Ależ nerwy w Jastrzębiu! Hokeiści JKH: Daliśmy radę

Awans do najlepszej czwórki ligi hokejowej zespół Jirziego Reznara zapewnił sobie po dramatycznym meczu z Zagłębiem Sosnowiec
Przed startem sezonu mało kto przypuszczał, że walka o ostatnie miejsce premiowane awansem do play-off potrwa do ostatniej kolejki rundy zasadniczej sezonu. - Dla kibiców jest to jeden z ciekawszych sezonów. Szkoda tylko, że ta nerwówka dotyczy nas - mówił przed wtorkowym starciem w Jastrzębiu Andrzej Frysztacki, wiceprezes jastrzębskiego klubu. Spotkanie z Zagłębiem urosło do rangi meczu sezonu. Któregoś zresztą z kolei...

Hokeiści JKH sami są sobie winni. Starcie z Zagłębiem mogło być dla nich wyłącznie formalnością, gdyby tylko w niedzielę dowieźli do końca korzystny rezultat w meczu z Cracovią. Szansa na to była ogromna. Mimo prowadzenia po dwóch tercjach różnicą dwóch bramek, to jednak mistrzowie Polski cieszyli się z kompletu punktów.

Postawienie kropki nad "i" przesunęli więc o kolejny mecz, tym razem z sosnowiczanami. Za jastrzębskim zespołem przemawiało w tym spotkaniu wszystko. W obecnym sezonie drużyna Jirziego Reznara z Zagłębiem jeszcze nie przegrała. JKH stracił punkt kosztem sosnowiczan tylko raz - w poprzednim spotkaniu pomiędzy tymi zespołami na Jastorze doszło do dogrywki, a mecz zakończył się wygraną gospodarzy 5:4.

Stawka wtorkowego meczu sparaliżowała gospodarzy. - Gdy głowa nie pracuje, nogi nie podają. I to było widać gołym okiem - kręcił nosem trener Reznar. Po dwóch tercjach na tablicy świetlnej widniał remis 1:1, a powodów do optymizmu jastrzębskim kibicom ubywało z każdą minutą. Hokeiści JKH mieli inicjatywę w grze, ale nie potrafili przełożyć jej na zdobycz bramkową. A rywal był niezwykle groźny w kontratakach.

- Zagłębie zawsze jest ciężko jest złamać. Szczelnie bronią całą piątką. My graliśmy chaotycznie, nerwowo. Siedziało w głowach to, jak dużo waży to dzisiejsze spotkanie - tłumaczył Filip Drzewiecki, napastnik JKH.

Jastrzębskim hokeistom nie pomagał też spiker na lodowisku, który kilkakrotnie podawał wynik meczu z Torunia, gdzie Nesta prowadziła po pierwszej tercji 3:1 z bezpośrednim rywalem jastrzębian w walce o czwórkę, GKS-em Tychy. - Na to nie można było patrzeć. Staraliśmy się koncentrować na własnej robocie - przekonywał Drzewiecki.

W 44. min Czech Richard Bordowski po raz drugi znalazł sposób na Zbigniewa Szydłowskiego i wydawało się, że wszystko co najgorsze jastrzębscy hokeiści mają w tym dniu już za sobą.

To jednak nie był koniec emocji. Te sięgnęły apogeum, gdy do końca zostały niecałe dwie minuty. Za karę spowodowaną nadmierną ilością graczy na lodzie JKH musiał grać w osłabieniu. Trenerzy Zagłębia wzięli czas, po czym zdecydowali się na wycofanie bramkarza. - Szukaliśmy szansy, żeby wyrównać - wyjaśniał Mariusz Kieca, trener Zagłębia.

Z rozpaczliwej obrony wybawił jastrzębian... napastnik Zagłębia, a w przeszłości były gracz JKH, Jirzi Zdenek, który na 44 sekundy przed końcem meczu wylądował na ławce kar. Przy równych siłach gospodarze spokojnie utrzymali wynik do końca. - Byliśmy dzisiaj przemotywowani. Było ciężko, ale najważniejsze, że daliśmy radę - odetchnął z ulgą Reznar.

W półfinale mistrzostw Polski JKH zmierzy się z Ciarko Sanok. Pierwszy mecz w Sanoku w najbliższą niedzielę.

JKH GKS Jastrzębie - Zagłębie Sosnowiec 2:1 (0:0, 1:1, 1:0)

Bramki: 1:0 Bordowski (31.), 1:1 Dołęga (36.), 2:1 Bordowski (44.)

JKH: Kosowski; Labryga - Bryk; Danieluk - Lipina - Kral; Rompkowski - Dąbkowski; Urbanowicz - Słodczyk - Bordowski; Pastryk - Ivicic; Kulas - Kąkol - Drzewiecki; Górny - Szczurek; Kogut - Strużyk - Marzec.

Zagłębie: Szydłowski; Kuc - Duszak; Bernat - Twardy - Kostecki; Działo - Cychowski; Szewczyk - Zdenek - Dołęga; Kostromitin - Banaszczak; Golec - Voznik - Zachariasz; Kurz - Kosakowski; Ślusarczyk - Białek - Kisiel.

Kary: 18-14.

Widzów: 1300.

JKH GKS Jastrzębie Zagłębie Sosnowiec Polska Liga Hokejowa