Siatkarze z Bielska-Białej zablokowani w Bełchatowie

Po jednostronnym meczu PGE Skra Bełchatów rozgromiła we własnej hali BBTS Bielsko-Biała.
Chcesz współtworzyć nasz portal? Polub nas na Fejsie >>

Trener PGE Skry potraktował beniaminka PlusLigi poważniej niż Volley Amriswil, z którym jego drużyna zagrała w czwartek w pucharze CEV. Już nie eksperymentował z grą bez atakującego czy z wystawianiem drugiego rozgrywającego. BBTS miał przeciw sobie Mariusza Wlazłego i Nicolasa Uriarte, a także selekcjonera reprezentacji Polski Stephane Antigę.

To szkoleniowiec gości dokonał większych zmian w podstawowej szóstce, w której wyszli m.in. młody Bartosz Bućki, Tomasz Kalembka i drugi rozgrywający Kamil Kwasowski.

Pierwszy set trwał niespełna 20 minut, PGE Skra wygrała go do 14. Przewaga bełchatowian była miażdżąca. Bielszczanie mieli tylko 27-procentową skuteczność w ataku. Gdziekolwiek Kwasowski wystawiał piłkę, tam czekał blok. Drużyna z Bełchatowa zdobyła nim w pierwszej partii aż sześć punktów. To tylko o jeden mniej niż BBTS po swoich zbiciach. Jego lider Jose Luis Gonzalez siedmiokrotnie próbował atakować, ale bez powodzenia. Dlatego w końcówce został zmieniony.

Argentyńczyk to jednak dobry zawodnik, co pokazał w drugim secie. Po jego silnych serwach BBTS prowadził 7:4. PGE Skra szybko odrobiła straty, ale wtedy Kwasowski pokazał, że on też potrafi dobrze zagrywać. Znów przewaga bielszczan wzrosła do trzech punktów (12:9). Trener Falasca zastanawiał się, czy wziąć czas. Nie zdecydował się jednak, a po czterech kolejnych akcjach o przerwę poprosił Janusz Bułkowski. Z prowadzenia jego zespołu nic bowiem nie zostało. Mało tego, przyjezdni przegrywali 12:13.

Spotkanie mogło się podobać, a to z powodu wielu obron i długich akcji. Gdy zawodnicy z Bielska-Białej próbowali atakować technicznie, przynosiło im to korzyści. Jeśli tylko uderzali z całych sił, PGE Skra nabijała sobie liczbę skutecznych bloków. Pod tym względem nie ma sobie równych w PlusLidze: przed dziewiątą kolejką zdobyła w ten sposób 117 punktów (jeden mecz rozegrała awansem), a drugi Jastrzębski Węgiel - 99.

Wracając do meczu, to na drugiej przerwie technicznej w drugiej partii bełchatowianie już prowadzili (16:14), zaś do dziesięciominutowej przerwy pozwolili przeciwnikom zdobyć jeszcze tylko trzy punkty.

W trzecim secie dominacja faworyta była już niezagrożona. Zaczął od dobrych zagrywek Antiga, poprawił Daniel Pliński było już 8:3. W międzyczasie trener Bułkowski poprosił o czas, ale niczego nie zmienił. Jego podopieczni mieli już chyba dość gry, bo popełniali błąd za błędem. Najczęściej brały się one z tego, że próbowali omijać blok, a wtedy możliwość trafienia w boisko jest dużo mniejsza. Przekonali się o tym Michał Błoński czy Bućko. Emocji było więc niewiele, a kibiców podrywały tylko efektowne obrony Wlazłego, Antigi czy Uriarte. Ten ostatni popisał się kapitalnym zagraniem nogą spod band reklamowych. Ostatni punkt zdobył asem serwisowym Facundo Conte.

Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały