PZPN: Górnik nie może grać na swoim stadionie. W Zabrzu zaskoczenie

Stadion w Zabrzu jest niebezpieczny dla ludzi - mówi o dyskwalifikującej stadion Górnika decyzji szef Komisji Licencyjnej. - Nasz obiekt ma pozytywne opinie policji i straży pożarnej - dziwi się przedstawiciel miasta. W niedzielę na Roosevelta ma zagrać Legia.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o śląskich klubach tylko na Facebooku Śląsk - Sport.pl »

Komisja Licencyjna PZPN-u zaskoczyła zabrzan kwadrans przed siedemnastą. "W związku z tym, że stadion przy ul. Roosevelta 81 w Zabrzu jest w trakcie modernizacji, co uniemożliwia zapewnienie bezpieczeństwa w trakcie imprez sportowych, a także utrudnia przeprowadzenie transmisji telewizyjnych, komisja zobowiązała klub do wskazania stadionu spełniającego wymagania Podręcznika Licencyjnego PZPN, na którym będzie rozgrywać mecze w rundzie wiosennej sezonu 2011/2012" - poinformowała w oficjalnym oświadczeniu.

Górnik, którego stadion jest w trakcie przebudowy, ma wskazać obiekt rezerwowy. Mówi się o Sosnowcu, Gliwicach i Wodzisławiu.

Czy decyzja Komisji ma rygor natychmiastowej wykonalności? Zdaniem klubu - nie. - Rozegranie niedzielnego meczu z Legią Warszawa jest niezagrożone - uspokaja rzecznik prasowy Górnika, Jerzy Mucha. - Spotkanie odbędzie się w zaplanowanym terminie. Nasz klub ma licencję, ona nie została nam przecież odebrana. Zgłoszone przez eksperta PZPN usterki na bieżąco naprawiamy - podkreśla rzecznik.

Ekspertem, na którego raporcie oparła się Komisja Licencyjna, jest Krzysztof Smulski. To on odwiedził stadion Górnika. - Wysłano mnie na stadion w Zabrzu. Sporządziłem raport. Wydaje mi się, że Górnik był na taką sytuację, która wydarzyła się dziś, przygotowany. Nie mogę jednak komentować decyzji Komisji - twierdzi Smulski.

Co zaważyło na decyzji Komisji? - Stwierdziliśmy, że ten stadion jest niebezpieczny dla ludzi. Nie można bezpiecznie dojść na stadion. Nie może na obiekt spokojnie dojechać pogotowie czy policja. Gdyby coś się potem wydarzyło, winna byłaby Komisja. My takiego obiektu dopuścić do rozgrywek nie możemy - twierdzi Hilary Nowak, szef Komisji Licencyjnej.

Bardzo mocno zaskoczony komunikatem Komisji był Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza, które jest właścicielem Górnika i obiektu. - Są w komunikacie zarzuty dotyczące bezpieczeństwa, tymczasem wydaje mi się, że to jest nie w kompetencjach PZPN, a prezydenta miasta. Obiekt ma pozytywne opinie policji i straży pożarnej, w oparciu o nie pani prezydent wydała zgodę na zorganizowanie na nim imprezy masowej - twierdzi Lewandowski. - Nie bardzo rozumiem, jaki jest tryb tej decyzji. Klub ma licencję, w dodatku jest to licencja na określony stadion. Nie wiemy, o co chodzi? Najpierw decyzja o nie rozegraniu Superpucharu w Warszawie, teraz padło na stadion w Zabrzu - kręci głową wiceprezydent.

Dziwię się, że prezydent Zabrza wydał zgodę na rozegranie tego spotkanie. Byłbym zdziwiony, gdyby policja czy straż pozytywnie zaopiniowały ten wniosek - dodaje przewodniczący Nowak.

Górnik zamierza działać. - Z samego rana przygotujemy pismo do przewodniczącego Komisji Licencyjnej. Mam nadzieję, że to będą na tyle skuteczne argumenty, że przekonają go by ten mecz rozegrać w Zabrzu - mówi Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika.

A co będzie, gdy argumenty będą za słabe, a Górnik zignoruje wezwanie Komisji i jednak zagra w niedzielę w Zabrzu? - Najprawdopodobniej wystąpimy o ukaranie klubu - zapowiada Nowak. Niewykluczone, że rozwiązaniem będzie rozegranie meczu przy pustych trybunach.