Sport.pl

Żart z hokejowej szatni. Napastnik szukał auta przez dwa dni

Portal hokej.net w kolejnym odcinku cyklu "Sam na sam" przepytał Miroslava Zatkę, obrońcę JKH GKS-u Jastrzębie.
ŚLĄSK.SPORT.PL na Facebooku. Czy już nas polubiłeś? >>

30-letni Słowak gra w Polsce od 2006 roku. Zaczynał w KH Sanok. Później zakładał koszulkę Naprzodu Janów, Unii Oświęcim, a od 2012 roku jest zawodnikiem JKH.

Hokej.net przypomina, że Zatko ma opinię brutala i bandyty. - Może dlatego, że nie unikam gry ciałem i dlatego, że wchodzę często w zawodników, którzy zamiast patrzeć przed siebie skupiają swój wzrok na krążku. Ale z tym brutalem to przesada. W całej przygodzie z hokejem żałowałem tylko jednego ostrego wejścia. Było to w półfinale play off, a zaatakowałem wtedy Michała Woźnicę [z GKS-u Tychy - przyp.red.]- wspomina.

Zatko przypomina, że starał się o polskie obywatelstwo. - Urodziłem się Słowakiem i umrę jako Słowak. Jakbym miał kiedyś możliwość zagrania w słowackich barwach i posłuchania hymnu, to byłoby to spełnienie moich marzeń... Ale wiadomo - byłbym też wdzięczny za grę z orzełkiem na piersi. Niestety, to też nie było mi dane - mówi.

Z rozmowy dowiadujemy się również, jakie żarty trzymają się hokeistów. - Najciekawszy dotyczy Roberta Kosteckiego i jego fiata 126p, czyli popularnego malucha. "Kostek" przyjeżdżał nim na treningi i pewnego dnia zebraliśmy się w czterech i przenieśliśmy ten samochód w pewne ustronne miejsce. Robert szukał auta chyba przez dwa dni - śmieje się Zatko.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>





Więcej o: