Sport.pl

Kazimierz Moskal: Nie da się pstryknąć palcami

- Ktoś może się ze mną zgadzać lub nie, ale po dokładnym obejrzeniu meczu z Górnikiem Zabrze moje odczucia są dużo lepsze niż zaraz po jego zakończeniu - podkreśla Kazimierz Moskal, trener Wisły
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Wiśle tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

Piotr Jawor: Jak minęła panu noc po porażce?

Kazimierz Moskal: Obejrzałem mecz jeszcze raz. Górnik na pewno miał dużo lepsze sytuacje, ale w całym spotkaniu nie byliśmy gorsi. W drugiej połowie do 80. minuty dominowaliśmy. Z tej części mogłem być zadowolony, ale nie stworzyliśmy okazji.

Dlaczego Wisła nie potrafi wypracować dogodnej sytuacji?

- Wpływa na to wiele czynników: forma zawodników, ostatnie wyniki. Nie da się przyjść, pstryknąć palcami i wymagać, by po tym były sytuacje oraz bramki. Gdybyśmy strzelili jedną czy dwie, to blokada może by puściła i byłoby łatwiej.

Miał pan dwa tygodnie, by podnieść zespół. Nie udało się, a do meczu z liderem Śląskiem Wrocław ma pan niespełna pięć dni.

- Im wcześniej zagramy, tym lepiej. Nie będzie czasu na rozpamiętywanie porażki. Śląsk będzie faworytem, ale musimy wierzyć, że zaczniemy grać lepiej.

Coś oprócz wiary przemawia za tym, że gra Wisły diametralnie się odmieni?

- Po obejrzeniu meczu w telewizji znalazłem wiele przesłanek, bo momentami nasza gra mi się podobała. Ktoś się może ze mną zgadzać lub nie, ale moje odczucia po dokładnym obejrzeniu są dużo lepsze niż zaraz po jego zakończeniu.

Władze klubu powiedziały jasno: jeśli dystans do Śląska nie zwiększy się, to może zostanie pan na rundę wiosenną. W tej sytuacji porażka z Górnikiem boli pewnie pana podwójnie.

- Każda mnie boli, a szczególnie wtedy, gdy jestem pierwszym trenerem. Nie boję się odpowiedzialności. Ale nie myślę o tym. Jestem tu po to, by w trudnym momencie pomóc klubowi. Mogę być wdzięczny kibicom, że z Górnikiem dotrwali do końca [w 70. minucie część planowała opuścić jedną z trybun - przyp. red.]. To dla mnie i dla zespołu było bardzo cenne. A ocena gry to już sprawa indywidualna.

Na treningach coraz lepiej radzi sobie Patryk Małecki.

- Przeciwko Górnikowi chciałem go jeszcze oszczędzić, ale chcemy zrobić wszystko, by na Śląsk znalazł się w składzie. Czy jest szansa, by zagrał od pierwszej minuty? Nie wiem, musimy poczekać jeszcze kilka dni.

Trenerzy Wisły zwykle zaczynają od zwycięstwa