Ekstraklasa ruszyła: remis w derbach Warszawy

Ruszyła piłkarska ekstraklasa! W piątkowych meczach Lech Poznań przegrał 2:3 z GKS Bełchatów, a w derbach Warszawy był sprawiedliwy remis. Jacek Kosmalski, napastnik "Czarnych Koszul", przed meczem zapowiadał niespodziankę i do przerwy to Polonia prowadziła 2:1. Od 49. minuty było jednak 2:2 i takim wynikiem zakończyło się spotkanie.
Wszystkie bramki i skróty meczów w serwisie Ekstraklasa.tv »

42. i 44. pierwszej połowy minuta wstrząsnęły Legią. Lepiej przed przerwą grający w piłkę zawodnicy Polonii strzelili dwa gole źle ustawionej i źle zestawionej Legii.

Jan Urban wystawił ofensywnego pomocnika Macieja Iwańskiego jako najbardziej cofniętego z trójki pomocników (Iwański nie radził sobie, nic dziwnego - więcej czasu spędził na swojej połowie niż u rywali), rozgrywającego Rogera Guerreiro, który do sezonu jest nieprzygotowany fizycznie i miał kilka przebłysków formy z Euro, generalnie snuł się po boisku. Najbardziej wysuniętym pomocnikiem był Sebastian Szałachowski - zwykle grający na skrzydle. Widać po nim było, że się nie nadaje do gry w tym miejscu boiska. Nie ma zmysłu rozgrywającego - większość jego podań była niecelna, do strzałów i sytuacji w ogóle nie dochodził. Po przerwie jednak zrobił świetny rajd, po którym był karny dla Legii.

W pierwszej połowie Polonia grała otwarty futbol. Bez obaw, kompleksów i respektu. Radosław Majewski chciał się sprawdzić się na tle Rogera (obaj konkurują do gry w kadrze Leo Beenhakkera). Niewysoki pomocnik Polonii repertuar sztuczek i trików technicznych ma uboższy niż Roger, ale był dla swojej drużyny pożyteczniejszy niż Brazylijczyk z polskim paszportem dla Legii.

Poloniści dali się zaskoczyć w 12. minucie. Radović - jak harley motorynkę - minął Telichowskiego i w pełnym biegu dośrodkował wprost na głowę Grzelaka. Po kapitalnym strzale Legia prowadziła, a zakład, co było piękniejsze - asysta czy gol - do końca nie został rozstrzygnięty.

Później goście zaskoczyli wicemistrzów Polski. Łatwo rozbijali ich ataki - Legia nie miała dowódcy i pomysłu. Nie miała argumentów z przodu, nie miała też w obronie. Przy pierwszym golu Choto dał się obiec Sokołowskiemu, przy drugiej Mąka miał bardzo dużo czasu, by strzelić z pola karnego.

Po przerwie mecz był dramatyczny, a Legia zdecydowanie lepsza. Szybko wyrównała z ewidentnego karnego i miała kolejne sytuacje do zdobycia bramki. Grzelak strzelił jednak niecelnie, a później zszedł z boiska z urazem. Niedługo po nim boisko opuścił bramkarz Polonii, Sebastian Przyrowski i debiutujący w lidze Michał Gliwa był bohaterem. Bo tak jak koncertowo Radović podał w pierwszej połowie, tak w 76. min z trzech metrów strzelił w bramkarza, a dobitka z metra była niecelna. W doliczonym czasie Serb minął obrońcę Polonii i padł w polu karnym. Zamiast "jedenastki" była kartka. Goście z Konwiktorskiej po przerwie zupełnie opadli sił. Zagrali zdecydowanie słabiej niż przed przerwą i remis jest ich sukcesem.

Poprzedni sezon Legia zaczęła od siedmiu zwycięstw, teraz tak efektownie już nie będzie. Polonia potwierdziła, że ma możliwości, by walczyć o miejsce w czołówce tabeli.

Lech - GKS Bełchatów: sensacja w Poznaniu! »

Legia Warszawa - Polonia Warszawa 2:2 (1:2): Grzelak (11.), Iwański (49. karny) - Sokołowski (41.), Mąka (43.). Legia: Mucha - Szala Ż, Kumbev, Choto, Kiełbowicz Ż - Radović Ż, Roger (85. Borysiuk), Iwański, Rocki (46. Rybus) - Szałachowski, Grzelak (61. Giza). Polonia: Przyrowski Ż (60. Gliwa) - Lazarevski, Mynar, Jodłowiec, Telichowski - Sokołowski, Bąk (79. Kozioł), Majewski, Mąka (59. Piechniak), Lato - Kosmalski.

Sędziował: Hubert Siejewicz.

Zobacz wszystkie wyniki i aktualną tabelę Ekstraklasy »