Niezwykły talent z Żor. "Ewa Swoboda jeszcze się nie rozpędziła" [ROZMOWA]

Ewa Swoboda

Ewa Swoboda (WOJCIECH KARDAS)

- Ewa jest szybka. Będzie jeszcze szybsza. Ale medal w Rio? Spokojnie. Lepiej jeść małymi łyżeczkami i się nie udławić. Lepiej jednak ważyć słowa. To taki polski sport. Wyciągnąć od kogoś deklarację. Poczekać aż się wyłoży, a potem rozszarpać go na strzępy - mówi Kamil Poloczek, prezes klub UKS Czwórka Żory, który reprezentuje fantastyczna sprinterka Ewa Swoboda.
Facebook? » | A może Twitter? »


O tym, że jest szybka - bardzo szybka! - wiadomo już od dwóch, trzech lat. Tej zimy zaczęto jednak rozmieć, że to talent nie z tej ziemi! 19-latka z Żor to taki Usain Bolt w spódnicy. Nasza nadzieja na złote medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata. Na razie dzierży rekord świata juniorek na 60 metrów (7.07), który jest jednocześnie rekordem Polski. Rekordem, który nie był pobity przez trzydzieści lat.

Wojciech Todur: Ewa Swoboda sportowym ambasadorem Żor?

Kamil Poloczek, prezes UKS Czwórka Żory: - Chyba nigdy nie pisano o Żorach tak dużo i tak dobrze dzięki dokonaniom sportowca. Ewa to nasz chodzący, a właściwie biegający, słup reklamowy. Wszyscy mamy nadzieje, że będzie tak przez długie, długie lata.

UKS Czwórka Żory. Co to właściwie za klub?

- Mały, ale ambitny. I co najważniejsze z utalentowaną młodzieżą i sukcesami. Nasza historia zaczyna się w roku 2003, a stało się tak za sprawą Iwony Krupy, czyli trenerki Ewy. Był czas, gdy startowaliśmy razem. Jeszcze byłem nastolatkiem, a już trudno było mi zrozumieć, że obok mnie trenuje tak utalentowana dziewczyna. Pamiętam, jak pojechaliśmy na mityng do Włoch i Ewa pobiła rekord. Tyle, że ten nie należał do dziewczyn, a do chłopców z jej rocznika. Od początku było wiadomo, że to dziewczyna o nieprzeciętnym talencie.

Obecnie trenuje u nas piętnaście osób. Naszą bazą jest gimnazjum numer 4. Mamy tam swój kąt. 200 metrową bieżnię do treningu. Małą szatnię i siłownię. Też małą. Znajduje się w niej tylko jeden stojak na gryf od sztangi. Jak widać w niczym to jednak nie przeszkadza, żeby szlifować taki talent jak Ewa.

Panu się jednak nie udało.

- To przez kontuzje. Ciągle się z nimi zmagałem. Trenowałem lekkoatletykę przez czternaście lat i niemal ciągle borykałem się z urazami. W zeszłym roku powiedziałem sobie dość. Teraz koncentruję się na organizacji klubu. Jestem też trenerem.

Na jakim poziomie zatrzyma się Ewa?

- Kto to może wiedzieć... Moim zdaniem jeszcze się nawet dobrze nie rozpędziła. Ona cały czas biega na talencie - jak my to mówimy. Pewnie, że jest pracowita, bo bez tego nie byłoby tych wyników i rekordów, ale jednak wciąż ma olbrzymie rezerwy. Powtarzam - olbrzymie!

To chyba frustrujące dla jej koleżanek i rywalek, że nikt nie może się nawet do niej zbliżyć

- Różnie z tym bywa. W Żorach Ewa jest lubiana i szanowana. Bardzo chętnie pomaga młodszym. Jest cierpliwa. Zawsze - jeżeli tylko jest taka potrzeba - to zatrzyma się. Pomoże. Doradzi. Żyjemy tutaj jak w rodzinie.

Gorzej było poza klubem. Patrzyłem na to z boku i widziałem też i zazdrość. Rywalki z trudem znosiły porażki z nastolatką z Żor. Teraz chyba każdy już się z tym pogodził, że jest taka Ewa Swoboda, której dogonić nie sposób.

Gdy prosiłem Pana o rozmowę kilka dni temu, to odpowiedział Pan - "Nie teraz. Ewa potrzebuje ciszy i spokoju". Przecież to zainteresowanie i otoczka medialna będą tylko narastać. Nie lepiej się z tym pogodzić?

- Stwierdziłem tak, a podobnego zdania była też Ewa i jej trenerka, bo w pewnym momencie stało się to już uciążliwe. Te ciągłe telefony. Pytania, pochwały. Niby z boku wydaje się to miłe, ale jeżeli dzwoni telefon za telefonem i człowiek nie może normalnie pracować, to jednak trzeba to przeciąć.

Ewa sprawia wrażenia wyluzowanej, skorej do żartów dziewczyny. Pozory?

- Nie, właśnie taka jest. Zapewniam, że jest sobą. To co kibice widzą na ekranach telewizorów, my mamy na co dzień.

Czy ma jakąś odskocznię od biegania? Hobby?

- Liczy się tylko sport. Po treningu do domu. Odpoczynek, sen. To nie jest typ imprezowiczki. Pewnie, że spotka się ze znajomymi, ale szalone imprezy, to nie ona.

Wyniki, jakie osiągała tej zimy budzą szacunek, ale i zdziwienie. Czy Pan odbiera je podobnie?

- Nie do końca. Spodziewałem się, że tak to może wyglądać. Ewa jest cały czas na krzywej wznoszącej. Gdy jednak pobiła rekord świata, to i pode mną ugięły się lekko nogi. To znakomity wynik. Potwierdzenie, że nasza praca ma sens.

Co dalej? Jakie stawiacie sobie cele na najbliższe miesiące?

- Przed nami dwa najważniejsze wyzwania. Halowe mistrzostwa świata, a następnie Igrzyska w Rio. Najpierw trzeba będzie wywalczyć minimum, a potem powalczymy o jak najlepszy wynik.

"O jak najlepszy wynik" - co to właściwie znaczy? Ewa stwierdziła, że w Rio chciałaby być w półfinale. Może w finale. Nie warto sięgać wyżej? Gdyby ta historia rozgrywała się za oceanem, to równie utalentowana, młoda Amerykanka stwierdziłaby, że jedzie do Brazylii po medal.

- To trochę brzmiałoby tak, jakby pożegnała się ze zdrowym rozsądkiem. Ewa jest szybka. Będzie jeszcze szybsza. Ale medal w Rio? Spokojnie. Lepiej jeść małymi łyżeczkami i się nie udławić. Lepiej jednak ważyć słowa. To taki polski sport. Wyciągnąć od kogoś deklarację. Poczekać aż się wyłoży, a potem rozszarpać go na strzępy.

Najważniejsze, żeby Ewa było zdrowa. Żeby omijały ją kontuzję. Na razie jest odporna na urazy. W minionym sezonie miała problem, ale teraz - odpukać - trzyma się mocno.

Czy treningi i starty na takim poziomie trudno pogodzić z nauką?

- Ewa jest uczennicą żorskiego liceum imienia Karola Miarki. Nie ma indywidualnego toku nauczania. Jak tylko może to uczy się z resztą kolegów i koleżanek od poniedziałku do piątku. Oczywiście ma wiele nieobecności, bo przecież jeździ na zawody, zgrupowania. Tyle, że nauczycieli to rozumieją. Doceniają. Już przecież na początku rozmowy ustaliliśmy, że jej wyniki to znakomita reklama dla miasta, ale i dla szkoły.

Eksplozja jej talentu sprawiła, że przybyło wam chętnych do treningów?

- Nie. Nic takiego się nie stało. Chętnych przybywa zawsze po wakacjach. Rodzice szukają wtedy miejsc, klubów, gdzie ich pociechy mogłoby potrenować. Są i tacy, którzy stawiają na lekkoatletykę. Tyle, że z czasem robi się coraz zimnej, a na treningach coraz przestronniej. To jednak żmudna praca. Ciężki kawałek chleba. Szczególnie trudno jest zimą, bo nie mamy nawet hali, żeby porządnie potrenować. I nie mówię teraz tylko o naszym klubie, ale o wszystkich klubach na Śląsku.

Czy to jest normalne, że halowe mistrzostwa Śląska odbywają się w Ostrawie? Ktoś zapyta - a dlaczego nie w Raciborzu? Przecież mają tam nową halę. Tyle, że w Raciborzu łuki torów są źle wyprofilowane, a stojaki do skoku o tyczce zahaczają o dach... Polska rzeczywistość.

To niepokojące, co Pan mówi, bo oznacza, że Ewa może szybko zostać podkupiona przez bogatszy klub z lepszą bazą treningową.

- Teoretycznie tak. Tyle, że nie widzę na tę chwilę trenerki, a co za tym idzie klubu - przynajmniej w Polsce - który mógłby zaoferować Ewie więcej, niż Iwona Krupa. Oczywiście mogłoby stać się tak, że barwy zmieniłaby trenerka i jej zawodniczka. Trudno jednak mi sobie wyobrazić, że Iwona Krupa opuszcza klub, który sama stworzyła.

Czy za plecami Ewy czają się w Żorach równie utalentowane dzieciaki?

- Oczywiście. To nie jest jedyny kwiat na pustyni. Paweł Dzida wywalczył ostatnio mistrzostwo Polsku juniorów w skoku w dal z wynikiem 7 metrów. W krajowej czołówce są też czterystumetrowiec Grzegorz Biernat i sprinterka Martyna Ziebura. Wiemy, jak pracować z sukcesami.

Doceniają to sponsorzy?

- Cóż... Na razie nie mamy żadnego. Naszym najważniejszym i jednym sponsorem jest miasto. Bardzo sobie cenimy pomoc Żor, ale też wierzymy, że w końcu ktoś nas doceni.



Komentarze (18)
Niezwykły talent z Żor. "Ewa Swoboda jeszcze się nie rozpędziła" [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • mcguirre

    Oceniono 32 razy 26

    No proszę, można ? A są tacy, którzy trenują w całkiem niezłych stodołach i co turniej to pierwsza runda i do domu :)

  • biobike

    Oceniono 28 razy 24

    Tak trzymajcie! Super robota!

  • guru133

    Oceniono 14 razy 12

    Jeżeli przypomnimy sobie w jakich warunkach trenowała - choć mam nadzieję że teraz trenuje już w lepszych - nasz mistrzyni i rekordzistka świata Włodarczyk, to dochodzę do wniosku że trudne warunki treningu hartują a przyszłość sportowa Ewy wygląda rewelacyjnie:)!

  • zbycho52

    Oceniono 9 razy 9

    Zycze dziewczynie powodzenia,marszu na sam szczyt,ale trzeba pamietac,ze 60m,to nie jest to samo co 100m,hala to jest co inego niz starty na otwartym stadionie itd.Talent ma,ale co z tego wyniknie,to sie dopiero okaze.Powodzenia.

  • malkontent58

    Oceniono 13 razy 5

    Redakjtorze!!! Ewa 19 lat skończy dopiero 26 lipca...wbijcie to sobie do tych swoich przemadrzałych dekli!!!

  • ryslew2061

    Oceniono 8 razy 4

    Kamil Poloczek, fać który 400 metrów jako senior biegał w 54 sekundy, a w dal skakał 5 metrów z kawałkiem. Ech, te cholerne kontuzje!
    Kamil POLOCZEK UKS Czwórka Żory:
    400 m 53.90 2013-01-13 Spała
    W dal 5.75 2015-01-18 Brzeszcze

  • ryslew2061

    Oceniono 11 razy -1

    Jak słyszę kretyństwo "Bolt w spódnicy", to mi się tylko nóż w kieszeni otwiera bezradnie. Pomijając nawet fakt, że na setkę nikt w spódnicy nie biega. W spodniach zresztą też!

  • juventusiak87

    Oceniono 10 razy -4

    Proponuje Ewie, aby zainwestowała w dildo i codziennie dzięki temu urządzeniu wydalała spazmy. Poprzez to schudnie sporo kilogramów i będzie biegać jak sarenka :)

  • nagabywacz-kur

    Oceniono 6 razy -4

    no ona tu rzeczywiście ma piękne perspektywy, mieszkam niedaleko w zasyfionym Rybniku, a w Żorach to jest tylko blokowisko i Auchan. To najbiedniejszy region w kraju.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX