To nie jest ostatni taki konflikt [KOMENTARZ]

Dyskwalifikowani stadionu na kilka zaledwie dni przed rozpoczęciem sezonu to jak postawienie kogoś pod ścianą. Postawa władz Górnika i Zabrza w sprawie gry na stadionie przy Roosevelta od dawna przypomina jednak balansowanie na linie.
PZPN już nie raz wysyłał w kierunku klubu czytelne sygnały na temat swojej - bardzo krytycznej - oceny stadionu. W Zabrzu - takie mam wrażenie - te uwagi były bagatelizowane.

Nawet, jeśli Górnik jeszcze raz przeforsuje rozegranie najbliższego meczu w Zabrzu, to stawiam, że nie jest to ostatni taki konflikt w tej sprawie. Plac budowy będzie przecież coraz mniej sprzyjał rozgrywaniu meczów i - co równie ważne - pokazywaniu ich w telewizji.

Nie lepiej więc było powściągnąć lokalne ambicyjki, podpisać biznesową umowę z Gliwicami, grać na tamtejszym nowym stadionie i na czas remontu mieć święty spokój?

Górnik Zabrze, budowa stadionu, Ekstraklasa