GKS Tychy faworytem do złota. Dawny mistrz martwi się tylko jednym

Hokeiści ekstraligi ostrzą łyżwy przed najważniejszą częścią sezonu. W piątek rusza play off. O złoto powalczą cztery drużyny z naszego regionu. Faworytem do mistrzostwa jest GKS Tychy.
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Tyszanie rok w rok wymieniani są w gronie pretendentów do tytułu, ale na mistrzostwo czekają już dziewięć lat. W 2005 roku GKS przełamał hegemonię Unią Oświęcim i zdobył historyczne, jedyne jak dotąd - mistrzostwo dla Tychów. Podporą tamtej drużyny był wychowanek i długoletni kapitan GKS-u Krzysztof Śmiełowski.

Wojciech Todur: Będzie powtórka sprzed lat? Tychy znowu będą złote?

Krzysztof Śmiełowski: - Trudno byłoby mi zaakceptować inne rozwiązanie. GKS niepodzielnie panował w czasie sezonu zasadniczego. Nie chcę powiedzieć, że zdobycie złota to obowiązek tej drużyny, ale jak nie wywalczą mistrzostwa, to jednak będzie duże rozczarowanie.

Drużyna z 2005 roku nie była tak silna, jak obecna, a jednak przełamała mocarną Unię. To także przestroga, że i teraz może znaleźć się zespół, który ogra GKS.

- To prawda. Dziewięć lat temu nie byliśmy faworytem do złota. Na papierze nasz zespół był zdecydowanie słabszy od zawodników, którzy dziś zakładają koszulki GKS-u. Był jednak w nas ogień. Ogromna wola walki. Nasza finałowa wygrana z Unią nie była przecież przypadkiem. Dołożyliśmy im w finałowej serii do zera [4:0 - przyp.red.]. Wydawało się, że ten tytuł będzie wstępem do złotej passy. Życie potoczyło się jednak inaczej...

Potem była seria finałowych porażek, po której pisano, że zatruliście się srebrem...

- Na drodze do upragnionego złota najczęściej stawała nam Cracovia. Moim zdaniem działo się tak za sprawą Rudolfa Rohaczka. To dla mnie trener numer jeden na polskich lodowiskach. Doskonały taktyk, świetnie potrafi przygotować zespół do najważniejszych meczów w sezonie. Niemal co roku ma w Krakowie słabszy skład, a na finiszu rozgrywek zawsze potrafi zaskoczyć i utrzeć nosa faworytom.

Wygląda na to, że teraz Cracovia stanie na drodze GKS-u w półfinale... Obawia się Pan tych spotkań?

- No jest jakiś niepokój. Rozsądek podpowiada, że GKS powinien sobie poradzić, ale sport, hokej nauczył mnie aż za dobrze, że przed ostatnią syreną każdy jest równy.

Jeżeli nie Cracovia, to kto może Pana zdaniem napsuć krwi GKS-owi?

- Wygląda na to, że w drugim półfinale zmierzą się KH Sanok z Jastrzębiem. Sezon zasadniczy na wyższej pozycji zakończył zespół z Sanoka, ale dla mnie faworytem tej rywalizacji będzie JKH GKS. To moim zdaniem druga po GKS-ie Tychy drużyna pod względem siły sportowego potencjału. Tak do końca nie wiem, co tam dzieje się w szatni, ale dochodziły do mnie głosy, że zawodnikom nie zawsze było po drodze z trenerem. Jeżeli to prawda, to może to być słabość, która zaważy na porażce zespołu z Jastrzębia.

Ma Pan w kolekcji dwa tytuły mistrza Polski, bo jednak wcześniej triumfował Pan także w barwach Podhala Nowy Targ. Które złoto smakowało lepiej?

- Zdecydowanie to tyskie. Jestem wychowankiem GKS-u, więc nie ma nic przyjemniejszego niż cieszyć się ze złota na własnych śmieciach. Nowy Targ to był początek mojej kariery. Miałem dwadzieścia lat, dopiero uczyłem się seniorskiego hokeja.

Mistrzostwo zdobyte w Tychach to był niezapomniany czas. Decydujący mecz z Unią wygraliśmy w Oświęcimiu i trochę się wtedy martwiłem, że musimy celebrować taki sukces na wyjeździe. Potem jednak, gdy wróciliśmy do Tychów, to rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Lodowisko było wypełnione kibicami do ostatniego miejsca. To dopiero była nagroda! Życzę obecnym zawodnikom GKS-u, żeby przeżyli za kilka tygodni podobne chwile. Martwi mnie tylko, że w kadrze GKS-u coraz mniej wychowanków. Pół drużyny to za to reprezentanci Polski.

Będzie Pan wspierał GKS z trybun?

- Chciałbym. Z hokeja już nie żyję. Jestem po szkole górniczej, więc wróciłem do wyuczonego zawodu. Liczę, że teraz posmakuję złota już jako kibic.

Pary pierwszej rundy play off

GKS Tychy - Polonia Bytom

KH Sanok - HC GKS Katowice

JKH GKS Jastrzębie - KTH Krynica

Cracovia - Unia Oświęcim

Do półfinału awansują zespoły, które pierwsze wygrają trzy spotkania. Początek piątkowego meczu w Tychach o godzinie 18.30. Spotkanie z Jastrzębiu rozpocznie się o 18.00.