Siatkarka wszech czasów trzyma kciuki za zespół z Dąbrowy Górniczej

Krystyna Czajkowska-Rawska - pochodząca z Sosnowca znakomita siatkarka, a potem trenerka wierzy, że zagłębiowski zespół sięgnie po mistrzostwo Polski i nawiąże do wspaniałych sukcesów jej Płomienia Milowice.
77-letnia Czajkowska-Rawska od wielu lat mieszka w Makowie Podhalańskim, ale Sosnowiec i Zagłębie Dąbrowskie wciąż są jej bardzo bliskie. Znakomita zawodniczka, która w oczach wielu trenerów i fachowców uchodzi za polską siatkarkę wszech czasów - wychowała się na ul. Pańskiej (dziś Rozwojowa) w Sosnowcu. Piłkę i siatkę pierwszy raz zobaczyła w Technikum Kolejowym przy ul. Królowej Jadwigi w Sosnowcu.

Wywalczyła dwa brązowe medale Igrzysk Olimpijskich (Tokio 1964 i Meksyk 1968). Osiem razy cieszyła się z mistrzostwa Polski. Po zakończeniu kariery została trenerką Płomienia Milowice, z którym zdobyła trzy tytuły mistrzowskie. Wycofała się w 1980 roku. Poświęciła się rodzinie i wychowaniu synów.

Rok później Płomień zdobył ostatni - piąty złoty medal w historii klubu. Od tamtego czasu zespół z Zagłębia Dąbrowskiego nigdy nie powtórzył tamtych sukcesów. Przed szansą na mistrzostwo stoi teraz Tauron MKS Dąbrowa Górnicza, który zagra w finale z Atomem Treflem Sopot. Pierwszy mecz finału w niedzielę o godzinie 19.

Wojciech Todur: Na przełomie lat 70. i 80. pewnie nikt się nie spodziewał, że medalowe żniwa Płomienia skończą się tak nagle

Krystyna Czajkowska-Rawska: To był piękny czas dla sosnowieckiej siatkówki. Tak mi żal, że to się skończyło. Że nikt nie podjął pałeczki. Gdy w Milowicach organizowano Szkołę Mistrzostwa Sportowego wydawało się, że to może być pierwszy krok do odbudowy drużyny. Okazało się jednak, że na szkole się skończyło... Tym bardziej cieszę się, że w Dąbrowie nie czekano z założonymi rękami na reaktywację Płomienia, tylko na własnym rachunek zbudowano zespół, który może nawiązać do tamtych, pięknych sukcesów.

Kto ma większe szanse na złoto?

- Wydaje mi się, że większy potencjał ma drużyna z Sopotu. Atom broni tytułu, więc doświadczenie też jest po jego stronie. Mają też tą niesamowitą Rachel Rourke. Australijka ciągnie zespół. Niektóre mecze wygrywa niemal w pojedynkę. W półfinałach z Muszynianką była niezwykle skutecznie. Pewnie niosła ją też adrenalina i ambicja, bo jednak w Muszynie się na niej nie poznali. W moich czasach taką zawodniczką jak Rourke była Mirka Zakrzewska. Wystarczyło jej rzucić piłkę, a ona już wiedziała jak ją skończyć.

A co jest siłą MKS-u?

- Drużyna, a to w siatkówce wartość największa. Trener Waldemar Kawka bardzo mądrze prowadzi ten zespół. Ma też rękę do udanych transferów. Ta drużyna rozwija się z roku na rok. Dziewczyny z Dąbrowy są gotowe do walki o złoto. Imponuje mi Magda Śliwa, która mimo upływa lat, wciąż jest ważnym ogniwem drużyny. To jedna z tych siatkarek, dla których sport, to nie tylko praca.

Na trenerskich ławkach finalistów mężczyźni. Nie brakuje Pani kobiet trenerek?

- Mężczyznom jest jednak trochę łatwiej. Potrafią zapanować nad naszymi nieokiełznanymi charakterami. Oczywiście nie zawsze. Pamiętam moje rozmowy z Hubertem Wagnerem, który odgrażał się. "Poprowadziłem chłopaków do złota, więc teraz biorę się za baby". "Uważaj, uważaj" - ostrzegałam go. "Kobiety cię wykończą". No i miałam rację. Może właśnie Magda Śliwa, to będzie w przyszłości trenerka na miarę mistrzostwa Polski? Bardzo jej tego życzę.

MKS gra o 300 tysięcy złotych premii. A jakie były nagrody w Pani czasach?

- Raz na pewno dostałam talon na fiata 125p. Jakoś nigdy nie przywiązywałam wagi do nagród, więc mało je pamiętam. Co ciekawe bardziej utkwiły mi w głowie kary (śmiech). Był w Płomieniu taki specjalny zeszyt z karami. Prowadziła go Irena Balińska, która skrzętnie notowała wskazane przeze mnie przewinienia. Za co można było zapłacić? A na przykład za mokrą głowę po wyjściu spod prysznica. Za brak termosu z ciepłą herbatą w drodze na mecz. Potem, jak już się trochę uzbierało, to pieniądze wracały do drużyny. Na przykład w czasie wyjazdów kupowałyśmy za nie dewizy.

Będzie Pani śledziła finałową rywalizację?

- Oczywiście! Na pewno z koleżankami będę na łączach i będziemy rozgrywać własne mecze. To będą takie nasze telekonferencje (śmiech). Wydaje mi się, że dziewczynom z Dąbrowy gra w siatkówkę sprawia większą radość. A ja lubię takie uśmiechnięte drużyny...

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały