GKS Tychy zrobił z bramkarza Unii Oświęcim środek tarczy strzelniczej

GKS Tychy ograł Unię Oświęcim i brakuje mu tylko jednego zwycięstwa, żeby zagrać o złoto. W finale czeka już KH Sanok, który zwycięsko zakończył rywalizację z JKH GKS-em Jastrzębie.
  Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

We wtorek minęło dokładnie dziewięć lat od dnia, gdy jeden jedyny raz w historii GKS-u złote medale zawisły na szyjach tyskich hokeistów. GKS też rywalizował wtedy z Unią, ale tamte mecze pamięta już tylko pięciu zawodników z obecnej kadry drużyny. Adrian Parzyszek, Arkadiusz Sobecki, Adam Bagiński, Artur Gwiżdż i Michał Woźnica - to ci hokeiści, którzy wciąż mogą powtórzyć sukces sprzed lat.

W klubie są też Wojciech Matczak - wtedy trener, a dziś dyrektor sportowy oraz Krzysztof Majkowski - obrońca, które obecnie jest asystentem trenera Jirziego Szejby.

Dziewięć lat temu GKS wygrał z Unią do zera (4:0 w całej serii). To było duże zaskoczenie, bowiem mało kto przypuszczał, że potentat z Oświęcimia odda finał bez jednego wygranego spotkania.

Teraz - przed rywalizacją w półfinale - wielu uważało, że będzie podobnie. Miała o tym przesądzić przede wszystkim wyraźna dominacja GKS-u w sezonie zasadniczym. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła inna.

Oświęcimianie mocno stawiają się GKS-owi i chociaż we wtorek przegrali trzecie spotkania w serii, to jeszcze na pewno napsują faworytowi sporo krwi.

Tyszanie dominowali od początku spotkania, więc Michal Fikrt, bramkarz Unii, musiał czuć się chwilami, jak środek tarczy strzelniczej. Tylko dzięki Czechowi oświęcimianie długo tracili do GKS-u ledwie jednego gola. W drugiej tercji Fikrt uwijał się niczym mróweczka. Kacper Guzik, Tomasz Malasiński, Mikołaj Łopuski, Milan Baranyk - to tylko część zawodników, którzy już widzieli krążek w siatce Unii, a jednak zamiast zachwytu trybun usłyszeli jęk zawodu.

W trzeciej tercji Unia rzuciła się do odrabiania strat, ale tym razem formą czarował Stefan Zigardy, bramkarz GKS-u. Po golu Marcina Kolusza mecz był rozstrzygnięty.

- Przez dwie tercje gospodarze byli szybsi, bardziej agresywni. W trzeciej tercji w końcu udało nam się trochę przycisnąć GKS. Zepchnąć go do obrony. To jednak było za mało, żeby myśleć o wygranej. Nie można zwyciężyć, gdy się nie strzela gola - ocenił Peter Mikula, trener Unii.

- Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Co równie ważne, na zero z tyłu. Można mieć tylko pretensje tylko o brak skuteczności, bo jednak stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji pod bramką rywala. Atmosfera na trybunach była wspaniała, a my staraliśmy się dorównać do poziomu kibiców. Przed nam jeszcze jedna wygrana. Mam nadzieję, że uda nam się tego dokonać w Oświęcimiu - mówił Krzysztof Majkowksi, trener GKS-u.

Niestety, nie ma już szans na śląski finał. We wtorek KH Sanok po raz czwarty ograł (4:0) JKH GKS Jastrzębie i to drużyna z Podkarpacia zagra o złoto.

GKS Tychy - Unią Oświęcim 3:0 (1:0, 1:0, 1:0)

Bramki: 1:0 Łopuski - Mojzis (4.), 2:0 Łopuski - Malasiński (36.), 3:0 Kolusz - Mojzis (54.)

 

GKS: Zigardy; Sokół - Havlik, Wanacki - Mojzis, Kotlorz - Sulka, Sowa - Kruczek; Vitek - Parzyszek - Bagiński, Witecki - Kolusz - Malasiński, Steber - Rzeszutko - Guzik, Baranyk - Galant - Łopuski.

Unia: Fikrt; Połącarz - Jakes, Zosiak - Gabryś, Gabris - Ciura, Piekarski - Kasperczyk; Barinka - Tabacek - Jaros, Wojtarowicz - Różański - Tvrdon, Bepierszcz - Kalinowski - Piotrowicz, Adamus - Stachura - Modrzejewski.

Kary: 6 - 14. Widzów: 2 600

Stan rywalizacji: 3:2 dla GKS-u. Kolejny mecz w czwartek w Oświęcimiu.

Ciarko PBS Bank KH Sanok - JKH GKS Jastrzębie 4:0 (2:0, 1:0, 1:0)

Bramki: 1:0 Strzyżowski (5.), 2:0 Sinagl (13.), 3:0 Mahbod (21.), 4:0 Mahbod (44.). Kary: 28 - 34.

 Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 4-1 dla Ciarko, które wywalczyło awans do finału.

Jesteś fanem hokeja ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>