17 lat temu wygrała Wimbledon. A potem przepadła. Gdzie jest Aleksandra Olsza? [ZDJĘCIA, WIDEO]

Rzadko znanemu zawodnikowi udaje się skutecznie schować przed całym światem. Aleksandrze Olszy ta sztuka się powiodła. W pierwszym po wielu latach wywiadzie znana polska tenisistka opowiada nam co obecnie robi i gdzie mieszka.
17 lat temu, na początku lipca 1995 roku tenisowy świat obiegła wiadomość, że młodziutka Polka Aleksandra Olsza została podwójną mistrzynią juniorskiego Wimbledonu. Katowiczanka w finałowym meczu singla pokonała Tajkę Tamarinę Tanasugarn 7:5, 7:6. W deblu Olsza wraz z Carą Black z Zimbabwe zwyciężyły Australijki Trudi Musgrave i Jodi Richardson 6:0, 7:6. Puchary wręczali Polce księżna i książę Kentu, a wieczorem nasza tenisistka znalazła się na przyjęciu które wydała królowa.

W karierze seniorskiej Olsza wkrótce awansowała do czołowej setki WTA, była około 70 miejsca na świecie, reprezentowała Polskę na igrzyskach olimpijskich w Atlancie.

Potem jednak dobrze zapowiadająca się kariera zwolniła, a po kontuzji łokcia w 2000 roku tenisistka wkrótce zdecydowała zakończyć karierę. I przepadła na dobre.

Fani w internecie przeszukiwali strony poświęcone tenisowi, by dowiedzieć się choćby najdrobniejszego szczegółu o czołowej przed laty polskiej zawodniczce. Nie znajdowali jednak właściwie nic.

Wiadomo, że jej deblowa partnerka z pamiętnego Wimbledonu Cara Black poślubiła swego trenera i niedawno urodziła dziecko, wiadomo, że Tamarine Tanasugarn, którą Polka pokonała w 1995 roku w finale Wimbledonu, wciąż gra w tenisa! O Olszy tymczasem nie wiadomo obecnie nic!



Polska? Czasami tęsknię

Udało mi się dotrzeć do Oli dzięki pomocy jej mamy Barbary Kral-Olszy, znakomitej przed laty polskiej tenisistki. Od niej dostałem aktualny telefon, a sama Aleksandra zgodziła się bez większych oporów na tę rozmowę.

Po polsku nadal mówi bardzo dobrze, jak przed laty bardzo dużo się śmieje i żartuje. Najpiękniejsze wspomnienie z tenisowej kariery? - Zdecydowanie tamten turniej Wimbledonu w 1995 roku. Te trzy tygodnie spędzone w Londynie były niezwykłe. Nigdy tego nie zapomnę. To było jak spełnienie marzeń - opowiada teraz.

- Bardzo dobrze wspominam też Olimpiadę w Atlancie, a z pojedynczych seniorskich pojedynków utkwił mi w pamięci sukces na kortach US Open nad Magdaleną Malejewą w 1996 roku - dodaje.

Aleksandra od lat mieszka w Kalifornii. Czemu wybrała Stany Zjednoczone na swoje miejsce do życia? - Zawsze lubiłam tu grać. Po całym świecie jeździłam, poznałam różne kraje, ale Stany odpowiadały mi najbardziej. Lubię ten język, lubię tych ludzi, no i co ważne pogoda jest tu zwykle naprawdę przyjemna do życia - uśmiecha się. - Tu cały czas coś się dzieje. Jest baseball, hokej, dwie koszykarskie potęgi NBA Lakers i Clippers.. Bardzo lubię też futbol amerykański. Kwadrans od miejsca gdzie mieszkam jest Disneyland. Uwielbiam tam chodzić. Mam wejściówkę na cały rok i bardzo często tam bywam.

Polska? - Nie da się ukryć, że czasami tęsknię. Tam jest moja rodzina, mama, tata, brat, który ma dwójkę własnych dzieciaczków. Ostatni raz w Polsce byłam już sporo lat temu, chyba pięć. to niewątpliwie jest chyba jedyny minus mieszkania w Stanach, że odległość do Polski jest tak duża.

Olsza jest menadżerem w jednej z kalifornijskich firm. - Pracuję w firmie EmediaStar. Organizujemy imprezy z udziałem celebrytów, firma zajmuje się też projektowaniem stron internetowych - opowiada Ola.



Może Radwańska zaskoczy w Londynie?

Emedia Star znajduje się w Anaheim w Kalifornii. Ostatnie wydarzenia organizowane przez Emediastar były z udziałem m.in. Virginii Hey, australijskiej aktorki znanej m.in. z Mad Maxa i Jamesa Bonda oraz BOO BOO Stewart, piosenkarza i aktora, który wystąpił m.in. w popularnej sadze "Zmierzch".

Z uwagą śledziła doniesienia z Polski w czasie piłkarskich mistrzostw Europy. - Oglądałam i pasjonowałam się Euro. Śledzę doniesienia z Polski, wiem, że kraj wypiękniał, że wybudowane ogromne stadiony. Oglądałam mecze naszej reprezentacji. Szkoda, że nie awansowali z grupy, żal przede wszystkim tego meczu z Grekami.

Siostry Radwańskie i nowa fala. - Przed laty byłyśmy ja i Magda Grzybowska. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że przecierałyśmy szlak dla tego nowego tenisowego pokolenia. Naprawdę z radością obserwuję jak obecnie gra Agnieszka Radwańska. Ale nie tylko ona. Także Ula Radwańska. Jest też cała rzesza zawodniczek z polskimi korzeniami rozsianych po świecie. Ostatnio słyszałam o Kanadyjce Aleksandrze Woźniak, jest Karolina Woźniacki. Po cichu liczę, że na igrzyskach olimpijskich w Londynie Agnieszka sprawi nam wszystkim niespodziankę. Może to ona sięgnie po złoto? - zastanawia się.