Czy hokeiści GKS-u Tychy nie są już drużyną na złoto?

GKS Tychy po czterech meczach półfinału hokejowej ekstraligi remisuje z Unią Oświęcim. Rywalizacja, która dla śląskiej drużyny miała być formalnością, stała się trudnym wyzwaniem. 
GKS po sezonie zasadniczym miał nad Unią aż 43 punkty przewagi. Tej przepaści nie widać jednak w półfinale play off. GKS przegrał pierwszy mecz serii na własnym lodzie. Potem wygrał dwa kolejne spotkania, ale w sobotę znowu musiał uznać wyższość zespołu z Oświęcimia.

- Unia była drużyną zdecydowanie lepszą. Grała szybciej i agresywniej. Mecz rozstrzygnął się już w pierwszej tercji. Dwa momenty z tej części gry okazały się kluczowe. Po pierwsze za szybko straciliśmy gola, a potem dostaliśmy jeszcze bramkę do szatni - ocenił w serwisie hokej.net  Krzysztof Majkowski, drugi trener GKS-u.

Peter Mikula, szkoleniowiec Unii, po sobotnim meczu dziękował kibicom. - Stworzyli na trybunach genialną atmosferę. Wiedzieliśmy, że po piątkowej porażce musimy wygrać, by jeszcze liczyć się w tej rywalizacji. Muszę przyznać, że nasi zawodnicy przez sześćdziesiąt minut grali naprawdę dobrze. Byli efektywniejsi i skuteczniejsi od rywala - podkreślał.

Kolejny mecz półfinału we wtorek o 18.30. Tym razem na lodzie w Tychach. W drugim półfinale JKH GKS Jastrzębie przegrywa z KH Sanok (1:3). O złoto zagrają drużyny, które pierwsze wygrają cztery spotkania.

Na ŚLĄSK.SPORT.PL piszemy także o hokeju. Sprawdź na Facebooku >>