Córka boi się kapitana GKS-u Tychy. "Mogę jeść tylko papki"

Michał Woźnica, kapitan hokejowy GKS-u Tychy wierzy, że jeszcze w tym sezonie wróci na lód.
Na ŚLĄSK.SPORT.PL piszemy także o hokeju. Sprawdź na Facebooku >>

Napastnik doznał poważnej kontuzji w ćwierćfinałowym spotkaniu z Polonią Bytom. Woźnica został trafiony w twarz krążkiem, który pogruchotał mu kilka kości.

- Obrzęk jest bardzo duży. Biorę antybiotyki i czekam aż opuchlizna zejdzie, bo dopiero wtedy lekarze będą mogli postawić dokładną diagnozę. Na razie wiedzą tylko, że mam dwa urazy. Pierwszy to złamanie wyrostka dziobiastego żuchwy po stronie lewej u jego podstawy, ale to akurat jest mniejszy problem, bo to, jak usłyszałem, samo się zrasta. Drugi jest poważniejszy. Nazywa się: złamanie dwumiejscowe łuku jarzmowego lewego z niewielkim przemieszczeniem odłamu i być może wymaga operacji. Czy faktycznie bez niej się nie obejdzie dowiem się podczas wtorkowej wizyty w szpitalu klinicznym w Katowicach. Wtedy, już po zejściu opuchlizny, będzie można wykonać dokładniejsze badania - opowiada portalowi "Sportowa Silesia" zawodnik tyskiej drużyny.

- Na razie ze szczęką przesuniętą w kierunku ucha wyglądam tak, że córka się mnie boi... Jeść mogę tylko papki, a o śmiechu nawet nie ma mowy. Z poważną miną przyjdę więc w poniedziałek na pierwszy mecz półfinałowy, żeby kibicować kolegom - dodaje Woźnica.

Rywalem GKS-u będzie wygrany z pary Cracovia - Unia Oświęcim (2:2). Zwycięzcę tej rywalizacji poznany w sobotę.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>