uczestników zawodów jeździeckich zdarzają się ludzie wręcz z innej epoki. Japończyk Hiroshi Hoketsu ma 67 lat i jedzie na swoje drugie igrzyska. Debiutował 44 lata temu, w Tokio, gdzie zajął 40. miejsce w konkursie skoków. Teraz wraca, by wystartować w ujeżdżeniu, i nie zamierza być w zawodach jedynie statystą. - Chcę awansować do finału i zająć tam wysokie miejsce - zapowiada.

Być może udałoby mu się wcześniej wrócić na igrzyska, gdyby nie praca zawodowa - był m.in. dyrektorem w koncernie Johnson & Johnson. Hoketsu dopiero kilka lat temu przeszedł na emeryturę i mógł się poświęcić swojej pasji.

Wiekowy maratończyk

Izraelczyk Haile Satayin nie będzie najstarszym sportowcem na igrzyskach, ale na pewno zostanie najstarszym uczestnikiem maratonu. Z dokumentów wynika, że ma 53 lata, on sam utrzymuje, że jedynie 48.

Do Izraela przyjechał w 1991 roku, razem z grupą 14 tysięcy etiopskich Żydów. Jak twierdzi, zmiana warunków życia w nowym kraju spowodowała, że zaczął tyć i bieganie potraktował jako sposób na zrzucenie zbędnych kilogramów. Zaczęło mu to wychodzić na tyle dobrze, że w Atenach (2004) zajął w maratonie 20. miejsce. Na podium w Pekinie nie liczy. - To byłoby wspaniałe, jeśli zdobyłbym medal, ale niezależnie od wyniku dam z siebie wszystko. Dziękuję Bogu, że daje mi siły do biegania.

Polska babcia

Krystyna Zabawska pojedzie już na czwarte igrzyska. Najbliżej medalu była w 2000 roku w Sydney, gdzie w konkursie pchnięcia kulą zajęła piąte miejsce. Cztery lata później, w konkursie rozgrywanym na zalanym słońcem stadionie w starożytnej Olimpii wywalczyła szóstą lokatę. Zawodniczka mimo 40 lat wciąż jest najlepsza w kraju, a godnych rywalek nie widać. Wciąż lubi i chce uprawiać sport. - Wypomina mi się 40 lat, ale wcale nie czuję tego wieku. Olimpijska nominacja nie jest dla mnie zaskoczeniem - podkreśla zawodniczka. Przez kolegów z kadry nazywana jest Babcią. - Przede wszystkim Marek Plawgo tak się do mnie zwraca - mówi lekkoatletka.

Zobacz, jak mieszkają polscy olimpijczycy »