Sport.pl

Hokeiści GKS-u Tychy poczują nad głową bat. Pożegnano trenera od pracy na sucho

Zbigniew Andrzejewski nie będzie już odpowiadał za przygotowanie zespołu do rozgrywek.
Po fatalnym sezonie, który tyszanie zakończyli dopiero na piątej pozycji, w klubie wiele się zmieni.

Przyczyn sportowego upadku było wiele, a jedną z nich na pewno złe przygotowanie do sezonu. Firmował je fizjoterapeuta Zbigniew Andrzejewski. GKS zdecydował się zakończyć z nim współpracę. - Na pewno nie powiem, że metody pracy pana Andrzejewskiego zawiodły, ale faktem jest, że nie wszyscy zawodnicy je akceptowali. Teraz odpowiedzialność za przygotowanie zespołu nie będzie się już rozkładać na kilka osób. To zadanie dla pierwszego trenera - podkreśla Andrzej Skowroński, były prezes GKS-u, a dziś przewodniczący rady nadzorczej tyskiej spółki.

Tyscy hokeiści zaczną pracę w najbliższy poniedziałek. - Na pewno nie zgodzimy się już na przygotowania zawodników na własną rękę - zaznacza Skowroński.

Wcześniej zdarzało się, że hokeiści - w szczególności Czesi lub Słowacy - trenowali przez pierwsze tygodnie okresu przygotowawczego w swoich rodzinnych miejscowościach. Klub nie miał nad nimi kontroli, a potem - już w trakcie sezonu - okazywało się, że brakowało im sił.

- Wprowadzimy system okresowego monitorowania stopnia wytrenowania. Czarno na białym będzie widać, kto pracuje, a kto udaje. W ostatnim sezonie zabrakło tego bata i zespół wyraźnie się nie popisał. Jeżeli drużyna potrzebuje, żeby ktoś patrzył jej na ręce, to nie ma problemu. Zapewnimy jej to - podkreśla Skowroński.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o: