Trenerzy GKS-u Tychy "przykręcają śrubkę" zawodnikom

W Hokej Lidze lokaut, ale to nie znaczy, że zawodnicy próżnują. Ze śląskich zespołów najszybciej wróci na lód GKS Tychy, którego czeka rywalizacja w finale Pucharu Polski.
Chcesz współtworzyć nasz portal? Polub nas na Fejsie >>

Liga zawiesiła rozgrywki decyzją części klubowych działaczy, którzy mają już dosyć rządów Piotra Hałasika, prezesa Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, i oczekują wyborów nowych władz związku.

Problem w tym, że działacze chcą wyborów w lutym, a Hałasik mówi o maju...

Konflikt sprawił, że zagrożona była też organizacja finałowego turnieju o Puchar Polski, który pod koniec grudnia (28-29) odbędzie się w Sanoku. Na szczęście, dzięki mediacji ministra sportu Andrzeja Biernata, zawody odbędą się zgodnie z planem. O trofeum zagrają GKS Tychy, KTH Krynica, KH Sanok i Cracovia.

W Tychach trwają przygotowania do finałowego turnieju. Zespół trenuje dwa razy dziennie. Ostatnie zajęcia przed świąteczną przerwą odbędą się w sobotni poranek, po których to hokeiści rozjadą się do domów. Treningi zostaną wznowione w drugi dzień świąt.

- Przykręciliśmy śrubę naszym zawodnikom, ale tak naprawdę to jest ostatni moment na tak ciężkie zajęcia w tym sezonie. Budujemy formę nie tylko na finał Pucharu Polski, ale również na końcówkę sezonu zasadniczego i fazę play-off. Rano mamy rozgrzewkę na siłowni i zajęcia na lodzie, gdzie pracujemy nad siłą, szybkością i wytrzymałością. Popołudniu pracujemy nad taktyką - mówi Krzysztof Majkowski, drugi trener GKS-u.

W zajęciach niestety nie uczestniczy dwóch kontuzjowanych graczy. Artur Gwiżdż doznał zwichnięcia stawu obojczykowo-barkowego i na pewno nie weźmie udziału w turnieju w Sanoku. Nie trenuje też Kacper Guzik, który narzekał na problemy z kręgosłupem. Zawodnik ma wrócić na lód po świętach.