Sport.pl

Naprzód Janów. Josef Halouzka nowym trenerem zespołu

AKTUALIZACJA. Nowym szkoleniowcem Naprzodu Janów został pochodzący z Karviny 55-letni Josef Halouzka.
Na ŚLĄSK.SPORT.PL piszemy także o hokeju. Sprawdź na Facebooku >>

Zamieszanie na trenerskiej ławce drużyny z Katowic rozpoczęło się od meczu z SMS-em Sosnowiec (0:2). Po kompromitującej porażce z pracy zrezygnował Waldemar Klisiak.

Wybitnego reprezentanta Polski zastąpił Martin Smetak. Czech zachował się jednak dziwnie. Poprowadził Naprzód w Jednym meczu, po czym spakował się i wyjechał. W ostatniej kolejce zespół poprowadził więc Mariusz Jakubik, napastnik zespołu z Janowa, który ma też uprawnienia trenerskie.

- Trudno mówić o kryzysie. Jeden trener zrezygnował, drugi się rozmyślił. To jednak koniec problemów, bo nowy trener pojawi się na wtorkowym treningu - zapowiada Janusz Grycner.

AKTUALIZACJA. Nowym szkoleniowcem Naprzodu Janów został pochodzący z Karviny 55-letni Josef Halouzka.

Naprzód po słabym starcie sezonu musi walczyć o odzyskanie zaufania kibiców. - Szczególnie ważne będą mecze na własnym lodzie. Musimy dać naszych kibicom powody do dumy i radości. Nasza sytuacja jest trudna. Nie możemy liczyć na takie wparcie miasta, jak ma to miejsce w większości klubów ekstraligi. W podobnej sytuacji jest tylko Cracovia, ale ta w odróżnieniu od nas ma bogatego sponsora. Brakuje więc pieniędzy. Także dlatego przed sezonem nie udało nam się zatrzymać takich graczy jak Michał Działo, czy Łukasz Kulig, którzy wybrali ofertę bogatszej o miejskie pieniądze Polonii Bytom - uzasadnia Grycner.

Pieniędzy brakuje, a PZHL dodatkowo chce dokooptować do ekstraligi - po podziale ligi na grupę mocniejszą i słabszą - kluby z Gdańska i Dębicy. W Janowie nie ma pieniędzy na dalekie wyjazdy nad morze. - Fakt, że te kluby nie mają z kim grać, to jest wyłączna wina PZHL-u. Dlaczego mamy płacić za cudze błędy? Pierwszej ligi nie ma za sprawą związku! Kto wpadł na pomysł, żeby dołączyć do ekstraligi SMS Sosnowiec? Kto wymyślił, żeby pozwolić młodszej drużynie SMS-u grać na Słowacji? Błędem było też zaproszenie do rozgrywek zespołu z Torunia, który wykupił "dziką kartę". Na dodatek ligę zmienił też [na Europejską Uniwersytecką Ligę Hokeja - przyp.red.] akademicki zespół Podhala. Wtedy lekką ręką rozwalono rozgrywki, a teraz szuka się na siłę leku. A tego leku nie ma - irytuje się Grycner.

Więcej o: