GKS Tychy największym przegranym hokejowej ligi, ale trener zachowa posadę

Tyscy hokeiści zakończyli sezon na piątej pozycji, co uznano za wielkie rozczarowanie. Jaka będzie przyszłość drużyny?
Po dekadzie sukcesów w czasie, której GKS zdobył mistrzostwo, pięć tytułów wicemistrza, trzy brązowe medale oraz pięć Pucharów Polski, w tym roku tyscy hokeiści zostali z niczym.

Solidny budżet, napędzany pieniędzmi z miasta i wartościowe transfery, to było za mało, by awansować do najlepszej czwórki

O powodach tej słabości już pisaliśmy . Teraz zastanówmy się, jaka będzie przyszłość drużyny.

Podstawą jest wybór trenera. Wojciech Matczak, który miał uratować sezon po serii porażek pod wodzą Jacka Płachty, ma pracować dalej.

- Zarząd GKS-u stawia na Matczaka i rekomenduje tę kandydaturę radzie nadzorczej spółki - zapowiada Henryk Drob, prezes "Tyskiego Sportu", który zarządza hokejowym klubem.

Zmiany na pewno dotkną kadrę zawodniczą. GKS na razie nie chwali się nowymi transferami, ale też wielu z hokeistów wciąż ma ważne kontrakty.

W ubiegłym roku przynajmniej dwuletnie umowy podpisali m.in. Arkadiusz Sobecki, Roman Simicek, Tomas Jakes, Michał Kotlorz, Adam Bagiński i Michał Woźnica.

O warunkach nowych umów trzeba m.in. rozmawiać z Grzegorzem Pasiutem, Teddym Da Costą, Łukaszem Sośnierzem, Bartoszem Ciurą czy braćmi Marcinem i Tomaszem Kozłowskimi.

- Na pewno dojdzie do zmian w kadrze, ale żadne decyzje jeszcze nie zapadły - mówi Drob.