80 lat temu w Sosnowcu narodził się klub, który stał się "Kosmosem" [GALERIA ZDJĘĆ]

Zamiast ochraniaczy używali filcu i grubych zeszytów. Połamane kije dostawali od bogatszych klubów i sami kleili je taśmą. Lód równali konewką z ciepłą wodą i kocem na kiju. Takie były początki sekcji hokeja w Sosnowcu, która w środę będzie świętował swoje 80-lecie.
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Data powstania hokejowej sekcji w mieście nad Brynicą często jest powodem do gorących dyskusji i sporów. Część osób uważa, że początki hokeja w Sosnowcu to rok 1934. Inni, że za krążkiem uganiano się w klubie już w roku 1933.

Tę dyskusje kończy Krzysztof Wojtanowski, kibic, który pasjonuje się historią zagłębiowskiego klubu. Wojtanowski dotarł do sprawozdania z zarządu Sosnowieckiego Towarzystwa Sportowego "Unja" za okres od 1-III 31 do 18-II 1934. W dokumencie znajduje się dokładna data powstania hokejowej sekcji. Stało się to 27 listopada 1933 roku.

Nocny hokej na Torkacie

Początki były trudne. Na początku garstka zapaleńców uganiała się za krążkiem na naturalnym lodowisku przy ulicy Kilińskiego, później ich bazą było lodowisko przy ulicy Mireckiego (dzisiejszy parking przy stadionie Czarnych Sosnowiec). Na pierwszym lodowisku bandy miały zaledwie pół metra wysokości. Lód przygotowywali sami zawodnicy i działacze przy użyciu konewki z wodą i koca na kiju. W tamtych czasach zawodnicy największe problemy mieli z kijami hokejowymi. Sosnowiczanie dostawali połamane kije z bogatszych klubów i sami kleili je taśmą. Zamiast ochraniaczy używali filcu i grubych zeszytów.

Już po trzech latach istnienia hokeiści Zagłębia należeli do lokalnej czołówki. Największe sukcesy przyszły jednak dopiero po wojnie. Dzięki ofiarności działaczy: Stanisława Iskry i Tadeusza Kubiczka, hokeiści wznowili działalność pod nazwą Stal. Na początku sukcesy odnosili juniorzy. W 1953 roku młodzi zawodnicy Zagłębia zdobyli mistrzostwo okręgu. W tamtym składzie było kilku zawodników, którzy odnosili potem większe sukcesy jako piłkarze drugoligowej Stali: bracia Majewscy - Andrzej i Witold, zwany Gigą - Jan Kubiczek czy Ryszard Krajewski. W latach 60. klub przeżywał bardzo ciężkie chwile. Wyjątkowo ciepłe zimy i brak zawodników groziły zawieszeniem sekcji. W Zagłębiu trenowało tylko sześciu hokeistów, w tym jeden z Sosnowca - Sylwester Czapla. Hokej w Sosnowcu przetrwał właściwie dzięki dwójce ludzi - trenerowi Tadeuszowi Maślakowi i kierownikowi drużyny Janowi Okrajkowi. Z pomocą przyszedł też Zagłębiu klub Baildon Katowice. Katowiccy działacze wypożyczyli zawodników, udostępnili do treningów lodowisko Torkat.

- Na tym obiekcie trenowało ponad 20 zespołów. Mecze i treningi odbywały się właściwie non stop, trudno było znaleźć choć pół godziny na czyszczenie lodu - wspominał nieżyjący już Jan Okrajek, który przez 22 lata był kierownikiem drużyny Zagłębia. Hokeiści Zagłębia trenowali od godz. 23 do 1 w nocy. Bywały dni, że mecze ligowe rozgrywali o piątej rano. - Był taki mecz z Górnikiem Murcki, że do północy przegrywaliśmy 2:0, a po północy obudziliśmy się i strzeliliśmy im trzy bramki - mówił Okrajek.

W 1968 roku seniorzy Zagłębia po raz pierwszy wywalczyli awans do drugiej ligi, zdobywając mistrzostwo trzeciej ligi śląskiej. 9 listopada 1968 roku oddano do użytku lodowisko w Parku Sieleckim, z którego hokeiści korzystają do dziś. 21 marca 1971 roku hokeiści Zagłębia po raz pierwszy w historii wywalczyli awans do pierwszej ligi, trenerem tamtej drużyny był Alfred Gansiniec. W walce o awans wyprzedzili hokeistów Cracovii Kraków. Sukces oklaskiwało pięć tysięcy widzów.

Kosmos z Sosnowca

Najlepsze w historii klubu były lata 80-te. Zagłębie było wtedy pięciokrotnym mistrzem kraju, trzykrotnie wicemistrzem i dwa razy zdobyło brązowy medal. Hokejową potęgę zbudował Jan Rodzoń, dyrektor kopalni Sosnowiec. W Zagłębiu grało wtedy tyle gwiazd, że o klubie mówiono "Kosmos z Sosnowca". Zaczęło się od zakontraktowania Mieczysława Chmury, trenera Podhala Nowy Targ.

- Chcieliśmy sukcesu, a w Sosnowcu nie było wtedy jeszcze zawodników, którzy gwarantowali zwycięstwa. Chmura rzeczywiście był skuteczny. Na początek ściągnął do Sosnowca braci Leszka i Wiesława Tokarzów, Marka Marcińczaka, Staszka Klocka, Andrzeja Nowaka. Z Opola przyjechał Adam Bernat, z Oświęcimia Jan Madeksza, a z Katowic Mietek Nahunko i tak dalej... Zaczął tworzyć się zespół. Chmura stawiał na twardy hokej, taki trochę bandycki. Irytował się, gdy zawodnicy dostawali dwie minuty kary "za nic". "Jak już faulujesz, to tak, żeby nie było gola albo żeby tamtego znieśli" - taka była jego filozofia - wspomina Rodzoń.

Z czasem do zespołu dołączyli też najwięksi, czyli Andrzej Zabawa i Wiesław Jobczyk. - Pozyskaliśmy ich trochę przypadkiem. W 1979 roku padała hokejowa sekcja Baildonu Katowice. Prezes Ciemieniewski sam do mnie zadzwonił z pytaniem, czy nie chciałbym kilku jego chłopaków. W ten sposób zyskaliśmy nie tylko Zabawę z Jobczykiem, ale i Krzysztofa Ślusarczyka. Jobczyk miał duży wpływ na zespół. Poza Tokarzami to chyba tylko on chciał się uczyć. Innych ciężko było zaciągnąć do szkoły - mówi Rodzań. W kolejnych latach w drużynie było coraz więcej wychowanków. - Taki był nasz cel. Sukces miał zachęcić do treningów sosnowiecką młodzież i to się udało. Pierwsi byli Wiesiek Kozłowski, Krzysiek Morawiecki. Potem dołączyli młodsi - Marek Cholewa, Krzysiek Podsiadło czy Jarek Morawiecki. Nie mieli łatwego życia, bo też "starzy" niechętnie dzielili się swoimi tajemnicami. Te skurczybyki Zabawa i Jobczyk grali tak, żeby zniechęcić każdego młodego. Trener dołożył im do piątki Zdzisława Kozłowskiego - to tak z nim pogrywali, że ten nie wytrzymał i uciekł za granicę. No to daliśmy im Sławka Grędkę. To samo! Nic nie wychodziło. Grędka też uciekł do Francji. Dopiero Jarek Morawiecki dał sobie radę. Miał chłopak talent. Dobrze jeździł na łyżwach, kij mu nie przeszkadzał. Przyjemnie było popatrzeć - dodaje Rodzoń.

Wycofanie

Dobre czasy skończyły się, gdy pieniądze na klub przestała dawać kopalnia Sosnowiec. W 1991 roku dyrektor klubu Zdzisław Sierka wycofał drużynę z rozgrywek ekstraklasy. Hokeiści jednak przetrwali, na początku grali pod nazwą MOSiR, by w końcu wrócić do nazwy Zagłębie.

Teraz seniorskiej drużyny Zagłębia znowu próżno szukać na krajowych lodowiskach. Tym razem to władze miasta podjęły decyzję o wycofaniu zespołu z rozgrywek Hokej Ligi. Powodem był brak pieniędzy i pomysłów na dalsze funkcjonowanie zadłużonej spółki.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>