Sport.pl

Konsternacja w GKS-ie Tychy. Jak w takich warunkach budować zespół?

Wojciech Matczak, były reprezentant Polski i trener, którzy poprowadził hokeistów GKS-u Tychy do jedynego mistrzostwa Polski w historii klubu, debiutuje w nowej roli. Czy zbuduje zespół na miarę sukcesu z 2005 roku?
Jirzi Szejba, nowy trener GKS-u, przyjeżdża w poniedziałek do Tychów, by na dobre rozpocząć pracę z zespołem. Pierwszy trening zaplanowano dopiero na następny tydzień. Zanim do niego dojdzie Czech musi najpierw skompletować kadrę. Przed działaczami dużo pracy, gdyż ważne kontrakty ma tylko czterech zawodników - Adam Bagiński, Milan Baranyk, Jakub Witecki i Radosław Galant. Najbliższym współpracownikiem Szejby będzie Wojciech Matczak. Trener, który doprowadził GKS do jedynego mistrzostwa Polski w historii klubu, jest teraz kierownikiem sekcji.

Wojciech Todur: Trudno było nam się umówić na rozmowę. Jechał pan ze spotkania na spotkanie...

Wojciech Matczak: Rzeczywiście pracy jest dużo. Szczególnie o tej porze roku, gdy tak naprawdę decyduje się, w jakim składzie zespół przystąpi do rozgrywek.

Trener i działacz to jednak dwa różne światy. Jak się pan odnajduje w nowej roli?

- Dla osoby, której całe życie kręci się wokół hokeja, powrót do klubu, w którym zdobywało się mistrzostwo, grało i pracowało przez tyle lat, to zawsze szczególne wydarzenie. Obowiązki inne, ale to wciąż jest hokej. To mój GKS. Taka praca daje mi satysfakcję.

Jirzi ma warsztat i charyzmę

Powołanie Jirzego Szejby na stanowisko trenera to już pana zasługa?

- Brałem udział w rozmowach. Jirzi był moim kandydatem. To człowiek z mocnym charakterem. Zawodnicy lubią i doceniają, gdy prowadzi ich charyzmatyczny szkoleniowiec. Najważniejsze jednak, że Jirzi ma warsztat, który - tego jestem pewien - wykrzesze z tyskich zawodników więcej, niż do tej pory.

W GKS-ie ważne umowy ma tylko czterech zawodnicków. Taka sytuacja powtarza się co roku. Chciałby pan to zmienić i zaproponować dłuższe kontrakty?

- Fakt, że co sezon umowy renegocjuje się na nowo, ma swoje dobre i złe strony. Patrząc na budowę drużyny, jej stabilizację, na pewno minusy przeważają. Chciałbym to zmienić. Jirzi Szejba podpisał dwuletni kontrakt i to także sygnał, że nie myślimy tylko o najbliższym sezonie. Na pewno wytypujemy zawodników, z którymi będziemy chcieli się związać na dłużej i zaproponujemy im dłuższe umowy.

A jak to było w czasach, gdy pan wyjeżdżał na lód?

- Umowy miały charakter otwarty. Nie określały ich ramy czasowe. W kontraktach były jednak klauzule, które umożliwiały zarówno klubowi, jak i zawodnikowi rozwiązać umowę z dwutygodniowym wypowiedzeniem. Sam skorzystałem z takiego zapisu.

W Tychach mówi się o budowie drużyny. Czy w hokeju można mówić o budowie? Liga jest tak przeciętna, że trudno snuć plany na lata. Każdy oczekuje sukcesów już teraz.

- To akurat prawda. Nie jesteśmy piłkarzami. GKS Tychy gra teraz w pierwszej lidze i nikt nie wymaga od niego awansu. Zespół ma się konsolidować, walczyć, a jak pojawi się okazja na grę w Ekstraklasie, to ją wykorzystać. Hokej funkcjonuje inaczej. Tutaj nie ma co za daleko wybiegać w przyszłość. Zawodników na rynku jest tak mało, że trzeba szybko podejmować decyzję i liczyć na sukces już teraz. Mimo wszystko nie można zapominać o młodzieży i budować zespół także z myślą o kolejnych latach.

Młodzi i utalentowani? To za mało

GKS to aktualny wicemistrz Polski juniorów. Podczas turnieju w Dębicy młodzi tyszanie zgarnęli szereg nagród indywidualnych. To akurat dobra wiadomość, bo indywidualności powinno być łatwiej wkomponować w dorosły zespół.

- Na pewno otworzymy tym chłopakom drzwi do dorosłego hokeja. Nie będzie jednak tak, że dostaną miejsce w drużynie z urzędu, bo są młodzi i utalentowani. O miejsce na lodzie będą musieli walczyć na równych prawach z innymi.

Od nowego sezonu liga ma funkcjonować na nowych zasadach. To mają być zawodowe rozgrywki. Bez spadków, bez limitów obcokrajowców...

- No właśnie, "mają być". Wiem, że prace nad tym projektem trwają, ale na tym etapie przygotowań do sezonu oczekiwałbym już na więcej szczegółów. Ciężko buduje się zespół, gdy nie ma jasnych informacji na temat zasad, jakimi będzie rządzić się ta liga.

Zakontraktowanie czeskiego trenera oznacza, że GKS stanie się "czeską drużyną"?

- Niekoniecznie. O dobrze obcokrajowców będą przede wszystkim decydować umiejętności graczy i możliwości finansowe klubu. Nadal chcemy, żeby w Tychach grał Kanadyjczyk Jonathan Zion. Decyzja należy przede wszystkim do niego. Na pewno nie stanie się to teraz, gdy zespół będzie trenował na sucho. Czekamy na Ziona w lipcu, gdy GKS rozpocznie pracę na lodzie.

Tak jak mówiłem, reguły dotyczące gry w lidze obcokrajowców nie są jeszcze znane, a to utrudnia budowę zespołu. Trener Szejba otrzymał za zadanie wytypowanie zawodników z Czech, czy Słowacji, którzy mogą wzmocnić GKS. Najbliższe tygodnie przyniosą więcej szczegółów.

 

Więcej o:
Komentarze (1)
Konsternacja w GKS-ie Tychy. Jak w takich warunkach budować zespół?
Zaloguj się
  • bloghokejowy

    0

    Tylko, żeby pan kierownik nie mylił za często swojego gabinetu z szatnią ;)
    A im dłużej PZHL będzie zwlekał ze zmianami, tym mniej z tego wyjdzie. Już od kilku miesięcy (jak nie od sierpnia) powinno być wszystko jasne.
    ----------------------
    www.bloghokejowy.blogspot.com/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX