GKS Tychy czeka na Kanadyjczyków. Irytujące zachowanie "dream teamu"

GKS Tychy przygotowuje się do pierwszego z serii letnich sparingów. W klubie oczekują również na przyjazd zawodników z Kanady.
Tyszanie rozpoczną sparingowe granie wtorkowym meczem z Unią Oświęcim (g. 18). - Upały odbijają się również na jakości lodu. Gdyby ten miał zostać rozegrany w poniedziałek, to byłyby problemy z jego organizacją. Na szczęście we wtorek lato nieco odpuści, więc jest szansa, że sparing odbędzie się zgodnie z planem - mówi Wojciech Matczak, kierownik sekcji hokeja w tyskim klubie.

GKS nie zamknął jeszcze kadry na nowy sezon. - Szukamy przede wszystkim obrońców. Kierunek? Czekamy na zawodników zza Oceanu. Współpracujemy z agencją menedżerską, która zaproponowała nam kilku graczy. Jeden z nich - Kanadyjczyk - ma przyjechać do Tychów jeszcze w tym tygodniu. Układ jest jasny - to testy, za które nic nie płacimy - mówi Matczak.

Kanada i USA to nie jedyne kierunki poszukiwań GKS-u. - Sondujemy też rynek wschodni oraz tradycyjnie Czechy i Słowację. Drużyny zza naszej południowej drużyny rozpoczynają właśnie treningi na lodzie. Kadry mają licznie, więc trwa tam czas selekcji. Niewykluczone, że sięgniemy po graczy, który nie zmieszczą się w wąskich kadrach swoich klubów - wyjaśnia kierownik GKS-u.

W Tychach nie ma już Michała Kotlorza. Wychowanek klubu przez ostatnie tygodnie przygotowywał się do sezonu z GKS-em, ale teraz pracuje już w Krynicy, gdzie tworzy się osławiony "dream team" za rosyjskie pieniądze.

Gdy ten projekt był jeszcze wiązany z Sosnowcem, to GKS informował, że do "dream teamu" przejdą nie tylko Kotlorz, ale i Adam Bagiński, Jakub Witecki i Radosław Galant. - Nie wyobrażam sobie, żeby tak się mogło stać. To zupełnie rozbiłoby nam zespół. Nie po to podpisywaliśmy z tymi zawodnikami długoletnie kontrakty, żeby teraz z nich rezygnować. Zresztą z Kotlorzem też jest ciekawa sprawa. Naszemu zawodnikowi co prawda skończył się kontrakt, ale w myśl związkowych przepisów nie może odejść za darmo. Co to za praktyka wziąć zawodnika i nie pytać klubu o zdanie? Nikt z Krynicy nie złożył nam żadnej oferty. To irytujące - mówi Matczak.

Więcej o: