Sport.pl

Rzadki wyczyn sędziów podczas meczu w Sosnowcu. Roberto Santilli nie wytrzymał

MKS Banimex Będzin przegrał mecz, który może zaważyć na tym, że zagłębiowski klub nie zachowa miejsca z Plus Lidze.
Na ŚLĄSK.SPORT.PL piszemy także o siatkówce. Sprawdź na Facebooku >>

Średniak kontra outsider - taką tezę można było postawić przed meczem w Sosnowcu, spoglądając wyłącznie na tabelę Plus Ligi. Waga tego spotkania była jednak znacznie cięższa. Stołeczna Politechnika wciąż bowiem liczy na udział w play-off i tylko trzy punkty przedłużały jej realne szanse na awans do najlepszej ósemki.

MKS ma inny cel - walkę o utrzymanie. Plus Liga jest co prawda zamknięta, ale jeżeli nie wygra się przynajmniej pięciu spotkań w sezonie, to można zostać usuniętym z elity z powodu zbyt niskiego potencjału sportowego. Do tej pory ostatni w tabeli będzinianie wygrali tylko cztery razy, a przed sobą mają kończące rundę zasadniczą wyjazdy do Lubina i Kielc.

Tłukły się więc drużyny z Warszawy i Będzina w najlepsze, a emocji przy tym nie brakowało. Czasami także ze sprawą sędziów, którzy nie zawsze widzieli to, co chcieli widzieć zawodnicy i trenerzy.

Siatkówka po wprowadzeni systemu challenge to już nie jest ta sama dyscyplina sportu co przed laty. Pierwszy set niemal co chwilę był szatkowany prośbami trenerów, którzy chcieli przy użyciu kamer zmienić decyzje sędziów.

Jakub Bednaruk, szkoleniowiec Politechniki, dodatkowo wywoływał presję na sędziach w tradycyjny sposób. Dopytywał się liniowego, czy ten jest pewny, że piłka była autowa. Wyliczał mu na palcach błędy. Okazało się to na tyle skuteczne, że w drugim secie główny arbiter przywołał do słupka jednego z asystentów i w ten sposób pouczył po kolejnej pomyłce.

Sam mecz był jak obie drużyny, czyli nierówny, a do tego trochę nieprzewidywalny. Zespołom Politechniki i MKS-u przytrafiały się niezrozumiałe przestoje, które kibice znają ze spotkań kobiet. Gdy wydawało się, że losy seta są już rozstrzygnięte, w przegrywającego wstępował nagle duch walki, różnica malała i znowu w cenie był każdy punkt.

Takie wstawanie z kolan lepiej opanowali zawodnicy z Będzina. Pomagały w tym skuteczne zmiany, jakich dokonywał trener Roberto Santilli. W trzecim secie Włoch posłał w bój drugiego libero - tyle że ubranego w strój przyjmującego. Marcin Mierzejewski wybronił kilka ważnych piłek i sprawił, że jego zespół na nowo uwierzył w wygraną.

Jeśli zaś chodzi o Santilliego, to sędziom spotkania udała się rzadka sztuka, bo wyprowadzili Włocha z równowagi. To duży wyczyn, gdyż Santilli podczas meczu okazuje emocje raczej w tonie filozoficznej zadumy. Tym jednak razem - po kolejnej kontrowersyjnej decyzji arbitrów - Włoch bił brawo, pokrzykiwał, a nawet podskakiwał.

Na niewiele jednak się to zdało. Trzeci set okazał się kluczowym dla losów spotkania i sprawił, że to goście z Warszawy zgarnęli ostatecznie komplet punktów.

MKS Banimex Będzin - AZS Politechnika Warszawska 1:3 (22:25, 25:18, 22:25, 21:25)

MKS Banimex: Kowalski, Hebda, Sarnecki, Gaca, Warda, Żuk, Milczarek (l) oraz Pawliński, Tomczyk, Oczko, Mierzejewski.

AZS Politechnika: Lipiński, Świrydowicz, Filip, Śliwka, Szalpuk, Olenderek (l), Mordyl oraz Bieńkowski, Strzeżek, Radomski, Mikołajczak.

ŚLĄSK.SPORT.PL ćwierka na Twitterze. Obserwujesz? >>

Więcej o:

PlusLiga 2018/19

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 62 65:22 21 3
2 ONICO Warszawa 57 61:28 19 5
3 Jastrzębski Węgiel 50 55:34 17 7
4 Aluron Virtu Warta Zawiercie 43 54:42 15 9
5 Cerrad Czarni Radom 42 48:37 14 10
6 PGE Skra Bełchatów 38 51:45 14 10
7 Asseco Resovia Rzeszów 35 42:48 11 13
8 GKS Katowice 32 44:47 11 13
9 Indykpol AZS Olsztyn 30 45:51 9 15
10 Trefl Gdańsk 28 41:53 9 15
11 Chemik Bydgoszcz 22 32:57 7 17
12 Cuprum Lubin 20 29:57 7 17
13 MKS Będzin 9 22:68 2 22

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały