Hokeiści GKS-u Tychy nie mają kijów? Trzeba rozpisać przetarg

Tyski klub ściśle związany i finansowany przez miasto kieruje się innymi zasadami niż pozostałe drużyny ekstraligi.
Przypomnijmy, że od roku GKS znajduje się w strukturach miejskiej spółki "Tyski sport". Ta miała nadzorować budowę nowego stadionu piłkarskiego i - co dla hokeistów najważniejsze - odzyskać od tej inwestycji podatek VAT, który miał zostać zainwestowany w GKS.

Tych pieniędzy nie ma, gdyż budowa wciąż jest na etapie planów. Z czego w takim razie będzie utrzymywał się klub, który chce walczyć o mistrzostwo Polski? - Spółka ma wysoki kapitał zakładowy. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby wzorem innych tyskich klubów ubiegała się o dotacje z miasta. Podjęliśmy deklarację, że w tych trudnych czasach bierzemy na siebie koszty utrzymania zawodowego sportu i nie zamierzamy się z tego wycofywać - mówi prezydent Andrzej Dziuba.

Spółka ma pomagać GKS-owi przez kilka lat, w czasie których działacze wypracują system sponsoringu niezależny od miasta. Jak na razie jest o to ciężko. - Jesteśmy na początku drogi. Wierzę jednak, że w końcu firmy docenią, że klub jest dobrze zarządzany i stawia na transparentność. Przecież w GKS-ie nawet zakup kijów hokejowych wymaga rozpisania przetargu - wyjaśnia prezydent, który podkreśla, że już dziś hokeiści mogą liczyć na pieniądze Kompanii Piwowarskiej. - Pomoc deklaruje też Fiat. Na finiszu są również rozmowy z kolejną dużą firmą, która chce sponsorować klub. Chcemy, żeby udział miasta w finansowaniu klubu systematycznie malał - podkreśla Dziuba.

GKS Tychy i inni... Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »