Sport.pl

Hokeiści Zagłębia i GKS-u wciąż na huśtawce zwanej play off

Drużyny z Sosnowca i Tychów w dalszym ciągu nie są pewne utrzymania w ekstralidze. W sobotę nasze drużyny zgodnie przegrały swoje spotkania. I to u siebie.
W rywalizacji Zagłębia z TKH nie było jeszcze meczu, w którym jedna z drużyn miałaby tak wymarzone otwarcie jak hokeiści z Sosnowca w sobotę. Trzy efektowne, szybko zdobyte przez gospodarzy bramki okazały się... nieoczekiwaną zapowiedzią problemów. Gdy sosnowiczanie gratulowali sobie wysokiego prowadzenia goście wcale jeszcze nie zwiesili głów.

Na toruńskiej ławce wciąż trwała mobilizacja, a na jej efekty nie trzeba było długo czekać. Pewne swego Zagłębie szybko zostało skarcone. Zbigniew Szydłowski do końca drugiej tercji szukał krążka za plecami cztery razy. Bramkarz sosnowieckiej drużyny miał największe problemy z obroną mierzonych strzałów z dystansu. Zasłonięty Szydłowski nawet nie wiedział, kiedy guma trafiała do siatki. Na ostatnią tercję na lód już nie wyjechał, a między słupkami zastąpił go Bartłomiej Nowak. Ten, niestety, też bronił bardzo niepewnie.

Zdeterminowani torunianie pokonali go dwa razy, a ostatni raz trafili do bramki, gdy Nowak zjechał w końcówce z lodu.

- Były dwa decydujące momenty tego spotkania. Gdy wychodziliśmy na prowadzenie 3:0 i 4:2. Mieliśmy wtedy grać odpowiedzialnie i konsekwentnie. Tymczasem naszym zawodnikom zagotowało się w głowach. Byli w euforii. Myśleli, że strzelą kolejne bramki. Tymczasem wykładali krążki gościom. Podaliśmy im rękę, a oni poszli za ciosem. Taki jest play off. Nieustanna huśtawka nastrojów. Szanse znowu są równe. Jest remis, a my nie gramy już do czterech, tylko do dwóch zwycięstw - podsumował trener Zagłębia Mariusz Kieca.

Jaroslav Lehocky, szkoleniowiec TKH, chwalił zespół za to, że nie przestał walczyć mimo wysokiego prowadzenia Zagłębia. - Ta pewność siebie nie opuściła nas do końca - podkreślał.

O ile porażka Zagłębia jest zaskakująca to przegrana GKS-u z Podhalem wręcz sensacyjna. Tyszanie wygrali wcześniej z nowotarżanami trzy mecze z rzędu. W sobotę mieli zakończyć rywalizację, a tymczasem znowu zawiedli swoich kibiców.

W niedzielę w Tychach i w Sosnowcu kolejne mecze - początek o godzinie 17.

Zagłębie Sosnowiec - TKH Toruń 5:7 (3:2, 1:2, 1:3)

Bramki: 1:0 Zachariasz - Ślusarczyk (2.), 2:0 Szewczyk - Zdenek (4.), 3:0 Zdenek - Dołęga (9.), 3:1 Bluks - Bomastek (11.), 3:2 Gaisins - Kalinowski (19.), 4:2 Kuc - Kostecki (28.), 4:3 Ziółkowski - Koseda (34.), 4:4 Kalinowski - Bluks (39.), 4:5 Ziółkowski - Jankowski (52.), 5:5 Cychowski - Zdenek (53.), 5:6 Baranyk - Ziółkowski (55.), 5:7 Ziółkowski (60.)

Zagłębie: Szydłowski (41. Nowak); Duszak - Kuc, Cychowski - Działo, Kurz - Banaszczak; Kostecki - Twardy - Bernat, Dołęga - Zdenek - Szewczyk, Zachariasz - Voznik - Ślusarczyk oraz Podsiadło.

TKH: Plaskiewicz; Gaisins - Bluks, Smeja - Koseda, Porębski - Lidtke; Baranyk - Kalinowski - Bomastek, Jankowski - Dzięgiel - Wróbel, Marmurowicz - Kuchnicki - Minge oraz Ziółkowski.

Kary: 10 - 8

Stan rywalizacji (do czterech wygranych): 2:2.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


GKS Tychy - Podhale Nowy Targ 2:4 (0:0, 1:3, 1:1)

Bramki: 1:0 Bagiński (25.), 1:1 Łabuz (31.), 1:2 Jastrzębski (33.), 1:3 Dutka (34.), 1:4 Dutka (48.), 2:4 Pasiut (53.)

Stan rywalizacji (do czterech wygranych): 3:1.



Więcej o: