Radwańska walczy z kontuzją i pekińskim smogiem

- Ciągle jeszcze boli mnie ręka, a pogoda w Pekinie jest tak ciężka, że nie chcę wybiegać myślami dalej niż pierwszy mecz - mówi Agnieszka Radwańska portalowi Sport.pl. Czy zdąży się wykurować w trzy dni - do pierwszego meczu na kortach igrzysk olimpijskich?
Radwańska z kontuzją - do Pekinu się zagoi - mówi menedżer »

Nasza najlepsza tenisistka w nocy najpewniej w czwartek nad ranem polskiego czasu pozna rywalkę w I rundzie singla turnieju olimpijskiego. Radwańska jest rozstawiona z ósemką i na wyżej od siebie notowaną przeciwniczkę może trafić najwcześniej w ćwierćfinale. - Nie ma dla mnie znaczenia to, z kim zagram, ale nie chcę też wybiegać myślami dalej. O ćwierćfinał proszę więc nie pytać. Jasne, że chciałabym zdobyć medal, ale droga do tego daleka. Poza Marią Szarapową w Pekinie jest przecież cała światowa czołówka - mówiła Radwańska po treningu, na którym przez półtorej godziny zmagała się nie tylko z Chinką Shuai Peng, ale też z upiorną pekińską pogodą.

Powietrze było tak ciężkie, gorące i wilgotne, a widoczność na tyle słaba, że organizatorzy o 11.30 zapalili na wszystkich kortach sztuczne oświetlenie! - Pogoda jest makabryczna. W tajskiej Pattai Agnieszka grała już przy większej wilgotności i nawet wygrała turniej, ale tam nie było smogu. Przedpołudniowy trening przy sztucznym świetle widzę pierwszy raz w życiu. Dlaczego Chińczycy uparli się, żeby zrobić igrzyska akurat w Pekinie? Mogli przecież wybrać inne miasto, mają ich w sumie sporo - wzdychał Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki. - Kiedy przyleciałam do Pekinu, już na pierwszym treningu miałam kryzys. Ale trzeba się przyzwyczaić. Teraz jest trochę lepiej - mówi tenisistka.

Trzy dni przed startem turnieju (niedziela) ma jednak jeszcze większe zmartwienie - wciąż dokucza jej kontuzja palca serdecznego prawej ręki. - Ciągnie się za mną zapalenie ścięgna, którego nabawiłam się w czerwcu w Paryżu - mówiła Radwańska. - To bolesny uraz. Oczywiście cały czas to leczymy, ale jesteśmy w trudnej sytuacji, bo dłoń nie ma jak odpocząć. Z jednej strony trzeba trenować, a z drugiej chuchać i dmuchać na uraz - dodał ojciec tenisistki. - Dwa tygodnie temu w Poznaniu miałam serię zabiegów i było trochę lepiej, ale tydzień temu zagrałam turniej w Sztokholmie i po dwóch meczach ból wrócił. Trudno powiedzieć, jak to się odbije na meczach, w których znów zagram przecież z maksymalnym wysiłkiem. Mam nadzieję, że będzie dobrze i ból nie będzie przeszkadzał - podkreśliła Radwańska.

Czy uraz Radwańskiej może storpedować jej olimpijski występ? - Miejmy nadzieję, że nie. Ale w przyszłym sezonie Agnieszka na pewno będzie już rzadziej startować. Trzeba mniej ją obciążać - odpowiada trener. W ostatnich 12 miesiącach Polka wystąpiła w 23 turniejach. Częściej z czołówki grała tylko Anna Czakwetadze (24), a tyle samo co Radwańska - Dinara Safina.

- Nie dramatyzujmy aż tak bardzo. Agnieszka trenuje, na razie może grać, ciągle konsultuje się z lekarzami. Chce zaprezentować się na igrzyskach jak najlepiej. Decydujące w Pekinie będzie gładkie przejście trzech rund. Jeśli ktoś chce myśleć o medalu, musi wygrywać szybko. W tych warunkach pogodowych nie można za długo się męczyć - przewiduje Radwański. - To będzie maraton. Wygra ta dziewczyna, która najwięcej wytrzyma. Znaczenie będzie miała też pora meczu. Rano smog i upał jest dużo większy, ale nikt nie będzie układał planu z myślą o nas. Jeśli już, to wieczorem będą grały Chinki.

Zobacz jak mieszkają polscy olimpijczycy »

Jak Radwańskim podoba się w wiosce olimpijskiej? - Jest ascetycznie, nie ma telewizorów, a w naszym mieszkaniu mamy jedną łazienkę na dziesięć osób, więc czasem robią się kolejki, ale dajemy radę. Taka klasztorna reguła dobrze nam zrobi - śmieje się Radwański, który mieszka w jednym pokoju z Anglikiem Nickiem Brownem, trenerem opiekującym się deblistami Mariuszem Fyrstenbergiem i Marcinem Matkowskim. - W wiosce jest super. Mieszkam z Martą Domachowską, wioślarką Julią Michalską, a niedługo dołączą do nas tenisistki stołowe [m.in. mające chińskie korzenie Li Qian i Xu Jie] - uzupełnia Radwańska.

Sparing siatkarek na wariackich papierach »