Spór o demona. Diabeł nie będzie promował śląskiego klubu

W nowym sezonie hokejowej ekstraligi wizerunek diabła zniknie z koszulek GKS-u Tychy.
Diabeł, a właściwie jego rogata głowa w płomieniach, który od kilku sezonów znajdował się na koszulkach byłych mistrzów Polski ma zniknąć. - Pomysł z diabłem pojawił się w chwili, gdy planowano start zawodowej Polskiej Ligi Hokeja. Założenia były takie, żeby na wzór drużyn zrzeszonych w NHL, czyli najlepszej hokejowej lidze świata, nadać drużynom przydomki. W Tychach postawiono na diabła - przypomina Karol Pawlik, dyrektor tyskiego klubu.

Diabelskie moce w sporcie to nic nowego. W NHL też grają przecież Diabły, czyli New Jersey Devils. W Polsce pod diabelskim szyldem rywalizuje zespół futbolu amerykańskiego z Wrocławia. Diabła ma też w swoim logo drużyna z Łodzi, która gra w rugby na wózkach.

W Tychach jednak - jak informuje ŚLĄSK.SPORT.PL Pawlik - diabeł z koszulek znika. Skąd problem? Zaczęło się od artykułu w tyskim Echu. - Lansowanie demonów na symbol kojarzący się akurat z Tychami jest o tyle kuriozalne, że sesje Rady Miasta w Tychach otwiera się słowami: Szczęść Boże. Do tego patronem grodu jest św. Krzysztof, a władze podczas świąt narodowych uczestniczą w mszach świętych - pisał tygodnik.

Andrzej Dziuba, prezydent miasta, które jest właścicielem GKS-u, podkreśla, że do całej sprawy podchodzi bez emocji. - Nie można mieszać sportu z religią. Mnie diabeł na koszulkach w niczym nie przeszkadza, ale jeżeli władze sportowej spółki chcą, żeby zniknął to proszę bardzo. Sportowe przydomki mają to do siebie, że muszą kojarzyć z drużyną w sposób naturalny. Mam wrażenie, że diabeł w Tychach jednak się nie przyjął - mówi prezydent.

Problemy tyskiego klubu dziwią Piotra Bieleckiego, trenera wspominanych Diabłów Łódź. - Jesteśmy Diabłami od dwóch lat i na szczęście nikomu to nie przeszkadza. Zaczęło się od diabełków, czyli niepokornych, walecznych ludzi. Tak o sobie myślimy i nie ma co do tego dorabiać głębszej ideologii - zaznacza z uśmiechem.