Szef rady nadzorczej GKS-u Tychy: Szefowie polskiego hokeja stracili kontakt z rzeczywistością

Zgodnie z planem w piątek miały ruszyć rozgrywki hokejowej ekstraligi. Konflikt wokół powołania do życia zawodowych rozgrywek sprawił jednak, że na razie kibiców czekają tylko mecze towarzyskie.
Odwołanie rozgrywek już nam nie grozi. Pięć klubów: GKS Tychy, JKH GKS Jastrzębie, KH Sanok, Cracovia i Unia Oświęcim, które najgłośniej krytykowały organizację zawodowych rozgrywek postawiło na swoim, co oznacza, że mecze o ligowe punkty nadal będą się odbywać pod kontrolą Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. Liga wystartuje 13 września, ale wtedy odbędzie się tylko jedno spotkanie - do Jastrzębia przyjedzie Polonia Bytom. Na dobre hokeiści zaczną granie tydzień później. Jeśli myślicie, że to koniec waśni, to jesteście w grubym błędzie.

Andrzej Skowroński, członek zarządu PZHL-u i szef rady nadzorczej spółki Tyski Sport, która zarządza GKS-em Tychy, podkreśla, że nie ma zgody na dalsze rządy Piotra Hałasika, prezesa PZHL.

Hałasik został wybrany na to stanowisko w maju minionego roku. Także dzięki głosom GKS-u Tychy. - Daliśmy się omamić. To nie jest człowiek, który może uzdrowić polski hokej. Pod jego rządami grozi nam totalne skłócenie środowiska i dalsze upadek dyscypliny. Mnie pan Hałasik kojarzy się głównie z obietnicami bez pokrycia, niedotrzymywaniem ustaleń i medialnymi gierkami - mówi Skowroński, który podtrzymuje, że kluby (a przynajmniej wspomniana na wstępie piątka) będą dążyły do zmiany prezesa i zarządu związku. - Kierownictwo PZHL straciło kontakt z rzeczywistością. Traktuje kluby jak źródło zarobku. Petenta, którego można zbyć byle obietnicą. Koniec dla takich metod - zaznacza Skowroński.

Dodajmy, że piątkowy - wolny termin - GKS wykorzysta na rozegranie sparingowego meczu z Cracovią. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 18. Bilety kosztują 5 złotych.