JAS FBG Zagłębie Sosnowiec. Koszykarki wciąż walczą o swoje złoto

- W przyszłym sezonie nasze ambicje na pewno będą większe. Postawimy przed drużyną bardziej wygórowane cele. Trudno jednak będzie myśleć o ich osiągnięciu w sytuacji, gdy nie będziemy mogli spokojnie pracować we własnej hali - zaznacza Marek Sałata, prezes JAS FBG Zagłębia Sosnowiec.
ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Koszykarki z Sosnowca rozpoczynają serię spotkań z drużynami, które są na pewno w zasięgu zagłębiowskiego beniaminka. Na początek - to już w środę - MKK Siedlce (początek meczu w Sosnowcu o godzinie 18.), a następnie MUKS Poznań, Basket Gdynia, Widzew Łódź i Ślęza Wrocław - na zakończenie sezonu zasadniczego.

- W naszym zasięgu na pewno są Siedlce, Poznań i Widzew. W tych spotkaniach oczekuję na wygrane - precyzuje Marek Sałata, prezes klubu z Sosnowca. - Basket i Ślęza to już zdecydowanie wyższa półka. Ślęza to dla mnie cichy faworyt do zdobycia mistrzostwa Polski - dodaje.

Dotychczasowy dorobek Zagłębia nie rzuca na kolana. To raptem cztery wygrane w siedemnastu meczach. - Powiedziałbym, że liczba zwycięstw się zgadza. Nie przewidziałem tylko, że zdołamy pokonać silniejsze zespoły z Torunia i Lublina, a oddamy punkty drużynom z Gorzowa Wielkopolskiego i z Siedlec. Jesteśmy świadomi swoich słabości. Nie mogliśmy oczekiwać na więcej. Przed sezonem powiedziałem, że jeżeli zakończymy ligę na dziewiątej pozycji, to będzie dla nas złoty medal. Kolejne miejsca wyceniłem na srebro i brąz. Najgorsze byłoby rzecz jasna ostatnie, czyli dwunaste miejsce. Gdybyśmy byli najsłabsi, to byłaby dla mnie wielka porażka i rozczarowanie - zaznacza prezes.

Na razie JAS FBG wciąż ma szansę na "złoto". Do dziewiątej drużyny z Gorzowa sosnowiczanki tracą tylko jeden punkt, a warto dodać, że rywal rozegrał jeden mecz więcej. - Dlatego tak ważne będzie dla nas najbliższe spotkanie z MKK Siedlce. W naszej lidze często jest tak, że mecz jest rozstrzygnięty już przed pierwszym rzutem. To psychika podpowiada takie rozwiązania. W ostatniej kolejce przegraliśmy wysoko w Polkowicach (41:70). Dziewczyny wiedzą, jaka jest klasa rywala. To trochę tak, jakby Legia Warszawa pojechała na mecz do Barcelony. Nasze Amerykanki, to liderki drużyny. Tyle, że w Polkowicach były za słabe. Wymieniono je tam na lepsze. Starcie z MKK nie niesie ze sobą takich psychicznych obciążeń. Rywal jest na pewno do pokonania i nasze dziewczyny też to wiedzą - podkreśla Sałata.

Zgodnie z planem mecz z MKK miał odbyć się w piątek. Został jednak przyśpieszony, gdyż tamtego dnia w hali przy ulicy Żeromskiego odbędzie się gala bokserska z udziałem Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka.

- Problemy z korzystaniem hali, to nasz największy problem. Dzielimy obiekt przy ulicy Żeromskiego z siatkarzami MKS-u Będzin i to niestety nie jest dobre rozwiązanie. Spotkanie siatkarskie wymaga przygotowania hali. Rozkładana jest specjalna wykładzina na której odbywa się mecz. To sprawia, że nie możemy korzystać z obiektu przez dwa, trzy dni. To nie do przyjęcia. Przenosimy się wtedy do mniejszych, szkolnych sal w Sosnowcu. Zawodniczki, chociażby nasze Amerykanki, dziwią się, bo jednak nie ma to wiele wspólne z zawodowstwem. W przyszłym sezonie nasze ambicje na pewno będą większe. Postawimy przed drużyną bardziej wygórowane cele. Trudno jednak będzie myśleć o ich osiągnięciu w sytuacji, gdy nie będziemy mogli pracować spokojnie we własnej hali - zaznacza prezes.