Sport.pl

MŚ w siatkówce 2014. Niesamowici Finowie i chleb ze smalcem, czyli alfabet mundialu

To były niezapomniane trzy tygodnie w katowickim Spodku i innych polskich miastach. Przeżyjmy siatkarski mundial jeszcze raz - tym razem w naszym alfabecie.
A - jak alkomat. Czterdzieści pięć minut przed każdym meczem organizatorzy sprawdzali trzeźwość sędziów alkomatem. Z sędziowskiego słupka żaden z arbitrów nie spadł, a nawet największe wpadki udawało się "naprawiać" za sprawą wideoweryfikacji. Jeśli już jesteśmy przy sędziach, nowością podczas polskiego mundialu była zabawa w naśladowanie arbitra. Polegała ona na tym, że kibice wykonywali rękami te same ruchy co prowadzący mecz sędzia. 

B - jak brazylijscy dziennikarze. Barwna grupa, ciekawi świata młodzi ludzie. Długo dopytywali się, czy Śląsk leżał kiedyś na terenie Niemiec, a przez to reprezentacja tego kraju może czuć się w Katowicach jak u siebie. Chleba ze smalcem (patrz "c") nie polubili.

C - jak chleb ze smalcem. Micha smalcu, chleb i kiszone ogórki królowały przez trzy tygodnie w sali cateringowej dla mediów. - Czy to typowe polskie jedzenie? A czy to aby nie ze świni? - dopytywali się obcokrajowcy. Część przekonała się do polskiego przysmaku, a inni pozostali przy wersji "light", czyli suchym chlebie z ogórkiem.

D - dres. Ulubiony strój trenerów drużyn siatkarskich. Wyłamał się tylko Laurent Tillie. Szkoleniowiec reprezentacji Francji prowadził swoją drużynę ubrany w czarny garnitur. Zaraz usłyszał, że wygląda jak... przedsiębiorca pogrzebowy.

E - jak Ergo Śląsk. Grupa cheerleaderek bez wytchnienia tańczyła podczas spotkań w Spodku.

F - jak Finowie. Najbardziej barwna grupa zagranicznych fanów, jaka gościła w Katowicach. Początkowo zapowiadano, że Finów zjedzie na Śląsk około trzech tysięcy. Z czasem doliczono się nawet pięciu tysięcy przybyszy z północy Europy. Spodek był za ich sprawą biało-niebieski, a w czasie fińskiego hymnu aż ciarki chodziły po plecach.

G - jak Georgy Grozer. Atakujący reprezentacji Niemiec to bezlitosna maszyna do miotania piłkami. Prędzej złamie blokującym ręce, niż da się zatrzymać. Bez Grozera Niemcy byliby tylko ekipą siatkarskich przeciętniaków.

H - jak Han Sun-Soo. Kapitan reprezentacji Korei Południowej to najbardziej "wygadany" zawodnik turnieju. Podczas konferencji prasowej jego rozmowa z dziennikarzami wyglądała tak: - Czy był pan wcześniej w Polsce? - Nie. Co pan wie o Polakach? - Nic. 

I - jak Iran. Zespół znad Zatoki Perskiej to prawdziwe objawienie tegorocznego sezonu reprezentacyjnego. Irańczycy dali się już poznać z dobrej strony podczas rywalizacji w Lidze Światowej, w której wywalczyli czwarte miejsce. Szóste miejsce w mistrzostwach świata to także dla tego kraju wydarzenie bez precedensu. Dotąd Irańczycy najlepiej spisali się w roku 1970, gdy zajęli... 21. miejsce. 

K - jak Konstantinow Płamen. Trener reprezentacji Bułgarii był idolem polskich fanów w pierwszej fazie turnieju. Stało się to po tym, jak były zawodnik Jastrzębskiego Węgla odmówił wywiadu telewizji Polsat w "podzięce" za to, że zakodowała mundial. 

L - jak lekarz. Podczas każdego meczu nad zdrowiem zawodników w Spodku czuwał doktor Wiesław Maroń. Zdarzało się jednak, że siatkarze musieli udać się do szpitala. Tak było z jednym z Tunezyjczyków, który został trafiony piłką w oko. Siatkarz został odwieziony do katowickiego szpitala przy ulicy Ceglanej. Wielkie było jego zdziwienie, gdy w izbie przyjęć przywitał go... Tunezyjczyk, który akurat był na dyżurze. 

M - jak mikrofon. W Spodku okazało się, że można zostać znokautowanym nawet mikrofonem. Doświadczył tego tłumacz reprezentacji Tunezji, któremu spadł na głowę jeden z telewizyjnych mikrofonów. Uraz był poważny. Mężczyzna na chwilę stracił przytomność. 

N - jak niemiecki sposób na przerwę. Większość trenerów i siatkarzy irytuje dziesięciominutowa przerwa, która następuje po drugim secie. Drużynom trudno utrzymać przez to koncentrację, a po powrocie do gry obraz spotkania często się zmienia. Niemcy mieli z tym problem, a próbowali temu zaradzić, wykorzystując wolny czas na spacery wokół Spodka. 

O - jak oglądalność. Słówko, które z lubością powtarzają szefowie wszystkich telewizji. Mistrzostwa świata wysokiej oglądalności w Polsce nie miały, a wszystko za sprawą właścicieli Polsatu, którzy zakodowali transmisje turnieju.

P - jak przyjmujący. Naszym ulubionym zawodnikiem grającym na tej pozycji był Murilo.

Brazylijczyk to człowiek, który nie okazuje emocji. Zdarzało się, że gdy trener Bernardo Rezende wściekle krzyczał do swoich graczy po zepsutej akcji, on siadał z boku w głębokiej zadumie. Coś jak na rybach... 

R - jak Rezende. Znakomity trener reprezentacji Brazylii pokazał podczas polskiego mundialu, że trudno mu się pogodzić z porażką. Po meczu z Polakami w Łodzi pokazał obraźliwy gest dziennikarzowi radiowej "Trójki", a potem odmówił przyjścia na konferencję prasową. 

S - jak Sanchez. Trener Kubańczyków Rodolfo Sanchez przywiózł do Polski bardzo młody zespół. W kadrze było dwóch dziewiętnastolatków i jeden osiemnastolatek. Sanchez to kawał chłopa - szeroki kark, dłonie jak bochny chleba. Budził respekt. W czasie meczów miał zwyczaj przywoływania rezerwowych spojrzeniem lub gestem. Problem polegał na tym, że trzeba było być mocno skoncentrowanym, żeby odczytać jego intencje. Kto się w tym nie połapał, był z miejsca "zabijany" wzrokiem.

T - jak talizman. Miał pomóc siatkarzom z Kuby. Każdy z zawodników tej reprezentacji grał w Katowicach z kolorową tasiemką na szyi, na której zawieszona była miniaturka flagi kraju z karaibskiej wyspy. Talizman miał wyrażać przywiązanie do ojczyzny i przynosić szczęście. Z czasem okazało się, że talizman spełnia tylko to pierwsze zadanie. 

Jesteś kibicem siatki? Dołącz do nas na fejsie! >>

U - jak Ukraina. To właśnie z tego kraju wywodził się najwyższy siatkarz turnieju Dmitrij Muserski. Środkowy reprezentacji Rosji ma 218 centymetrów.

W - jak widownia. Podczas polskiego mundialu mecze obejrzało ponad pół miliona osób. Rekord pobito oczywiście podczas spotkania otwierającego mistrzostwa, gdy na Stadionie Narodowym w Warszawie mecz Polski z Serbią śledziło z trybun 63 tysiące osób.

V - jak Vital Heynen, szkoleniowiec reprezentacji Niemiec. Najbardziej barwny z trenerów, którzy gościli w Spodku. Belg potrafił rozruszać każdą konferencję prasową. Po meczu z Brazylią stwierdził, że nie będzie nic mówił, bo za cały komentarz wystarczą statystki z tego spotkania. Innym razem sam wcielił się w rolę dziennikarza i zadawał pytania trenerowi drużyny przeciwnej. Zdarzyło mu się też wykręcić śrubkę z mikrofonu, którą po chwili oczywiście wkręcił. Dziękował też dziennikarzom z Polski za to, że przyszli na spotkanie z nim, chociaż w sali obok była transmisja meczu biało-czerwonych. 

Z - jak Zarif Farhad. Libero reprezentacji Iranu był najniższym uczestnikiem mundialu. Siatkarz znad Zatoki Perskiej mierzy ledwie 165 centymetrów.

Więcej o:

PlusLiga 2018/19

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 62 65:22 21 3
2 ONICO Warszawa 57 61:28 19 5
3 Jastrzębski Węgiel 50 55:34 17 7
4 Aluron Virtu Warta Zawiercie 43 54:42 15 9
5 Cerrad Czarni Radom 42 48:37 14 10
6 PGE Skra Bełchatów 38 51:45 14 10
7 Asseco Resovia Rzeszów 35 42:48 11 13
8 GKS Katowice 32 44:47 11 13
9 Indykpol AZS Olsztyn 30 45:51 9 15
10 Trefl Gdańsk 28 41:53 9 15
11 Chemik Bydgoszcz 22 32:57 7 17
12 Cuprum Lubin 20 29:57 7 17
13 MKS Będzin 9 22:68 2 22

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały