Od decyzji rywala zależy w jakim składzie zagra Zagłębie?

Na hokeistach z Sosnowca, na tym etapie rozgrywek, nie ciąży już presja wyniku, ale mimo to trenerzy nie zawsze decydują się by ogrywać młodych zawodników.
Spotkanie z Unią Oświęcim czwarta piątka przesiedziała na rezerwie. Na lód wszedł, ale na krótko, tylko Karol Golec, który zastąpił na kilka zmian niegroźnie kontuzjowanego Jarosława Dołęgę.

Kibice najgłośniej domagali się wprowadzenia do gry Mateusza Białka. 21-letni napastnik z racji swojej postury (194 centymetry wzrostu i około 110 kilogramów) potrafi efektownie rozbijać ataki rywala.

- Decyzja o tym, że zagramy na trzy formacje zapadła już w czasie gry, gdy okazało się, że w ten sposób będzie też grać Unia. Nie zawsze jest tak, że ustalając kto zagra patrzymy na rywala. Zdarzało się już przecież, że teoretyczny faworyt grał na trzy ataki, a my jednak puszczaliśmy na lód czwartą formację - przypomina Krzysztof Podsiadło, trener zespołu z Sosnowca.

Zagłębie - pomimo, że do końca sezonu zasadniczego pozostało już tylko sześć kolejek spotkań - wciąż nie postawiło na jednego bramkarza. To w hokeju rzadkość.

Z Unią bronił Bartłomiej Nowak, a rezerwowym był Tomasz Dzwonek. Kilka dni wcześniej między słupkami stał Zbigniew Szydłowski. - Wygląda na to, że mamy trzech wyrównanych bramkarzy i rywalizacja między nimi wciąż trwa. Przed play off będziemy się jednak musieli zdecydować na jednego, gdyż to już będzie zupełnie inne granie - dodaje Podsiadło.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »