Ksiądz egzorcysta wygonił diabła z koszulek hokeistów GKS-u Tychy

Wizerunek diabła, który od kilka lat zdobił stroje tyskich hokeistów, zastąpi logo sponsora.
Wracamy do sprawy demona na koszulkach GKS-u . Jego rogata głowa w płomieniach znika z koszulek byłych mistrzów Polski. Działacze żartowali, że zastąpi ją teraz trupia czaszka, ale do tego nie dojdzie.

Henryk Drob, dyrektor klubu, poinformował na antenie TVN-u, że miejsce diabła zajmie logo sponsora. - To miejsce jest zbyt cenne, żeby tego nie wykorzystać - podkreśla Drob.

Przypomnijmy, że "wyganianie diabła" zaczęło się od artykułu w tyskim "Echu". "Lansowanie demonów na symbol kojarzący się akurat z Tychami jest o tyle kuriozalne, że sesje Rady Miasta w Tychach otwiera się słowami: Szczęść Boże. Do tego patronem grodu jest św. Krzysztof, a władze podczas świąt narodowych uczestniczą w mszach świętych" - napisał tygodnik.

TVN dotarł do autora publikacji, który przypomniał, że pisząc antydiabelski tekst wspierał się opinią księdza egzorcysty. Inny ksiądz, prałat Józef Szklorz, którego zapytał o zdanie "Dziennik Zachodni", też wolałby nie oglądać diabła na strojach hokeistów z Tychów. - Oczywiście, takie znaki nie powinny się tam znaleźć. Skoro to jest oficjalna drużyna, która ma jakoś formować młodych ludzi, to powinna staranniej wybierać symbole - podkreślał.

Co ciekawe, diabeł na ramieniu w ogóle nie przeszkadza hokeistom, ani kibicom. Zawodnicy podkreślają, że nawet demona nie zauważali, a fani, że dla nich najważniejszy jest trójkolorowy symbol tyskiego klubu.

Andrzej Dziuba, prezydent miasta, które jest właścicielem GKS-u, mówił dla ŚLĄSK.SPORT.PL, że "nie można mieszać sportu z religią". - Mnie diabeł na koszulkach w niczym nie przeszkadza, ale jeżeli władze sportowej spółki chcą, żeby zniknął, to proszę bardzo. Sportowe przydomki mają to do siebie, że muszą kojarzyć z drużyną w sposób naturalny. Mam wrażenie, że diabeł w Tychach jednak się nie przyjął - wyjaśnił.