Korespondencja z Turcji: Danch wrócił na boisko. "Wygrałem swój własny mecz"

Dla obrońcy Górnika Zabrze Adama Dancha środowy sparing z Szachtiorem Karaganda był pierwszym meczem w tym roku.
Jesienią okazało się, że piłkarz ma poważne problemy z wątrobą i może nawet stracić resztę sezonu. Z powodu choroby piłkarz nie mógł skorzystać w grudniu z powołania do reprezentacji Polski na towarzyskie spotkanie z Bośnia i Hercegowiną. Danch rozpoczął intensywne leczenie, które dało zaskakująco dobre rezultaty. Kilka tygodni temu lekarze zezwoli, żeby dołączył do zespołu.

Danch zabrał się do ciężkiej pracy, wyleciał z Górnikiem na zgrupowanie do Turcji i w końcu wybiegł na boisko. - Bardzo cieszę się nawet z tych trzydziestu minut. Górnik, niestety, przegrał, ale ja swój mecz wygrałem - przyznał zawodnik.

Danch zdaje sobie sprawę, że przed startem ligi nie nadrobi już straconego czasu. - To niemożliwe. Koledzy mają jednak zdecydowanie więcej w nogach. Będę gonił. Trenuje już z grupą, ale mam też zajęcia indywidualne. Taki mieszany cykl ma mi pomóc dojść do meczowej formy.

Trenerzy podjęli decyzję, że na razie stać mnie na trzydzieści minut gry. Cieszę się i z tego i wierzę, że będzie coraz lepiej. Muszę być dobrej myśli - zaznaczył Danch.

Zadowolony z powrotu Dancha był trener Adam Nawałka. - Wiadomo, że w jego przypadku zaległości są tak duże, że trudno oczekiwać od niego zbyt wiele. Będziemy spokojnie przygotowywać Adama do sezonu. Jego dolegliwości były zbyt poważne, żeby zdać się na przypadek. Po powrocie do Polski czekają go kolejne testy, badania, które dadzą nam odpowiedź, jak go prowadzić aż do powrotu do normalnej dyspozycji - mówi Nawałka.

Korespondencja z Turcji dzięki pomocy 4energy