Siatkarski mundial. Trzy tysiące Finów ciągnie na Śląsk

MISTRZOSTWA ŚWIATA W KATOWICACH. Katowice są gotowe do rozpoczęcia śląskiej części mistrzostw świata w siatkówce. Drużyny, które rozpoczynają rywalizację w Spodku mają nadzieję, że zostaną tutaj aż do finału, który odbędzie się 21 września.
Na ŚLĄSK.SPORT.PL piszemy także o siatkówce. Sprawdź na Facebooku >>

Brazylia, Kuba, Niemcy, Tunezja, Korea Południowa i Finlandia - to skład grupy, która zagra w Katowicach. Czy wśród nich znajduje się przyszły mistrz świata? Bardzo możliwe, szczególnie, gdy pamięta się o tym, że Brazylijczycy wygrali trzy ostatnie mundiale.

- Siła tej drużyny jest niekwestionowana. To pewniak do awansu. Najniżej oceniam szanse Tunezji, która nie ma wielkiego doświadczenie w rozgrywkach na tym poziomie. Siła pozostałych drużyn, które zagrają w Spodku jest bardzo wyrównana. Każdy wynik jest możliwy - mówi Vital Heynen - Belg, który jest trenerem reprezentacji Niemiec.

Zacznie mówić po polsku

Śląska część turnieju rozpoczyna się poniedziałkowym meczem Brazylia - Niemcy, ale na razie wszyscy żyją ceremonią otwarcia mundialu i spotkaniem Polski z Serbią, które odbyło się na Stadionie Narodowym w obecności 63 tysiące widzów.

- To było fantastyczne widowisko. Takie mecze zmieniają siatkówkę na zawsze - uważa Kiwon Park, szkoleniowiec reprezentacji Korei. - Niewiele jest krajów, które mogłyby się porwać na organizację takiego meczu. Mam nadzieję, że Spodek również będzie pełny, a atmosfera podczas spotkań niezapomniana - dodaje Jochen Schops, kapitan reprezentacji Niemiec.

Schops to atakujący Resovii Rzeszów, więc Polskę i naszych kibiców zna doskonale. - Na razie nie będę się jeszcze silił na udzielanie wywiadów po polsku, ale jeżeli zostaniemy w turnieju do końca, to po trzech tygodniach będzie o to znacznie łatwiej - uśmiecha się.

Vital Heynen, trener reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów żartuje, że przez ostatnie pół roku częściej przebywał w Polsce, niż w domu z żoną. - W Spodku byłem dotąd tylko raz. To było dziesięć lat temu, a ja byłem jeszcze zawodnikiem. Grałem wtedy z Jastrzębskim Węglem i wygraliśmy 3:0. Nie mam nic przeciwko temu, żeby teraz kontynuować zwycięską passę już jako trener reprezentacji Niemiec - mówi.

Największą niewiadomą katowickiej grupy będą z pewnością Kubańczycy. Ten zespół przechodzi niemal nieustanną rewolucję kadrową. Co lepsi zawodnicy wciąż opuszczają wyspę w poszukiwaniu lepszego życia i zamykają sobie w ten sposób drogę do gry w kadrze. Z drużyny, która cztery lata temu wywalczyła wicemistrzostwo świata zostało tylko dwóch graczy.

- Zespół mamy rzeczywiście bardzo młody, ale najważniejsze, że myślimy pozytywnie i mamy siłę oraz energię, żeby sprostać wielkim wyzwaniom - podkreśla kapitan Rolando Cepeda, który gościł już w Polsce podczas rozgrywek Ligi Światowej. Pierwszy raz w naszym kraju jest za to Rodolfo Sanchez, selekcjoner Kubańczyków. - Jak dotąd na razie wszystko przebiega zgodnie z planem. Podoba mi się także Spodek, w którym mieliśmy już okazję trenować - mówi.

Żartowniś z Tunezji

Nic o Polsce, o naszej siatkówce i kibicach nie może natomiast na razie powiedzieć Han Sun-Soo, kapitan reprezentacji Korei. - Nigdy nie grałem przeciwko Polakom. Nigdy wcześniej nie gościłem w waszym kraju.

Wiem tyle ile widziałem w telewizji, a to za mało - rozkłada ręce.

W Katowicach na największe wsparcie swoich kibiców będą mogli liczyć Finowie, za którymi ma przyjechać do Katowic trzy tysiące fanów. - Na pewno stworzą z polskimi kibicami niesamowite widowisko. To będzie szalona mieszanka - uśmiecha się Antti Siltala, kapitan Finlandii, która zagra w mundialu po 32 latach przerwy. - To wielki wydarzenie dla małej Finlandii. Zrobimy co w naszej mocy, żeby nikogo nie zawieść. Będziemy walczyć na całego o każdą piłkę, o każdego seta. Moja kariera trenerska dopiero się zaczyna, ale wierzę, że jestem z moją drużyną na dobrej drodze - dodaje Tuomas Sammelvuo.

Tunezyjczycy, jako ostatni przyjechali na Śląski, a stało się to dopiero w sobotę - Dobre drużyny przyjeżdżają na końcu - żartuje trener Fethi Mkaouar. - Po raz kolejny w ostatnich latach przyjdzie nam się zmierzyć w grupie z jakże "łatwymi rywalami" z Kuby i Brazylii. To tak naprawdę wielkie szczęście, bo od tak wymagających przeciwników uczymy się najwięcej. Mamy zespół, który jest mieszanką rutyny z młodością. Mam nadzieję, że z seta na set będziemy prezentować się lepiej - podkreśla.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

 

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały