Sport.pl

Resovia wygrała z MKS-em Będzin tak, jak chciała. Nieodgadniony środek!

W Sosnowcu wszystko zgodnie z planem. Resovia Rzeszów chciała, to i wygrała z MKS-em Banimex Będzin do zera.
Na ŚLĄSK.SPORT.PL piszemy także o siatkówce. Sprawdź na Facebooku >>

Siatkówka to nie piłka nożna. Na boisku zdarza się, że dużo słabszy zespół ogra murowanego faworyta. Strzeli przypadkowego gola, potem zamuruje bramkę i sensacja gotowa. Pod siatką o takie sportowe cuda jest zdecydowanie trudniej. W siatkówce trzeba mieć zespół, indywidualności, wolę walki, szczęście i jeszcze grać konsekwentnie przez przynajmniej trzy sety. Tutaj jedna, nawet najbardziej efektowna szarża nie zda się na nic, gdy po drugiej stronie siatki jest faworyt świadomy swojej siły i autów.

Także dlatego tak wielką sensacją było niedawne zwycięstwo MKS-u na boisku mistrza Polski, niepokonanej wtedy w lidze Skry Bełchatów. Będzinianie, przystępując do spotkania z Resovią, musieli liczyć właśnie na taki cud. Tyle że zespół z Rzeszowa miał inny plan. Goście chcieli wygrać szybko, efektownie i najlepiej do zera.

Już pierwsze piłki sobotniego meczu pokazały, kto tu rządzi. Trudna zagrywka, pomysłowe rozegranie, szybkie i skuteczne ataki. Zawodnicy z Zagłębia za taką grą nie nadążali. A właściwie nie byli wstanie nadążyć w czasie całego seta. Mieli jednak chwile, gdy potrafili grać z faworytem jak równy z równym, ale potem Resovia przyśpieszała, a punkty po stronie MKS-u... zwalniały.

Gospodarze mieli wielkie problemy z zatrzymaniem środkowych rywala. To, co wyprawiali na środku siatki Łukasz Perłowski i Piotr Nowakowski, było dla blokujących zespołu z Będzina nieodgadnione. Duża w tym zasługa rozgrywającego Lukasa Tichacka, który rzucał piłki szybko i precyzyjnie. Szczególnie efektowne były ataki lekko przesunięte nad taśmą, po których po drugiej stronie siatki nie było co zbierać.

W sosnowieckiej hali przy ulicy Żeromskiego zgromadził się niemal komplet widzów. Bo też siatkarska publiczność nie zawsze wybiera się na mecz wyłącznie dlatego, że liczy na wygraną swojej drużyny. Wiele osób, które usiadły na trybunach, chciało po prostu zobaczyć czołowych siatkarzy świata, którzy stanowią o sile Resovii.

Tej klasy gracze co Russell Holmes, Fabian Drzyzga czy Nikołaj Penczew byli jednak także... kibicami. Wyluzowani i uśmiechnięci oglądali spotkanie z kwadratu dla rezerwowych, a ich koledzy punkt po punkcie wybijali z głów miejscowych nadzieje na zwycięstwo.

W drużynie MKS-u po raz kolejny wyróżnił się Miłosz Hebda. Przyjmujący zespołu z Będzina to zdecydowany lider tej drużyny. Hebda jest nie tylko skuteczny, ale potrafi zarażać kolegów entuzjazmem. Tak jak na początku trzeciego seta, gdy MKS wyszedł na pierwsze prowadzenie w meczu (4:3). Potem jednak wszystko powoli wróciło do normy, a ta stanowiła, że Resovia chciała, to i wygrała do zera.

MKS Banimex Będzin - Resovia Rzeszów 0:3 (18:25, 17:25, 22:25)

MKS: Oczko, Hebda, Żuk, Sarnecki, Gaca, Milczarek (l), Hunek oraz Kowalski, Mierzejewski (l), Warda.

Resovia: Lotman, Nowakowski, Schops, Tichacek, Perłowski, Buszek, Żurek (l) oraz Drzyzga, Ivović.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o:

PlusLiga 2018/19

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 62 65:22 21 3
2 ONICO Warszawa 57 61:28 19 5
3 Jastrzębski Węgiel 50 55:34 17 7
4 Aluron Virtu Warta Zawiercie 43 54:42 15 9
5 Cerrad Czarni Radom 42 48:37 14 10
6 PGE Skra Bełchatów 38 51:45 14 10
7 Asseco Resovia Rzeszów 35 42:48 11 13
8 GKS Katowice 32 44:47 11 13
9 Indykpol AZS Olsztyn 30 45:51 9 15
10 Trefl Gdańsk 28 41:53 9 15
11 Chemik Bydgoszcz 22 32:57 7 17
12 Cuprum Lubin 20 29:57 7 17
13 MKS Będzin 9 22:68 2 22

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały