Ostry konflikt w polskim hokeju. Działacze ze Śląska nie wytrzymali

Andrzej Skowroński, szef rady nadzorczej GKS-u Tychy oraz Kazimierz Szynal, prezes JKH GKS-u Jastrzębie zrezygnowali z miejsc w zarządzie Polskiego Związku Hokeju na Lodzie. - To protest przeciwko jawnym oszustwom - mówi Skowroński.
Konflikt pomiędzy Piotrem Hałasikiem, prezesem PZHL-u, a częścią działaczy trwa od wielu miesięcy. Hałasik, który ponad rok temu został prezesem związku zapowiadał uzdrowienie i rozwój polskiego hokeja. Kluczem do sukcesu miały być dobre wyniki kadry, powołanie zawodowych rozgrywek ligowych oraz pozyskanie sponsora tytularnego polskiego hokeja. Z tych zapowiedzi nie udało się, jak dotąd zrealizować nic.

Działacze zarzucają Hałasikowi dyktaturę, niejasną politykę finansową związku, niesłowność, czy wręcz kłamstwa.

Działań zarządu PZHL-u nie chce już firmować dwóch działaczy ze Śląska, czyli Skowroński i Szynal. - Myślę, że i tak długo wytrzymałem. Moja rezygnacja to protest przeciwko jawnym oszustwom - podkreśla Skowroński.

Zdaniem działacza GKS-u związkowe przepisy stanowią, że po tym, gdy z zarządu odeszły trzy osoby (trzecią jest Adam Zięba z Cracovii) konieczne są nowe wybory władz związku. - To jednak tylko oficjalna wykładania statutu. Jak znam życie, prezes Hałasik i ludzie z jego otoczenia mogą czytać przepisy w inny sposób. Pod rządami prezesa Hałasika PZHL jest na prostej drodze do bankructwa. Nie rozliczone pożyczki. Sponsorzy, których nie ma, a których to rzekome wpłaty jednak pojawiają się w oficjalnych dokumentach związku. To wszystko smutny obraz PZHL-u pod rządami tego pana - podsumowuje Skowroński.