Powikłane losy Brazylijczyków z polskiej ligi. "Nie masz znajomości, to nie grasz"

Piątka młodych Brazylijczyków trafiła do Górnika Zabrze prawie dziewięć lat temu. Piłkarskiej Europy nie podbili. Najmłodszy z nich już nie żyje. Inny pracuje we włoskiej fabryce. Kolejny jest bez pracy. - Polska to kraj, gdzie bez znajomości wiele nie osiągniesz - wyjaśnia jeden z nich.
To historia pięciu Brazylijczyków, których do Górnika Zabrze sprowadził Marek Koźmiński, w tym czasie związany z klubem najpierw jako zawodnik, a potem jego właściciel. Niektórzy na Śląsk trafili po krótkim przystanku we Włoszech, inni bezpośrednio zza Oceanu. Liczyli, że w Europie spełnią swoje piłkarskie marzenia, Polska to miała być ich ziemia obiecana.

Rambo już nie żyje

Diego Alessandro Rambo do Zabrza przyjechał jako siedemnastolatek. Przez trzy lata pobytu młodziutki obrońca w barwach Górnika rozegrał 16 meczów. W 2006 roku piłkarska kariera Brazylijczyka zakończyła się. Rambo trafił do Włoch, ale wcale nie na tamtejsze boiska, lecz do... kliniki. Zawodnik miał bardzo poważną kontuzję kolana.

- Przeszedł pięć operacji, ale kolano nadal go bolało. Postanowił dać sobie spokój - mówi Felix Filipe, jego kolega z Górnika. Rambo skończył karierę i wrócił do rodzinnego kraju. Został wojskowym. Służył w dywizji Kawalerii Zmechanizowanej.

"23 września 2011 roku sierżant Diego Alessandro Rambo zginął w wypadku drogowym w miejscowości Santa Maria w Brazylii" - poinformowała jedna z tamtejszych gazet.

- Dowiedziałem się o tym niedawno. Miał straszny wypadek. Zginął na miejscu. To był młody chłopak, miał 25 lat. Dla mnie to szok - mówi Filipe.

Duet męczy się w Żaganiu

On sam gra obecnie w drugoligowym klubie Czarni Żagań. Na półmetku sezonu są na dziesiątym miejscu. - Mam tu jeszcze kontrakt przez sześć miesięcy. Potem chcę spróbować powalczyć o pierwszą ligę. Jednak jest przepaść między Ekstraklasą i pierwszą ligą, a następnymi ligami. Dlatego chcę wrócić co najmniej do pierwszej ligi. Jeśli latem to się nie uda, to sam nie wiem, co dalej - kręci głową Filipe.

Do Żagania dotarł właśnie jego rodak, Luiz Mendes J nior Galdino. Do jesieni grał "ogony" w drugoligowym MKS-ie Kluczbork, ale w grudniu rozwiązał kontrakt. Jest szansa, że zostanie zawodnikiem Czarnych.

Do Polski przyjechał jako nastolatek, teraz ma 27 lat. Galdino wcześniej grał w Walce Makoszowy, Lechii Zielona Góra i Zawiszy Bydgoszcz.

Kiedy grał w Zielonej Górze, działacze klubu ukarali piłkarzy za słabe wyniki i odebrali im połowę poborów. Ktoś na dodatek doniósł do klubu, że Brazylijczyk bawi się często do późnych godzin nocnych w miejscowych dyskotekach. Piłkarzowi odebrano kolejne pieniądze!

Hernani ma dobrze, Joao Paulo znacznie gorzej

Największą karierę z grona pięciu przyjaciół zrobił obrońca Hernani.

Do Polski przyjechał, ściskając w ręku książeczkę savoir-vivre'u. Chciał pokazać, że wie, jak się należy zachowywać w towarzystwie. Z Górnika Zabrze trafił do Kielc, ale tamtejsi szalikowcy o poprawnym zachowaniu słyszeli niewiele - zapowiedzieli władzom klubu, że ciemnoskóry piłkarz w ich zespole grać nie będzie. Hernani w Kielcach jednak został. Kibice ostatecznie go polubili.

Wciąż gra w Ekstraklasie, rozegrał w niej ponad 150 meczów. Obecnie przebywa z Koroną Kielce na zgrupowaniu w Turcji. Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie może trafić na pierwszoligowe boiska. Brazylijczyka kusi Pogoń Szczecin, w której pracują były trener Korony Marcin Sasal i rodak Edi. Transfer jest tym bardziej realny, że Korona potrzebuje gotówki. Hernani ma żonę Annę, urodziło im się dziecko. Od roku posiada też polskie obywatelstwo.

- W Brazylii są ludzie wielu kolorów skóry i razem normalnie żyją. W Polsce pierwszy raz w życiu zobaczyłem, że inny kolor skóry może komuś przeszkadzać. Ja takie kłopoty miałem w Opolu, teraz już nie mam. Ludzie, którzy w ten sposób myślą, to chyba debile, pewnie telewizorów w domach nie mają - mówi Filipe.

Joao Paulo Heidemann Zabrze opuścił latem 2005 roku. Sprzedano go do Cracovii. Zagrał w dwóch meczach i... zachorował. Badania wykazały wrzody na żołądku i dwunastnicy. Rozpoczęło się intensywne leczenie. Wrócił do piłki. W sumie w Krakowie zagrał przez dwa lata w 20 meczach, zdobył jednego gola. W 2007 roku zrozumiał, że kariery tu nie zrobi. Wyjechał do Włoch. Trafił do małego klubiku Polisportiva Grottese Calcio. - Gra obecnie w amatorskim zespole i normalnie pracuje. W fabryce - mówi o kumplu Filipe.

Czemu Brazylijczykom w Polsce się nie powiodło? Ne umieli za dobrze grać w piłkę? Mieli pecha? To może być tylko część prawdy.

- W Polsce jest tak, że żadne testy czy dotychczasowe osiągnięcia nic ci nie pomogą. Nie masz znajomości, nie znasz trenera, to nie grasz. Liczą się nie umiejętności, ale to, kogo masz za sobą - twierdzi Filipe.



Brazylijska piątka z Górnika

Diego Alessandro Rambo

W Zabrzu od 2004, 16 meczów w ekstraklasie

Galdino Luiz Mendes Junior

W Zabrzu od 2003 roku, 0 meczów w ekstraklasie

Hernâni José da Rosa

W Zabrzu od , 159 meczów w ekstraklasie

Joao Paulo Heidemann

W Zabrzu od 2004 roku, 58 meczów w ekstraklasie

Filipe Andrade Félix

W Zabrzu od 2003 roku, 67 meczów w ekstraklasie