MŚ w siatkówce 2014. Najlepsza sportowa inwestycja w historii Katowic [OPINIA]

Dziesięć milionów złotych - tyle pieniędzy musiały wydać Katowice, żeby gościć przez trzy tygodnie w Spodku czołowe drużyny świata. To była najlepsza sportowa inwestycja w historii stolicy Górnego Śląska. 
Katowicki Spodek był już mekką siatkówki, a po niedzielnym finale mistrzostw świata stał się świątynią, i to złotą.

Spodek przebił inne areny

Władze miasta powinny postawić pomnik kibicom, bo to przede wszystkim za ich sprawą Spodek był najważniejszą areną podczas polskiego mundialu. Nie większe i nowocześniejsze hale w Krakowie i Trójmieście, ale właśnie Spodek, w którym przed 16 laty - wraz z debiutem biało-czerwonych w Lidze Światowej - zaczął się boom na reprezentacyjną siatkówkę.

To był jeszcze czas, gdy sety rozgrywało się do 15 punktów, a ligowe - niedzielne mecze - gromadziły na trybunach rodziny i znajomych zawodników. Śląscy fani wbrew logice zaczęli wtedy traktować siatkówkę jak sport narodowy i wynieśli ją na kibicowskie szczyty.

Przed finałowym meczem z Brazylią "koniki" żądały za jeden bilet 1250 złotych i, co ciekawe, byli chętni, by wyłożyć taką sumą.

- Nie sądziłem, że dożyję czasów, gdy za bilet na mecz przyjdzie zapłacić taką kwotę! Bardzo się zmieniła nasza kochana siatkówka - mówił Marek Karbarz, mistrz świata 1974 roku i mistrz olimpijski 1976 roku, który również został zaczepiony przed Spodkiem przez "konika".

Finałowy weekend turnieju o mistrzostwo świata to był siatkarski karnawał. Katowice stały się biało-czerwone. Nawet fontanny na rondzie tryskały w górę czerwienią. Biało-czerwone twarze wyzierały z każdego zakamarka miasta. Flagi na policzkach mieli niemal wszyscy. Od motorniczego tramwaju poczynając, do lekarzy z obsługującej strefę kibica karetki.

Francuz też sobie postrzelał

Katowice spodobały się też kibicom z zagranicy. Przez pierwszy tydzień mundialu mieliśmy w stolicy Śląska "małe Helsiniki", gdy na ulice miasta wylało się pięć tysięcy Finów. - Naprawdę nam się u was podoba. Piwo kosztuje euro, a u nas cztery. Dobry obiad można zjeść za trzy euro, a u nas za minimum dziesięć. No i ta pogoda! Jest wrzesień, a u nas nie było tak ładnie nawet w środku lata. Na północy Finlandii, gdzie mieszkam, mamy jeden miesiąc z w miarę dobrą pogodą. To czerwiec. Tymczasem w tym roku nawet w czerwcu mocno wiało i padał śnieg - opowiadał dziennikarz z Finlandii, który zapewnił, że chętnie wróci do Katowic.

- To bardzo fajne miasto. Centrum wygląda efektownie, a po przebudowie będzie jeszcze lepiej. Jest też co zwiedzać. Szlak industrialnych atrakcji prezentuje się imponująco. Wiem, że wielu moich rodaków myśli podobnie i jeszcze ich na ulicach Katowic spotkacie - dodał łysy jak kolano Fin, który po trzech tygodniach pobytu na Śląsku znał około dwudziestu polskich słów.

Mniej niż zakładano przyjechało na Śląsk Niemców. Niestety, siatkówka nie cieszy się za naszą zachodnią granicą taką popularnością jak piłka nożna. Vital Heynen, trener reprezentacji Niemiec, mówił o tym podczas konferencji prasowej po zdobyciu przez jego zespół brązowego medalu.

- Dzisiaj, niestety, muszę szybko kończyć, bo czeka na mnie niemiecka państwowa telewizja. To się często nie zdarza, żeby siatkówka gościła na jej antenie. Muszę to wykorzystać - mówił szczerze Belg.

Spodek zostanie też zapamiętany z powodu głupkowatego zachowania rosyjskiego przyjmującego Alksieja Spirydonowa, który po meczu z Niemcami "strzelał" do polskich kibiców. Ten gest obśmiał podczas prezentacji najlepszych drużyn Jenia Grebiennikow. Francuz w chwili, gdy odbierał nagrodę dla najlepszego libero turnieju, też postanowił sobie postrzelać. Po jego minie było jednak widać, że kpi ze Spirydonowa.



Czas na piłkę ręczną

Niestety, sukces reprezentacji na śląskiej ziemi nie przełoży się z miejsca na dobry wynik i zainteresowanie sponsorów siatkarską drużyną z Katowic. A dzieje się tak, gdyż drużyny, która mogłaby być wizytówką regionu, w Katowicach po prostu nie ma. Do takiego miana aspirują Czarni Katowice, którzy na razie grają tylko w drugiej lidze. Nawet zakochani w siatkówce śląscy kibice oczekują czegoś więcej, znacznie więcej. Spodek może zapełnić się fanami ligowej rywalizacji, ale pod warunkiem że w Katowicach będzie grał zespół na miarę Skry Bełchatów, Resovii Rzeszów czy Jastrzębskiego Węgla.

W przeciwnym wypadku fanom przyjdzie znowu czekać na święto z udziałem reprezentacji.

Najbliższa duża impreza w Spodku już w styczniu 2016 roku, gdy Katowice będą jednym z miast gospodarzy mistrzostw Europy w piłce ręcznej. Umowę na organizację tej imprezy władze miasta podpiszą już w najbliższą środę. 

Jesteś kibicem siatkówki? Dołącz do nas na fejsie! >>

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały